Aston Martin sprzedał nazwę Aston Martin Astonowi Martinowi, dożywotnio. Mowa tutaj o dwóch firmach

Ten tytuł nie jest błędem. Aston Martin (producent samochodów) sprzedał prawa do nazwy zespołowi Formuły 1. To dwie niezależne firmy, ale należące do jednego właściciela.

Aston Martin sprzedał prawa do używania swojej nazwy w Formule 1 podmiotowi zarządzającemu zespołem wyścigowym, czyli AMR GP Holdings. Wartość transakcji to aż 50 milionów funtów. Umowa ma charakter trwały. Oznacza to, że producent samochodów drogowych przekazuje prawa do marki zespołowi Formuły 1 na stałe, a nie jako czasową licencję.

Ta kwota, 50 milionów funtów zasili bezpośrednio budżet Astona Martina. Dla producenta stanowi to natychmiastowy zastrzyk gotówki w okresie pogorszonej płynności finansowej. Kontrolę nad zespołem F1 sprawuje Lawrence Stroll, który pozostaje jednocześnie znaczącym akcjonariuszem Aston Martina. W praktyce środki trafiają więc do producenta z inicjatywy jego kluczowego inwestora.

Aston Martin Formuła 1

Aston Martin jest w trudnej sytuacji finansowej

Transakcja wymaga jeszcze formalnej akceptacji akcjonariuszy. Inwestorzy reprezentujący ponad połowę kapitału już zadeklarowali poparcie dla tej umowy. W tej grupie znajdują się między innymi Geely oraz Mercedes. Poza tym spore udziały ma też saudyjski fundusz PIF, który póki co jest głównym wsparciem finansowym dla tej brytyjskiej marki.

Spółka poinformowała wcześniej, że wyniki finansowe za 2025 rok okażą się słabsze od wcześniejszych prognoz. Dane dotyczące płynności potwierdzają trudną sytuację marki. Na początku 2025 roku firma dysponowała gotówką w wysokości 360 milionów funtów. Na koniec roku poziom rezerw spadł do 250 milionów funtów.

Oznacza to ubytek 110 milionów funtów w ciągu dwunastu miesięcy. W tym kontekście wpływ 50 milionów funtów z tytułu sprzedaży praw do nazwy w Formule 1 stanowi istotne wzmocnienie kondycji brytyjskiej. Transakcja pokrywa niemal połowę rocznego spadku gotówki i poprawia bieżącą pozycję finansową producenta w wymagającym okresie.

Adrian Hallmark ma uratować brytyjskiego producenta

Przez lata Astona utrzymywała tak naprawdę specyficzna baza klientów, a także chęci inwestorów. Lawrence Stroll miał wyprowadzić tę markę na prostą, ale sytuacja póki co nie wygląda kolorowo. Kolejne modele notują opóźnienia, a sprzedaż spada. Co gorsza kluczowy model, DBX, nie budzi szerokiego zainteresowania. To właśnie on miał być kręgosłupem oferty firmy z Gaydon.

Stery w Astonie Martinie rok temu przejął Adrian Hallmark, który przeszedł z Bentleya. W Crewe czynił cuda i wyprowadził tę firmę na prostą. Czy uda mu się to samo zrobić z Astonem Martinem? Pozostaje liczyć na cud i na dobre decyzje.