V8, manualna skrzynia biegów i świetne właściwości jezdne. Najbardziej europejski samochód zrobili... Amerykanie

Tego jeszcze nie grali. Najbardziej "europejskim" z charakteru sportowym sedanem jest teraz... Cadillac CT5-V Blackwing. Oto dlaczego.

Jeśli amerykańska motoryzacja kojarzy Wam się z "pontonami" i samochodami, które w zakrętach jadą prosto, to czas zaktualizować wiedzę. Wbrew pozorom większość nowych samochodów z tego kraju imponuje możliwościami i jakością. Do tego nie brakuje tam unikalnych perełek, takich jak Cadillac CT5-V Blackwing.

Gdy u nas w Europie sportowe sedany muszą mieć systemy hybrydowe, szeroko pojętą elektryfikację i tyją na potęgę, w USA wraca się do korzeni. Amerykanie zrobili samochód idealny: czterodrzwiowy, z V8 pod maską i z... manualną skrzynią biegów. Do tego właśnie wypuścili jedną z najciekawszych wersji tego samochodu.

Cadillac CT5-V Blackwing F1 Collector Series nie jest zwykłym pakietem stylistycznym z garścią dodatkowych emblematów

Amerykańska marka przygotowała limitowaną wersję swojego "supersadana" z okazji debiutu w Formule 1. Efektem ich działań jest jeden z najmocniejszych i najbardziej wyjątkowych modeli w historii.

Pod maską pracuje dobrze znane V8 o pojemności 6,2-litra, połączone z kompresorem. Cadillac zmodyfikował układ doładowania we współpracy z GM Motorsports. Nowa sprężarka zwiększyła moc z 677 do 694 KM, a moment obrotowy wzrósł z 893 do 912 Nm.

Cadillac CT5-V Blackwing F1 Collector

Ale tutaj robi się ciekawie, gdyż amerykanie z reguły łączą takie silniki z automatami. Nie w tym przypadku. Każdy egzemplarz dostanie sześciobiegową manualną skrzynię biegów. Jak widać samochody dla purystów rodzą się teraz głównie za oceanem.

Do tego w standardzie jest tutaj "pakiet torowy"

Cadillac nie ograniczył się wyłącznie do podkręcenia silnika. Każdy egzemplarz F1 Collector Series otrzyma pakiet Precision Package. To zestaw zmian opracowany z myślą o szybkiej jeździe na torze.

W skład pakietu wchodzą zmodyfikowane elementy zawieszenia, karbonowo-ceramiczne hamulce oraz opony Michelin Pilot Sport Cup 2 R. W standardowym wydaniu CT5-V Blackwing taki zestaw stanowi bardzo kosztowną opcję, jednak tutaj trafi do wyposażenia seryjnego.

Jest też bardzo dużo nawiązań do Formuły 1

Wyróżnikiem tego modelu jest lakier Midnight Stone Frost. Cadillac połączył go z felgami Carbon Flash Metallic, czarnymi oznaczeniami na nadwoziu oraz szarymi zaciskami hamulcowymi Harbor Gray Metallic.

Elementy z włókna węglowego w dolnej części nadwozia ozdobiono srebrnym paskiem Switchblade Silver. Na drzwiach pojawiły się tłoczone logotypy F1, a tylny spoiler dostał oznaczenia F1 i FIA.

Zmian we wnętrzu też nie brakuje. Na progach widnieje napis „Cadillac Formula 1”, fotele mają specjalne grafiki F1, zaś lewarek manualnej skrzyni biegów otrzymał unikalną gałkę.

Nawet pod maską znalazły się specjalne detale. Pokrywa kompresora dostała frezowane logo F1 oraz grawerowane oznaczenie FIA.

Powstanie tylko 26 egzemplarzy

Cadillac rozpocznie produkcję tego modelu w połowie 2026 roku. Samochód będzie dostępny wyłącznie w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Amerykańska marka zbuduje tylko 26 egzemplarzy. Kolekcjonerzy już ustawili się w kolejce, gdyż może to być dla nich rarytas.

Producent nie ujawnił jeszcze ceny tego modelu. Dla porównania standardowy CT5-V Blackwing wyposażony w pakiet Precision Package oraz pakiety karbonowe kosztuje około 135 tysięcy dolarów. Wersja F1 Collector Series prawdopodobnie wyraźnie przekroczy poziom 150 tysięcy dolarów.

Naszym zdaniem jest to bez wątpienia ciekawy projekt. Szkoda tylko, że nie możemy się nim cieszyć w Europie.