Citroen z dopiskiem Picasso powróci do gry. Francuzi chcą zrobić szalonego vana
Jak się okazuje Citroen Elo to coś więcej, niż tylko odlotowy projekt studyjny. Francuzi mają nietypowy plan.

Kilka tygodni temu Citroen zaprezentował dość nietypowy samochód studyjny, który nazwali ELO. Pod tą nazwą kryje się odważny wizualnie minivan o nietypowym układzie wnętrza. Francuska marka stworzyła go z myślą o pokazie różnych możliwości technologicznych, ale jednocześnie też bada rynek. I wszystko wskazuje na to, że może to przerodzić się w produkcyjny samochód. Pierre Leclercq, dyrektor kreatywny francuskiej marki, twierdzi, że w ofercie jest miejsce na samochód, w którym obok słowa Citroen pojawia się przydomek Picasso.
Vany i minivany miały swój renesans na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. To był czas, kiedy takie nadwozia zyskały największą popularność. Jak się jednak okazuje coraz większa liczba marek znowu na nie spogląda, widząc w nich potencjał w dobie elektromobilności.
Czy nowy Citroen Picasso wyjedzie na drogi? Jest na to szansa
Obecnie francuska marka weryfikuje odbiór studyjnego projektu ELO. Był to także pierwszy projekt stworzony pod okiem Xaviera Chardona, nowego dyrektora tej firmy. Zgodnie z zapowiedziami miał to być "drogowskaz" dla całego Citroena, zapowiadający kierunek, który obierze ta marka.

W wypowiedzi dla Autocar, Leclercq zwrócił uwagę na ciekawą rzecz: „gdy SUV-y wyparły minivany, samochody typu MPV zaczęto postrzegać jako coś przestarzałego, auta mało atrakcyjne w prowadzeniu. Natomiast ja uważam, że da się zrobić MPV, które będzie seksowne i pożądane”.
Takie stwierdzenie sugeruje, że prace nad projektem w takim stylu mogą już trwać i będą dalej rozwijane. Francuzi zawsze lubili chodzić pod prąd, a teraz Citroen skupia się na dość specyficznych projektach. Francuski producent de facto pełni rolę "tańszej" marki w szeregach koncernu Stellantis i stawia na ciekawe wizualnie, ale i bardzo przystępne samochody.
Patrząc na to, że Citroen C3 i C3 Aircross cieszą się uznaniem (głównie za sprawą cen). Nowy C5 Aircross zdaje się być dobrym projektem, to może i powrót auta z przydomkiem Picasso będzie strzałem w dziesiątkę. Jakby nie patrzeć są ludzie, którym brakuje klasycznego uniwersalnego minivana. Na rynku jest więc nisza do zagospodarowania. Wszystko rozbija się oczywiście o koszty i opłacalność projektu. Żyjemy w czasach, kiedy każdy wydany eurocent musi być kilkukrotnie analizowany.


