BMW M5 2026 ma mniej koni mechanicznych, a mimo to dalej ma tyle samo koni mechanicznych. To kwestia matematyki
BMW M5 na rocznik modelowy 2026 oferuje mniej koni mechanicznych, mając dalej taką samą moc na poziomie 727 KM. Jak to możliwe? Wszystko za sprawą odrobiny tuningu i pomysłowości.
W tym roku w życie wchodzi norma EURO 7, która stawia przed producentami samochodów naprawdę duże wyzwanie. Tym razem nie chodzi o dwutlenek węgla, a o cząsteczki PM, tlenki azotu, czy inne szkodliwe substancje. Wyśrubowane kryteria, takie same dla samochodów benzynowych i wysokoprężnych, stawiają spore wyzwanie przed inżynierami. Szczególnie dużo pracy mają osoby odpowiedzialne za większe silniki pod kątem objętości skokowej. BMW M5 2026 na przykład musiało stracić odrobinę koni, ale paradoksalnie dalej oferuje 727 KM. Systemowo.

To ostatnie słowo jest tutaj kluczowe. Niemcy ograniczyli moc jednostki spalinowej, ale w ramach rekompensaty podkręcili jednostkę elektryczną. Ta zmiana sprawiła, że moc całego układu dalej jest na tym samym poziomie, a osiągi nie powinny się zmienić, przynajmniej w teorii.
BMW M5 2026 ma o 41 KM słabszy silnik spalinowy. To spora różnica
I choć jednostka elektryczna stara się nadrobić różnicę, to jednak brak tych 41 KM może być odczuwalny. Co prawda BMW zarzeka się, że zrobiło wszystko, aby osiągi nie uległy zmianie, aczkolwiek główna i kluczowa jednostka jest teraz słabsza.
To samo tyczy się zresztą BMW XM, które wbrew pozorom dalej jest w ofercie. Co prawda nie mówimy tutaj o najpopularniejszym samochodzie w gamie marki, ale wciąż gra on dość ważną rolę. Tutaj moc skurczyła się do 544 KM z 585 KM w przypadku jednostki spalinowej.
Warto jednak zauważyć, że nie jest to jedynie "skręcenie" jednostki napędowej. Silnik S68 pracuje teraz w cyklu Millera, który, w zależności od konfiguracji, zamyka zawory dolotowe wcześniej lub później, niż w klasycznym cyklu Otto.

Zwiększa to wydajność jednostki spalinowej i zmniejsza emisję oraz zużycie paliwa. Spada także temperatura spalania, co przekłada się na niższą emisję NOx. Efektem ubocznym jest też jednak skromniejsza moc, co tutaj widać gołym okiem.
Norma EURO 7 nie skupia się na emisji CO2, a na innych substancjach, o których już wspomniałem. Co więcej, do miksu wpada także emisja pyłu z hamulców, czy z opon. Sama procedura testowa jest dłuższa i odbywa się w szerszym zakresie temperatur, co pozwala na dokładniejszą weryfikację jednostki napędowej.