Bugatti Veyron bez nadwozia wciąż daje czadu. Niebawem stanie się hołdem dla legendy

Bugatti Veyron przechodzi spektakularną metamorfozę. Holendrzy przebudowują kultowy hipersamochód w nowoczesny hołd dla legendarnego Bugatti Type 45.

Są samochody, których nie odważyłby się rozebrać nawet najbardziej doświadczony tuner. Bugatti Veyron od lat znajduje się na szczycie tej listy. To małe dzieło sztuki, które wciąż budzi ogromne emocje - nawet 20 lat po premierze.

Tym większe zaskoczenie budzi widok egzemplarza pozbawionego wszystkich paneli nadwozia. Nie chodzi jednak o naprawę po wypadku ani o pełną renowację. Właściciel tego samochodu podjął się szalonego projektu, który da konstrukcji Veyrona całkowicie nowy wizerunek.

Ale nim oryginalne nadwozie zastąpi opracowana od podstaw konstrukcja, taki samochód można zabrać... na tor wyścigowy.

Bugatti Veyron staje się punktem wyjścia dla hołdu dla modelu Type 45. Ta koncepcja jest iście szalona

Za projekt odpowiada holenderska firma Absolute Motors, które realizuje go dla dealera samochodów egzotycznych HooG Selections. Efektem ma być współczesny hołd dla Bugatti Type 45.

Jest to niezwykle rzadki samochód wyścigowy z lat trzydziestych, którego egzemplarz znajduje się w kolekcji HooG. Type 45 wyróżniał się nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim rozwiązaniami technicznymi.

Wykorzystano w nim jednostkę U16, zbudowaną z dwóch doładowanych rzędowych silników ośmiocylindrowych połączonych w jedną konstrukcję. Wywodziła się ona w linii prostej z lotniczego silnika opracowanego przez Bugatti jeszcze podczas I wojny światowej. Choć jednostka powstała z myślą o myśliwcach, konflikt zakończył się, zanim trafiła do produkcji seryjnej.

Bugatti Veyron Type 45

Bugatti Veyron dostanie całkowicie nowe nadwozie

Prace nad samochodem są już mocno zaawansowane. Z Veyrona usunięto kompletne nadwozie, pozostawiając jedynie podwozie, układ napędowy i wnętrze. Dopiero na tej bazie powstanie zupełnie nowa karoseria.

Pierwsze szkice pokazują bardzo niską sylwetkę z wyraźnymi inspiracjami przedwojennymi modelami Bugatti. Projektanci rozważają kilka wariantów. Jeden z nich przewiduje niemal otwartą kabinę z mocno wyciętymi bokami, inny z kolei stawia na zastosowanie drzwi oraz pokrywy silnika z charakterystycznymi żaluzjami. Całość uzupełnią koła stylizowane na obręcze stosowane w historycznych modelach marki.

Twórcy poświęcają również dużo czasu detalom. Designerzy analizują różne odcienie srebra i niebieskiego lakieru, a także oraz opracowują całkowicie nowe wnętrze, które będzie odpowiadało charakterowi gotowego samochodu.

Na tę chwilę jest to "najdroższy gokart na świecie"

Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że Veyron po zdjęciu nadwozia nie trafił do warsztatowego kąta. Samochód nadal jest w pełni sprawny i wyjechał nawet na tor wyścigowy.

Widok takiego auta "w negliżu" robi ogromne wrażenie, ale jeszcze większe emocje budzi jazda. Brak nadwozia całkowicie zmienia odbiór prędkości i sprawia, że nawet przejazd z umiarkowaną szybkością dostarcza wyjątkowych wrażeń. Twórcy projektu żartobliwie określają go mianem najdroższego gokarta świata i trudno się z tym nie zgodzić.

Pod tylną częścią auta wciąż pracuje dobrze znany silnik W16 o pojemności 8,0 litra z czterema turbosprężarkami. W zależności od wersji rozwija on około 1000 KM. Zanim jednak ponownie ukryje się pod nowym nadwoziem, przez chwilę można zobaczyć Veyrona w formie, której prawdopodobnie nie planowali nawet inżynierowie z Molsheim.

Źródło: Absolute Motors