50% mniej, 100% lepiej. Volkswagen zmniejsza gamę, aby sprawniej działać

Volkswagen chce ograniczyć liczbę modeli i wariantów o połowę. Teoretycznie brzmi to strasznie, w praktyce... ma sens.

Volkswagen porządkuje chaos i powoli stara się wracać na dobry kurs. Niemcy reorganizują cały koncern i szykują się do podjęcia kontrowersyjnych decyzji. Zwolnienia i zamknięcia fabryk to jedna strona medalu. Volkswagen ogranicza także liczbę modeli, konsekwentnie skupiając się tylko na tym, co jest najważniejsze.

A to nie wszystko. Podstawą nowej koncepcji działania będzie synergia pomiędzy Volkswagenem, Skodą i Cuprą. Te trzy marki mają wspólnie rozwijać nowe samochody, dzielić się technologiami i unikać niepotrzebnego powielania kosztów.

Docelowo oferta całego koncernu ma być o około 50 procent mniejsza. Co ciekawe, w wypowiedzi Thomasa Schäfera, szefa Volkswagena, zabrakło jednej marki, która teoretycznie powinna odgrywać w tej strategii istotną rolę.

Volkswagen ogranicza liczbę modeli, ma bliżej działać z Cuprą i Skodą. Koncern chce skończyć z niepotrzebnym dublowaniem projektów

Dotychczas poszczególne marki koncernu często rozwijały samochody przeznaczone dla podobnych odbiorców. Choć korzystały ze wspólnych platform i podzespołów, ich projekty wymagały osobnych nakładów finansowych. Volkswagen chce teraz znacznie ściślej koordynować takie działania.

Nowa strategia zakłada tworzenie grup projektowych, w których jedna marka odpowiada za rozwój konkretnej konstrukcji. Pozostałe wykorzystują później opracowane rozwiązania we własnych samochodach. Pozwala to ograniczyć koszty i uniknąć sytuacji, w której kilka zespołów równolegle pracuje nad podobnymi rozwiązaniami.

Volkswagen ogranicza liczbę modeli

Wzorem są tutaj takie samochody Volkswagen ID. Polo, Volkswagen ID. Cross, Skoda Epiq i Cupra Raval

Wszystkie cztery samochody powstają na wspólnej bazie technicznej, ale mają różnić się charakterem i pozycjonowaniem. Koncern nie zamierza rezygnować z takiej wewnętrznej konkurencji. Chce jedynie sprawić, aby była tańsza i lepiej zorganizowana.

Schäfer podkreśla, że poszczególne marki nie powinny jednocześnie walczyć o dokładnie tych samych klientów. Między innymi z tego powodu opracowywanie nowej strategii rozpoczęto od przeanalizowania docelowej gamy Volkswagena na rok 2035. Następnie wykonano podobną pracę dla Skody i Cupry. Dopiero później połączono wszystkie plany, szukając możliwości współpracy i ograniczenia liczby samochodów.

W ten sposób powstała koncepcja znacznie mniejszej gamy, skoncentrowanej na najbardziej rentownych produktach. Każda marka ma zachować własny charakter, ale decyzje dotyczące nowych modeli będą w większym stopniu podejmowane z perspektywy całej grupy

I w tym wszystkim zabrakło... Seata. Schäfer wymienia Volkswagena, Skodę i Cuprę, ale pomija czwartą markę należącą do podstawowej grupy koncernu. Trudno nie zwrócić na to uwagi, zwłaszcza że Seat przez lata był jednym z filarów europejskiej oferty niemieckiego koncernu.

Problem polega na tym, że jego pozycja staje się coraz mniej oczywista. Cupra przejęła rolę marki o bardziej sportowym charakterze i rozwija własną gamę samochodów. Skoda ma jasno określone miejsce na rynku, a Volkswagen pozostaje centralną marką całej grupy. Seat funkcjonuje pomiędzy nimi, ale coraz trudniej wskazać jego unikalną rolę. Ba, tej w zasadzie nie ma. Jedyną drogą jest zostać "tanią" marką, oferującą starsze konstrukcje w dobrych cenach. Innej ścieżki już w zasadzie nie da się wyznaczyć.

Samo pominięcie Seata nie oznacza oczywiście, że Volkswagen zamierza z niego zrezygnować. Pokazuje to jednak, że w przedstawionej przez Schäfera wizji przyszłości nie odgrywa on równie wyraźnej roli jak pozostałe trzy marki. Można odnieść wrażenie, że koncern wciąż nie ma równie konkretnego pomysłu na jego dalszy rozwój. Widać to zresztą od wielu lat.

Nowe podejście do zarządzania ofertą dobrze widać także na przykładzie Volkswagena ID. up! (znanego jako Every1). Ten niewielki samochód elektryczny ma wykorzystać skróconą wersję platformy opracowanej dla ID. Polo. Co ciekawe nie doczeka się jednak odpowiedników ze znaczkami Skody i Cupry.

Volkswagen ogranicza liczbę modeli

Powód jest prosty. Według Schäfera rynek najmniejszych samochodów jest zbyt mały, aby uzasadnić obecność kilku podobnych konstrukcji

Volkswagen uznał więc, że wystarczy jeden model, oferowany pod jedną marką - czasy trojaczków są dawno za nami. W większych segmentach współdzielenie technologii przez kilka samochodów nadal ma sens, ale nie będzie już domyślną strategią.

Pozostaje jeszcze kwestia zapowiadanej redukcji gamy o połowę. Tutaj Volkswagen nie planuje gwałtownych zmian. Schäfer uważa, że znaczna część samochodów zniknie z oferty w naturalny sposób, wraz z rozwojem elektromobilności.

Dzisiaj niemiecka marka musi utrzymywać dwie równoległe gamy. Dobrym przykładem są Polo i ID. Polo, a także T-Cross i ID. Cross. To samochody o podobnym przeznaczeniu, ale wykorzystujące różne rodzaje napędu. Tym samym w dłuższej perspektywie Volkswagen nie zakłada konieczności utrzymywania obu konstrukcji w każdym segmencie.

Cały plan przygotowano w kontekście zakładanego zakończenia sprzedaży nowych samochodów spalinowych w Unii Europejskiej w 2035 roku

Nie oznacza to jednak, że Volkswagen już teraz wyznaczył daty zakończenia produkcji Polo czy T-Crossa. Schäfer mówi przede wszystkim o stopniowym porządkowaniu oferty i dostosowywaniu jej do zmieniającego się rynku.

Docelowo koncern chce przeznaczać więcej środków na rozwój samochodów, które mają największy potencjał sprzedażowy i zapewniają odpowiednią rentowność. Mniejsza liczba modeli i wariantów oznacza również mniej prac konstrukcyjnych, prostsze planowanie produkcji oraz ograniczenie kosztów związanych z utrzymywaniem rozbudowanej oferty.