Honda CRX to legenda i wiemy, że chcielibyście ją mieć. Japończycy potrzebują nowych projektantów
Honda CRX wciąż budzi wiele emocji. I szczerze mówiąc jej nowe wcielenie byłoby świetnym pomysłem - dla pasjonatów, nie dla portfela marki.
Honda Prelude powróciła na rynek, aczkolwiek jest teraz prostym coupe z hybrydą pod maską. Japończycy zapomnieli jak produkuje się lekkie i szybkie samochody, które dają dużo radości z jazdy. Co więcej, nie do końca wychodzi im także tworzenie nadwozi. A ta Honda CRX pokazuje, że potencjał w klasyce jest ogromny
Honda CRX to jedna z ikon tej marki
Powiedzmy sobie szczerze - Honda CRX zapisała się w historii marki jako jeden z najbardziej charakterystycznych małych modeli sportowych. Bazowała na skróconej platformie Civica, a jej największym wyróżnikiem była bardzo niska masa oraz kompaktowe nadwozie. Szczególnie druga generacja, produkowana w latach 1987-1991, zbudowała legendę tego modelu.
Auto oferowało krótki rozstaw osi, niską linię dachu i charakterystyczną dzieloną tylną szybę. CRX uchodził za jedno z najbardziej angażujących małych aut Hondy tamtych czasów. Z czasem marka całkowicie wycofała się jednak z tego segmentu.
Najbliższym duchowym następcą tego modelu była Honda CR-Z. Trzydrzwiowy hatchback z hybrydowym napędem zadebiutował w 2010 roku i próbował połączyć sportowy charakter z oszczędną technologią. Produkcję zakończono w 2016 roku, a model nie doczekał się następcy.

I oto jest, Honda CRX w nowym wydaniu. Wygląda bosko!
Nowoczesna interpretacja wyraźnie nawiązuje do drugiej generacji CRX-a. Zachowano tutaj kluczowe proporcje oryginału, w tym krótki rozstaw osi, niską linię dachu oraz charakterystyczną tylną szybę.
Przód otrzymał wąskie reflektory LED oraz minimalistyczny front pozbawiony tradycyjnego grilla. Centralne miejsce zajmuje nowe logo Hondy. Twórcy tego projektu zachowali wiele stylistycznych odniesień do klasycznego modelu. Widać tu mocno zarysowaną maskę, czarne elementy zderzaków oraz poziome tylne lampy. Z tyłu pojawiło się także podświetlane oznaczenie CRX.
Projekt uzupełniają nowoczesne detale, takie jak chowane klamki, bezramkowe drzwi czy czarne słupki. Mocniej zaakcentowano również tylne nadkola, a całość postawiono na dużych, dwukolorowych felgach o futurystycznym wzorze.
Twórcy przygotowali także fikcyjną kartę kolekcjonerską „Turbo 2026”, która przedstawia wymyśloną specyfikację techniczną auta. Według tej wizji nowa Honda CRX byłaby samochodem elektrycznym o mocy 350 KM i prędkości maksymalnej wynoszącej 285 km/h. Ta ostatnia wartość wydaje się jednak bardzo optymistyczna jak na elektryczny model o takich parametrach.
Wady? Honda nie ma z tym nic wspólnego
Za projektem stoją niezależni artyści. Vitaly Batalka odpowiadał za cały projekt oraz modelowanie 3D wykonane w programie Alias. Finalne wizualizacje przygotował Valentin Komkov w popularnym Blenderze.
Oczywiście nic nie wskazuje na to, aby Honda planowała powrót do segmentu małych sportowych coupe. Japońska marka, delikatnie mówiąc, jest "w plecy" finansowo, po wielkim fiasku projektu Zero. Miejsce elektryków zajmą hybrydy, a niemal gotowe samochody trafiły do kosza na śmieci.
Wbrew oczekiwaniom części fanów Honda nie planuje także stworzenia Prelude Type R. Dzisiejszy rynek daje producentom niewiele argumentów za inwestowaniem w niszowe, trzydrzwiowe coupe, zwłaszcza przy wysokich kosztach opracowywania nowych platform i układów napędowych.


