Audi Q9 wchodzi na podwórko gigantów. USA to jego dom, ale i w Europie chętnych nie brakuje. Poznałem je z bliska
Na polski rynek wjeżdża Audi Q9, czyli największy samochód w historii marki z Ingolstadt. I choć Europa nie jest dla niego najważniejszym rynkiem, to na Starym Kontynencie musi odegrać bardzo trudną rolę. Jak wypada na żywo? Poznałem je z bliska i mam garść przemyśleń.
Mercedes GLS i BMW X7 to samochody, które doskonale znacie. W Europie mają swoją stałą klientelę, która ceni w nich przestrzeń i komfort. Audi do tej pory do tego grona nie chciało wchodzić i kropkę stawiało przy modelu Q7. Teraz jednak do akcji wkracza jego większy brat - Audi Q9. Tej cyfry nigdy nie wykorzystywano i pozostawiono ją na specjalną okazję.
A ta bez wątpienia do takich należy. Duży SUV w pewnym sensie nie stanowi niczego odkrywczego - na dobrą sprawę było to brakujące ogniwo w gamie tego producenta. Co więcej, taki samochód ma szczególnie duże znaczenie w USA, gdzie popyt na konkurentów jest ogromny.
Q9 jednak musi wejść też po części w buty modelu A8. Kultowa limuzyna zniknęła z rynku, a Audi zostało bez "flagowca". Jego rolę przejmuje więc największy SUV, próbując przekonać do siebie także tych, dla których to drugi rząd jest najważniejszy. I o tym na szczęście tutaj nie zapomniano.

Audi Q9 w Polsce zaczyna karierę we właściwy sposób. Za 516 600 złotych wyjedziecie z salonu praktycznym autem ze świetnym silnikiem
Tak, to jest gigantyczne auto. 5,3 metra długości wygląda na papierze imponująco, ale jeszcze większe wrażenie robi przy bezpośrednim kontakcie. Co więcej, 3,14 metra rozstawu osi buduje potężną prezencję, i przekłada się oczywiście na przestrzeń.
Nie jest tajemnicą, że Q9 to większy brat Q7. Wprowadzono jednak szereg zmian, aby nie nazywać tego auta "siódemką w longu". Przeprojektowano częściowo pas przedni (zwłaszcza w wersji Advanced, gdzie mamy wielki podświetlany grill), a także inaczej narysowano tył, przesuwając tablicę rejestracyjną z pokrywy bagażnika na zderzak. Są też inne wzory felg i drobne zmiany w linii zderzaków.
Co jak co, ale ten samochód na żywo wygląda monumentalnie. Nie powiem, że trafia w mój gust (do tego za chwilę przejdziemy), ale na pewno robi wrażenie. Mam jednak wrażenie, że tył, zwłaszcza w porównaniu do Q7, stał się zbyt ciężki optycznie.

Nie jest tajemnicą, że nie należę do wielkich fanów obecnego designu tej marki i wyczekuję zmian, które wprowadzi Massimo Frascella. Uważam (absolutnie szczerze), że Audi Concept C i Nuvolari to idealny kierunek dla tej marki - i widzę ten design zaadoptowany właśnie do Q9. Pozostaje więc uzbroić się w cierpliwość...
Audi Q9 nie zawodzi też w środku. Widzę tu ukłony dla wielu rynków
Deska rozdzielcza nie jest niespodzianką - to przepis, którego Audi trzyma się od kilku lat. Zrezygnowano na szczęście z wszechobecnej fortepianowej czerni, oraz dopracowano jakość wykończenia. Gernot Döllner, szef marki, wreszcie przyznał się do wielu błędnych decyzji poprzedników i zaczął ciągnąć za właściwe sznurki.
Największe wrażenie robi drugi rząd, gdzie mamy do wyboru klasyczną kanapę lub dwa kapitańskie fotele. Moim zdaniem to one są gwiazdą w tym samochodzie i zdecydowanie stanowią najlepszy wybór. Komfort? Ogromny. Przestrzeń? Fantastyczna. Z ciekawostek: na drzwiach, po obu stronach, mamy pełną regulację szyb. Taki patent często pojawia się w chińskich samochodach. Czyżby tutaj podejrzano praktyczne rozwiązanie? Na to wygląda.
W USA mają V8, my dostajemy V6. I dobrze
Na szczęście Audi wie, że w tym segmencie liczą się różne jednostki napędowe. W USA podstawą są mocne V8-ki i czasami V6-ki. W Europie postawiono na sześć cylindrów i olej napędowy.
Mowa oczywiście o jednostce 3.0 TDI, która idealnie pasuje do tego auta. Jest mocna, ma dużo momentu obrotowego i zagwarantuje niskie zużycie paliwa. Tym razem mogłem jednak tylko pomacać ten samochód podczas statycznego pokazu - na jazdę przyjdzie jeszcze czas.
Oczywiście Audi Q9 ma wszystkie nowinki techniczne, które są w zanadrzu marki z Ingolstadt
Mamy więc kierunkowskazy z projektorami (ciekawy i kontrowersyjny patent, do którego wrócę w innym materiale), są najnowocześniejsze systemy wspierające kierowcę, inteligentne zawieszenie pneumatyczne czy absolutnie genialne światła LED MATRIX, które działają niczym projektory (tak, mogą wyświetlać obraz).

Tutaj jednak znowu przechodzimy do listy elementów wyposażenia, które warto będzie opisać w czasie jazdy, a nie podczas pokazu w zamkniętym pomieszczeniu. Pozostaje więc uzbroić się w cierpliwość.
Moim zdaniem jest to samochód, którego Audi naprawdę potrzebuje
W USA może być kluczowym elementem oferty tej marki. W Europie też będzie dość ważnym autem - stanie tutaj do walki z mocno odświeżonym Mercedesem GLS-em, oraz z BMW X7, które za chwile upodobni się do nowej Serii 7.
Walka będzie więc zacięta. Audi słucha głosu klientów i dziennikarzy, konsekwentnie poprawia wszystkie niedopracowane elementy i zmierza powoli w dobrym kierunku. I to jest tutaj najważniejsza informacja.


