Alfa Romeo 155 V6 TI wraca w nowoczesnym wydaniu. To nie restomod, lecz zupełnie nowa konstrukcja

Alfa Romeo 155 powraca, ale nie mówimy tutaj o restomodzie. Przed Wami jeden z najciekawszych nowoczesnych projektów, łączących przeszłość z teraźniejszością.

Wyścigowa Alfa Romeo 155 V6 TI należy do najbardziej rozpoznawalnych samochodów ery DTM. Model, który w latach dziewięćdziesiątych zdobywał mistrzostwa w Niemczech, Włoszech, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, stał się inspiracją dla nowego projektu włoskiej firmy SGT Automobili. Poznajcie 55 SGT, czyli samochód, który wizualnie odwołuje się do legendarnej wyścigówki, ale pod względem technicznym wykorzystuje współczesne rozwiązania.

Ta Alfa Romeo 155 to tak naprawdę... Giulia Quadrifoglio

Teraz najciekawsze: 55 SGT restomodem na bazie modelu 155. Wręcz przeciwnie - to opracowana od podstaw konstrukcja, której bazą jest... Alfa Romeo Giulia Quadrifoglio. Nie ma tutaj jednak zbyt wielu elementów, które pochodzą z włoskiego samochodu.

Alfa Romeo 155 Giulia Quadrifoglio

Karoserię wykonano z włókna węglowego, kevlaru oraz kompozytu Carbotitanium, opracowanego przez firmę współpracującą z Pagani. Dzięki wykorzystaniu lekkich materiałów udało się ograniczyć masę samochodu, a producent deklaruje również wzrost sztywności skrętnej konstrukcji o 25 procent względem modelu bazowego.

Sercem jest tutaj V6-ka, ale oferuje znacznie więcej mocy

Pod maską znajdziemy podwójnie doładowany silnik 2,9 V6, współpracujący z ośmiobiegową automatyczną skrzynią biegów.

Klienci będą mogli wybrać jedną z dwóch odmian. Wersja Stradale rozwija 620 KM, a topowy wariant Trofeo oferuje 750 KM i 800 Nm maksymalnego momentu obrotowego.

Oba warianty wyposażono w napęd na cztery koła, nawiązując tym samym do historycznej Alfy Romeo 155 V6 TI. Kierowca może regulować rozdział momentu obrotowego między osiami, a specjalny tryb drift pozwala przekazać całą siłę napędową na tylne koła.

Różnice dotyczą także masy własnej. Wariant Stradale waży 1590 kg, Trofeo zaś, dzięki szerszemu zastosowaniu lekkich komponentów jest o 100 kg lżejsze.

I taka "Alfa Romeo 155" w wersji Trofeo wygląda po prostu BOSKO

Najmocniejsza odmiana otrzymała szereg rozwiązań przygotowanych z myślą o intensywnej jeździe torowej. Zastosowano wahacze z włókna węglowego, wydajniejszy układ hamulcowy oraz system umożliwiający jednoczesne uniesienie samochodu na czterech kołach, co ma przyspieszyć wymianę ogumienia podczas jazd na torze.

Istotnym elementem jest również rozbudowana aerodynamika. SGT deklaruje, że zestaw spoilerów generuje do 460 kilogramów docisku. Samochód wyposażono także w aktywny system DRS, którego działanie opiera się na tej samej zasadzie co rozwiązania stosowane w bolidach Formuły 1.

Alfa Romeo 155 Giulia Quadrifoglio SGT 55

We wnętrzu widać ślady Giulii. Trzeba się jednak uważnie przyglądać

Kabinę zaprojektowano z myślą o kierowcy, dbając o prostotę i łatwość obsługi. Tylna kanapa ustąpiła miejsca klatce bezpieczeństwa, a we wnętrzu znalazły się kubełkowe fotele oraz konsola środkowa wykonana z włókna węglowego. Przełączniki i elementy sterowania stylistycznie nawiązują do samochodów startujących w wyścigach.

SGT podkreśla przy tym, że ich projekt wciąż zapewnia "uniwersalność" w czasie codziennej jazdy. Brzmi ciekawie?

Od 155 odejmijcie 100

Produkcja modelu będzie ściśle limitowana do 55 sztuk. Pierwszych dziesięć samochodów stworzy serię Opening Edition, przeznaczoną dla wybranych klientów. Każdy egzemplarz będzie można indywidualnie skonfigurować zgodnie z wymaganiami nabywcy.

Oficjalny cennik nie jest znany. Według dostępnych informacji koszt wykonania jednego samochodu ma wynosić około 500 tysięcy euro, co przy kursie około 4,27 zł za 1 euro oznacza wydatek rzędu 2,14 miliona złotych. Do tego trzeba też doliczyć koszt samochodu-dawcy.

Drogo? Owszem. Nie będę jednak kłamać - kupiłbym taki samochód w ciemno. Moim zdaniem wygląda doskonale, jest przemyślany w każdym calu i budzi ogrom emocji. Zresztą niemal pewne jest to, że taki kierunek w najbliższych latach będzie magnesem na bogaczy. Ferrari i Lamborghini to już zbyt mało. Teraz liczy się indywidualizm - a tutaj go nie brakuje.