Chevrolet Aveo 4d 1.4 LTZ

Chevrolet z sukcesami wspina się po motoryzacyjnej drabince, produkując coraz lepsze modele. Po Sparku, Cruzie, Orlando i odświeżonej Captivie, w gamie marki pojawiło się nowe Aveo, które z poprzednikiem ma niewiele wspólnego. Nowa jakość ma pozwolić na sukcesy także w tym segmencie.

Trzecia generacja Chevroleta Aveo o oznaczeniu T300 trafiła do salonów latem 2011 roku, po wcześniejszym debiucie na salonie genewskim. Na początku do testu otrzymaliśmy czterodrzwiowego sedana, który w wielu krajach jest równie ważny dla amerykańskiego producenta z koreańskimi konotacjami, co hatchback, pełniąc rolę niedrogiego samochodu rodzinnego, niemalże do wszystkiego.

Młodsze pokolenie
Najnowsze wcielenie Aveo ma spełnić oczekiwania także młodszej klienteli. O tym, że nie są to słowa rzucone na wiatr przez Chevroleta, świadczy nowoczesna, agresywniejsza linia nadwozia. Nowy przód z podwójnym grillem odpowiada obecnemu designowi marki. Uwagę zwracają reflektory, umieszczone w podwójnych tubach bez klosza. Dynamiki nie zabrakło także linii bocznej. Tył z kolei nie jest doklejony na siłę, by otrzymać dużą pojemność bagażnika. Nie znajdziemy tu długiej klapy, a dużych rozmiarów tylną szybę. Całość prezentuje się naprawdę zgrabnie.

Nadwozie z reguły podoba się - jak wynika z naszej małej sondy, a jak jest z wnętrzem? Wsiadamy zatem do środka. Tutaj czujemy atmosferę z mniejszego Chevroleta Sparka, ale w lepszym wykonaniu. Materiały są przeciętnej jakości, plastiki twarde, ale zmontowane z należytą starannością. Jest przyzwoicie. W wersji wyposażenia LTZ możemy liczyć na kierownicę i dźwignię lewarka ze skórzanym wykończeniem. Dla kierowcy, jak w minivanie, przygotowano fotel z podłokietnikiem kapitańskim.

W oczy od razu rzuca się zestaw wskaźników na wzór tego z motocykla, który składa się z analogowego obrotomierza i cyfrowego prędkościomierza, odwrotnie niż w Sparku. Na pewno nie wszystkim się spodoba, szczególnie tym przyzwyczajonym do klasycznych zegarów. Dla starszych kierowców ma on dosłownie jedną wielką zaletę - duże i czytelne cyfry. Z drugiej strony deska rozdzielcza to gra przeciwieństw. Do dolnej części, prezentującej się nowocześnie, nie pasuje prosta góra z prostokątnymi kratkami nawiewów. Jakby połączono dwie deski z dwóch różnych aut.

Tendencja wzrostowa
Tak jak większość współczesnych samochodów, również nowa generacja Aveo urosła. Sedan jest dłuższy i szerszy od swojego poprzednika. W kabinie cztery osoby mają całkiem sporo miejsca. Uważać powinni tylko roślejsi pasażerowie na tylnej kanapie, ze względu na opadający dach, a raczej tylną szybę, która zaczyna się nad ich głowami. Bagażnik jest o 100 l większy niż dotychczas. Mierzy aż 502 l pojemności, ale do tego atutu sedanów klasy B zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

Konstruktorzy niestety zapomnieli o praktycznej rączce od wewnętrznej strony klapy, a mocowanie trójkąta jest tak niefortunne, że przy próbie dotarcia do koła zapasowego (w tym przypadku zestawu naprawczego) musimy go wyjąć z mocowania. Funkcjonalność w obszarze przestrzeni bagażowej jest więc do poprawki. Pomyślano za to o praktycznych schowkach, uchwytach na kubki, kieszeniach i przegródkach, których w przedniej części kabiny nie brakuje. Dla uzależnionych od własnej muzyki z urządzeń przenośnych przewidziano porty USB i AUX, a nawet system łączności bezprzewodowej Bluetooth. Przygotujmy się jednak, że nawet lepsze radio w ofercie z 6 głośnikami gra przeciętnie.

W drogę
Pod maską "naszego" Aveo pracuje benzynowy silnik 1.4, który jest środkową propozycją w gamie małolitrażowych jednostek napędowych, w której znajdują się jeszcze motory: 1.2 (70-86 KM) i 1.6 (115 KM). Do oferty dołączył ostatnio turbodiesel 1.3 (po raz pierwszy w miejskim Chevrolecie). W Aveo debiutuje także sześciostopniowa, automatyczna skrzynia biegów.

My wybraliśmy jednak "normalną" wersję. Nie za słaby silnik plus sprawdzony "manual". Sprawdźmy, co ma do zaoferowania mały sedan Chevroleta w takiej konfiguracji, jeśli chodzi o jazdę. Silnik wydaje się być rozsądnym wyborem. 100 KM i 130 Nm momentu obrotowego (dopiero od 4000 obr/min.) wystarczają do spokojnej, sprawnej jazdy. Samochód nie pali przy tym zbyt wiele - w trasie 6,5 l. Jednostka wykazuje jednak dużo większy apetyt w intensywnym ruchu miejskim, gdzie na "setkę" potrzebuje ok. 10 l. Średni wynik to 7,5 l, czyli o ponad 1,5 l więcej niż podaje producent.

Bez szaleństw
Do bardziej dynamicznej jazdy potrzebujemy wysokich obrotów. Niestety, wtedy w kabinie robi się głośno. Nie możemy liczyć na elastyczność jednostki napędowej, konieczna jest więc ciągła zmiana przełożeń. Ale kto oczekuje od sedana segmentu B sportowych osiągów? Chyba nikt, chociaż wygląd zewnętrzny rozbudza apetyt, dlatego układ napędowy Aveo oceniamy dobrze. Dla "szybszych" sugerowalibyśmy nowego diesla, ponieważ najmocniejsza benzyna także może nie spełnić oczekiwań. Przyczepić nie można się do skrzyni biegów. Wszystkie przełożenia wchodzą lekko i z wystarczającą ilością precyzji. Na pewno nie odnosimy wrażenia, że mieszamy kijem w wiadrze.

Zawieszenie to klasyczna, tania i sprawdzona konstrukcja - kolumny McPhersona z przodu i belka skrętna z tyłu. Układ zestrojono nieco sztywniej w porównaniu z poprzednikiem, co pozwala na nieco szybsze pokonywanie łuków drogi. Oczywiście bez przesady, w przeciwnym wypadku auto szybko da nam do zrozumienia, że nie do takiej jazdy zostało stworzone. Nie zapomniano o komforcie, który ma priorytet w tego typu konstrukcjach. Trzeba przyznać, że osiągnięto stosunkowo dobry kompromis.

W porównaniu z pierwszym Aveo, poprawie uległ także układ kierowniczy, który mimo lekkiej pracy, pozwala na wyczucie tego, co dzieje się z kołami. W dodatku trójramienna kierownica, rodem z Cruze'a, zapewnia pewny chwyt. Odpowiednią pozycję za "kółkiem" znajdziemy dzięki dwuosiowej regulacji kierownicy, która jest w podstawowym wyposażeniu. Jednak można w tej klasie. Brawo, bo to prawdziwa rzadkość!

Chevrolet Aveo...
...nie należy do najtańszych propozycji wśród małych sedanów, np. w porównaniu z Renault Thalią. Jest jednak dużo nowszą konstrukcją i nie ma braków pod żadnym względem. Ponadto samochód jest dużo lepiej wyposażony, szczególnie jeśli chodzi o bezpieczeństwo. System stabilizacji toru jazdy, system kontroli trakcji i wspomagania ruszania pod wzniesienie oraz 6 poduszek powietrznych, czy tempomat, znajdziemy w standardzie. Z drugiej strony, nawet w najbogatszej odmianie LTZ za ponad 50 tys. zł, nie otrzymamy automatycznej klimatyzacji, która nie jest w ogóle dostępna.

Chevrolet z całą pewnością zmierza w dobrym kierunku, co pewnie docenią potencjalni klienci. Nowe Aveo nie przyznaje się do rodziny poprzednika. Ma ambitniejsze cele. Niestety, definitywnie zostawiło swój "dom" na warszawskim Żeraniu, wyprowadzając się do USA.

Plusy:
+ nowoczesna stylistyka
+ duży bagażnik
+ bogate wyposażenie dotyczące bezpieczeństwa
+ dwupłaszczyznowa regulacja kolumny kierownicy
+ dużo lepszy od poprzednika

Minusy:
- przeciętne osiągi
- tylko ręczna klimatyzacja
- zestaw wskaźników (kwestia gustu)
- już nieprodukowany w Polsce

Podsumowanie:
Chevrolet Aveo 4d to wyróżniający się przedstawiciel małych i tanich "limuzyn" segmentu B. Samochód powinien przypaść do gustu nie tylko emerytom, ale także młodym rodzinom.