Jetour Dashing mógłby być fajną opcją, ale moim zdaniem jest zrobiony na "odwal się". Test samochodu

Pojeździłem sobie kolejnym kompaktowym SUV-em z Chin. Jetour Dashing jest o wiele przyjemniejszy od chińskiej konkurencji. Ale wygląda, jakby to wyszło przypadkiem.

Kolejny kompaktowy SUV z Chin brzmi jak coś, nad czym w ogóle nie warto się zastanawiać. Jest ich mnóstwo i niczym się nie wyróżniają. Jetour Dashing, jak się okazało, ma potencjał, aby być właśnie autem, które ma coś ciekawego do zaoferowania. Ale okazuje się, że... wymaga wielu wyrzeczeń. Może nie są to bardzo duże wyrzeczenia. Ale gdy zbierzemy je łącznie, to okaże się, że auto potrafi bardzo zirytować.

Mimo tego, że... jest bardzo przyjemne.

Jetour Dashing to samochód paradoks

Auto do polskiej dystrybucji trafiło przez korporację AADC, na podstawie jednostkowego dopuszczenia do ruchu. Nie ma więc niektórych systemów wymaganych przez regulatora. To może kogoś ucieszyć, że nie trzeba wyłączać systemu ISA przy każdym odpaleniu samochodu. Ale... po kolei.

W przeciwieństwie do wielu samochodów konkurencji, takich jak np MG HS, czy Omoda 5, Dashing (w tej wersji) dysponuje silnikiem 1.6 Turbo o mocy 190 KM. Chińska konkurencja w Polsce rzadko kiedy oferuje więcej niż te 150-160 KM bez napędu hybrydowego.

Jetour Dashing

W Jetourze ten napęd spięto z przekładnią automatyczną. To siedmiobiegowa dwusprzęgłówka. W teorii mamy więc całkiem dobry układ. Niezbyt ciężkiego, kompaktowego crossovera mocnym silnikiem i odpowiednią skrzynią. Nie ma tu napędu na obie osie, ale większości klientów to nie będzie przeszkadzać.

No i tu mamy mały problem. Mimo sporej mocy samochód ma tylko 10,5 sekundy do 100 km/h. Głównie ze względu na skrzynię biegów. O ile jedziecie spokojnie, trudno mieć do niej większe zastrzeżenia. Przede wszystkim, pracuje płynnie. Ale bardzo wolno. Każde mocniejsze wdepnięcie gazu powoduje efekt, jakby obydwa sprzęgła były już na wykończeniu i się ślizgały. Dashing albo więc wyje i nie jedzie, albo nagle "załapuje" i gwałtownie wyrywa do przodu. Może nie jest to najgorszy sposób jazdy, z jakim miałem do czynienia, ale trudno nazwać go dopracowanym.

O dziwo, znacznie lepiej robi się w trasie. Oczywiście, opóźnienie również występuje, ale samochód jest wyraźnie żwawszy i dynamiczniej przyspiesza. Na tyle, że autostrada z polskimi ograniczeniami nie wydaje się być kresem jego możliwości pewnej jazdy.

Zwłaszcza, że jak na chiński samochód, Dashing jest dobrze wyciszony. W mieście jest bardzo przyjemny, a w trasie nie robi się koszmarnie głośny. Producent wygłuszył nawet nadkola, co w tym segmencie rzadko się zdarza.

A przy tym jest komfortowy i mimo upiornie lekkiego układu kierowniczego, prowadzi się stabilnie.

Jak za dawnych czasów

Miłośnicy "oldschoolu" będą w pewien sposób zadowoleni. Jetour Dashing jest z tych aut, które wg porzekadła "może nie są bardzo szybkie, ale dużo palą". Jakby w tym aucie była jakaś dwulitrówka, albo większy silnik, to tempo opróżniania zbiornika paliwa by nie dziwiło. Ale w Jetourze raczej nie zobaczycie wyników poniżej 9 l/100 km. Tzn. zobaczycie. Komputer pokładowy pokazuje bowiem od 8 do 9 l/100 km, niezależnie od tego co będziecie robić. Jest kompletnie nieprzydatny do niczego. Chyba, że może, po jakiś 1000 km, w końcu dobije z "domyślnych" 8,5 l/100 km do wyniku, który będzie zgodny z rzeczywistością. Ale to będzie już po kilku tankowaniach.

Zresztą, mocno klimatyczne są też cyfrowe zegary. Ja akurat jestem miłośnikiem starych "digitali" więc te archaicznie wyglądające wskazania mi się podobają, a na pewno wyróżniają Dashinga spośród konkurencji. Ale za to... nie ma na nich wielu funkcji.

Dlatego w trakcie jazdy, jeśli na centralnym ekranie będziecie mieli np. Android Auto/Apple Carplay, albo chociaż inny ekran niż domyślny, to nie dowiecie się, dlaczego samochód na Was piszczy. Bo większość "dodatkowych" kontrolek jest właśnie na dużym ekranie multimediów, a nie przed oczami.

Sam ekran multimediów jest zaskakująco dobrze zaprojektowany. Ma wystarczająco dużo skrótów i menu, żeby można było się łatwo po nim poruszać i wszystko obsługiwać "od ręki".

Za to komuś, kto wymyślił sterowanie tempomatem, należałoby uciąć premię. Przy samej szyi. Sterowanie przy pomocy selektora zmiany biegów już znam, ale tutaj jest wyjątkowo nieporęczne. Do tego "brakuje" niektórych przycisków, a reszta jest nielogiczna.

A przy tym sam selektor jakoś luźno "latał" w kolumnie kierownicy, podobnie jak druga manetka przełącznika zespolonego.

W ogóle Jetour Dashing na pierwszy rzut oka jest wykończony dość porządnie. Dopiero potem zauważamy właśnie takie niedoróbki, krzywo wklejone listwy LED, porysowane "piano black", czy dziwnie odszytą kierownicę. Na dodatek różową nicią, do wnętrza, które poza tym jest wykończone jako "czerń z elementami czerwieni". Nawet plakietka z numerem VIN na podszybiu jest jak przyklejona na ostatnią chwilę, na jedynym dostępnym pod ręką kawałku papieru.

Kompaktowy SUV dla kompaktowych rodzin

Jeśli to Was nie zniechęciło, to w naszej chińskiej propozycji na pewno spodoba Wam się komfort jazdy. Auto prowadzi się lekko (nawet trochę za lekko), a zawieszenie wybiera nierówności w dobry sposób. Jest dość miękko, ale bez bujania.

Do tego fotele są dość wygodne (choć brak im regulacji długości siedziska), mają ogrzewanie i wentylację, a miejsca jest w sam raz. Z tyłu też jest całkiem przyjemnie. Kanapa pozwala zająć swobodnie miejsce, a w tylnej części znajdziemy sporo przestrzeni.

Brakuje jej nieco w płaskim bagażniku. Teoretycznie auto ma blisko 500 litrów przestrzeni na graty, ale jakoś, zwłaszcza po próbie przewiezienia dużej walizki, nie widzę Dashinga jako auta bardzo rodzinnego. Zwłaszcza, że i ładowność wynosząca 375 kg nie zachęca do podróżowania np. w cztery osoby i bagaże.

Jetour Dashing

Czy warto się mimo wszystko skusić?

Jetour Dashing 1.6 T kosztuje (z dopłatą za lakier) 132 tysiące złotych. To już blisko MG HS, ale z hybrydowym napędem. I więcej niż wersja spalinowa (której obecnie nie ma "do produkcji" z 2026 roku). Na pewno taniej wyjdzie też spalinowa Omoda 5. Ale... warto zajrzeć do Hiszpanów. SEAT Ateca 1.5 TSI Style z DSG w promocji kosztuje teraz 126 tysięcy.

Jetour Dashing - podsumowanie i opinia

Mógłbym z czystym sumieniem odradzić Wam ten samochód. Jako niewyróżniający się i mocno niedopracowany. Ale "problem" polega na tym, że choć wkurzało mnie w nim wiele rzeczy... jeździło się całkiem przyjemnie. Gdyby poprawić skrzynię, poskładać go dokładniej i usunąć kilka prostych do usunięcia błędów, nie byłby taki zły. Tyle, że mało oszczędny i mało pakowny. Resztę, możliwe że szybkouczący się Chińczycy poprawią.

Na razie, wybrałbym mimo niezłych wrażeń z jazdy, co innego.

Zalety
  • Dobre wyciszenie
  • Komfortowe zawieszenie
  • Sporo przestrzeni
  • Dobra dynamika w trasie
  • Wygodny w obsłudze ekran centralny
Wady
  • Praca skrzyni biegów
  • Problemy ergonomiczne
  • Wpadki jakościowe
  • Mały bagażnik
  • Wysokie spalanie
  • Niska ładowność

SILNIK t. benz, R4, 16 zaw.
TYP ZASILANIA PALIWEM wtrysk bezpośredni
POJEMNOŚĆ 1598 cm3
MOC MAKSYMALNA 140 kW (190 KM)
MAKS. MOMENT OBROTOWY 290 Nm
SKRZYNIA BIEGÓW automatyczna, siedmiobiegowa, dwusprzęgłowa
NAPĘD przedni
ZAWIESZENIE PRZÓD kolumny MacPhersona
ZAWIESZENIE TYŁ wielowahaczowe
HAMULCE tarczowe went/tarczowe
OPONY 255/45 R20
BAGAŻNIK 486/977 l
ZBIORNIK PALIWA 57 l
TYP NADWOZIA SUV
LICZBA DRZWI / MIEJSC 5/5
WYMIARY (DŁ./SZER./WYS.) 4590/1900/1685 mm
ROZSTAW OSI 2720 mm
MASA WŁASNA / ŁADOWNOŚĆ 1580/375 kg
MASA PRZYCZEPY / Z HAMULCEM
ZUŻYCIE PALIWA 11,2 l/100 km
EMISJA CO2 197 g/km
PRZYSPIESZENIE 0-100 km/h 10,5 s
PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA 180 km/h
GWARANCJA MECHANICZNA 7 lat lub 150 000 km
GW. PERFORACYJNA / NA LAKIER
CENA WERSJI PODSTAWOWEJ (1.5 T) 112 900 zł
CENA WERSJI TESTOWEJ 129 900 zł
CENA EGZ. TESTOWANEGO 132 500 zł