Bugatti sprzeda Ci samochód i telewizor do salonu. Jego największą zaletą jest to, że znika

Bugatti ma swój własny telewizor. Wygląda jak dzieło sztuki, składa się i kosztuje tyle, co Porsche 911 Turbo S.

Bugatti sprzedaje nie tylko samochody - z logo tej marki dostaniecie piekielnie drogi i efektowny zegarek, ale także... telewizor. To nie jest pomyłka, ta marka weszła we współpracę z producentem elektroniki do domu.

Haczyk polega na tym, że producent z Molsheim oczywiście nie bratałby się z Samsungiem, czy z LG. Wybrano tutaj wyjątkową firmę, która tworzy piekielnie drogie urządzenia. Ale czy kogoś to dziwi?

Bugatti ma swój własny telewizor. Stworzyła go firma C Seed

Choć nazwa C Seed pozostaje mało znana poza światem "luksusu", to ta firma od lat zajmuje mocną pozycję w tym segmencie. Austriacki producent specjalizuje się w ekranach, które nijak nie wyglądają jak klasyczne telewizory.

C Seed koncentruje się na produktach, w których obok jakości obrazu ważna jest też forma urządzenia. W ofercie firmy znajdują się przede wszystkim składane telewizory MicroLED, ekrany ukrywane w meblach, a także wielkoformatowe konstrukcje przeznaczone do ogrodów i dla staktów. Niektóre modele potrafią wysuwać się z ziemi lub automatycznie rozkładać po uruchomieniu.

Bugatti telewizor

To nie jest pierwszy motoryzacyjny romans tego producenta. Już wcześniej C Seed opracował projekt z firmą powiązaną z tą branżą, a dokładniej z Porsche Design. Powstały w jej ramach telewizor wykorzystywał zaawansowany mechanizm składania, który pozwalał niemal całkowicie ukryć ekran po wyłączeniu. To właśnie doświadczenia zdobyte przy takich projektach otworzyły drogę do współpracy z Bugatti.

Telewizor, który jest niczym Tourbillon. Wygląda kosmicznie

Inspiracją dla modelu N1 jest Bugatti Tourbillon. Francuska marka od początku podkreślała, że w swoim najnowszym hipersamochodzie chce ograniczyć dominację ekranów na rzecz bardziej ponadczasowych rozwiązań. Tę samą ideę postanowiono wykorzystać także w projekcie telewizora.

Po wyłączeniu patrzycie na coś, co wygląda jak skrzyżowanie rzeźby z dziwnym elementem. Cała obudowa tego telewizora jest inspirowana stylistyką Bugatti. Projektanci wykorzystali również charakterystyczny motyw linii C, który od lat pozostaje jednym z najważniejszych elementów identyfikacji wizualnej marki.

W ciągu około 45 sekund ten dziwny "mebel" otwiera się, ukazując ekran MicroLED. Cały proces odbywa się etapami i wykorzystuje opracowany przez C Seed wieloczęściowy mechanizm rozkładania.

N1 trafi do sprzedaży w dwóch wariantach. Klienci będą mogli wybrać ekran o przekątnej 110 lub 137 cali. Obie wersje wykorzystują technologię 4K MicroLED i obsługują standard HDR10+.

Producent podkreśla jednak, że kluczowe znaczenie ma nie tylko jakość obrazu. Ekran może obracać się nawet o 180 stopni, co pozwala dostosować jego położenie do układu pomieszczenia. Takie rozwiązanie szczególnie dobrze sprawdzi się w dużych apartamentach i otwartych przestrzeniach dziennych.

Jednym z największych wyzwań przy składanych ekranach pozostaje widoczność łączeń pomiędzy poszczególnymi segmentami. C Seed zastosował tutaj autorski system Adaptive Gap Calibration, który odpowiada za precyzyjne dopasowanie elementów wyświetlacza i ogranicza widoczność szczelin.

Bajerów tutaj nie brakuje

Projektanci zadbali także o detale nawiązujące do samochodów Bugatti. W konstrukcji pojawiają się elementy inspirowane materiałami wykorzystywanymi w modelu Tourbillon, w tym akcenty z włókna węglowego.

Integralną częścią urządzenia jest również system audio opracowany przez Wisdom Audio. Głośniki nie stoją obok telewizora ani nie wymagają osobnej instalacji.

Bugatti telewizor

Ukryto je w konstrukcji i automatycznie wysuwają się podczas pracy urządzenia. Po zakończeniu seansu ponownie chowają się we wnętrzu obudowy.

Cena pozostaje zagadką, ale mniej niż 1 200 000 złotych za ten sprzęt się nie płaci

Bugatti i C Seed nie ujawniły jeszcze ceny modelu N1. Można jednak zakładać, że nie będzie to produkt dla przypadkowych klientów. Dotychczasowe konstrukcje austriackiej firmy kosztowały często ponad 250-300 tysięcy euro jeszcze przed uwzględnieniem indywidualnej konfiguracji.