Zanim powstało Bugatti Veyron, Volkswagen wpakował W16 do Diablo

Historia powstania Bugatti Veyron jest naprawdę fascynująca. Wśród elementów tej opowieści jest to żółte Lamborghini Diablo z silnikiem W16.

Opowieść o Bugatti Veyron to historia "zmieniania świata". Kompleksowego podejścia do projektu, który stworzył nowy segment samochodów. I choć wiele już zostało opowiedziane, a spuścizna Ferdinanda Piecha wciąż budzi emocje wśród ludzi, to raz na jakiś czas wypływają nowe informacje o tworzeniu samochodu, który zadebiutował 20 lat temu.

Lamborghini Diablo miało W16 wcześniej niż Bugatti Veyron

Grupa Volkswagena przy projektowaniu "odbudowy" Bugatti miała wiele pomysłów na silnik. Na pewno miał on być jedyny w swoim rodzaju. W którymś momencie pojawiła się nawet koncepcja silnika osiemnastocylindrowego (koncept Bugatti 18/3 Chiron z 8,2-litrowym, wolnossącym napędem). Niemniej postawiono jednak na mniejszą, ale poczwórnie doładowaną jednostkę. Ta musiała przejść wiele testów, które musiały się odbyć nie tylko na hamowni.

Firma nie miała jednak teoretycznie żadnego samochodu, z którego można by było skorzystać.

Lamborghini Diablo W16

Od 1998 roku Volkswagen był jednak właścicielem Lamborghini. To był najbliższy specyfikacją producent, którego można było wykorzystać. Zdecydowano się na Lamborghini Diablo, samochód tyleż potężny co dość fanaberyjny. Co ważne, wyposażony był fabrycznie w silnik V12, więc jednostka W16, dość szeroka, ale krótka, zmieściła się pod tylną klapą.

Autostadt, przy muzeum grupy Volkswagena, podzieliło się zdjęciami tego prototypu. Za bazę do testów posłużył model po liftingu, już pozbawiony podnoszonych lamp. Natomiast potężna jednostka z czterema turbosprężarkami wymagała dodatkowego chłodzenia. Stąd dodatkowe wloty powietrza oraz pocięte i zmodyfikowane nadwozie.

Lamborghini Diablo testujące silnik dla Bugatti Veyron wygląda zaskakująco "torowo", jakby supersamochód miał być przygotowany do wyścigów, a nie do jazdy po publicznych drogach. Zresztą, niewątpliwie spędził sporą część swojego życia na torach, podczas testów.

Przynajmniej zanim trafił do muzeum. A Lamborghini najwyraźniej się sprawdziło. Choć jestem ciekaw, jak było z prowadzeniem tego auta, bo Diablo nigdy nie słynęło z łatwości "okiełznania", a z silnikiem Bugatti na pewno nie było prościej.

Niestety, ta fascynująca historia powoli dobiega końca. Szesnastocylindrowe jednostki Bugatti odejdą do lamusa po zakończeniu produkcji modelu Tourbillon. Na pewno jednak firma zostanie przy niesamowitych dziełach inżynierów.

Źródło i zdjęcia Lamborghini Diablo z silnikiem W16: Motor1