Czy nowy Lexus NX 2027 jest lepszy od poprzednika? Obejrzałem go z bliska i mam trzy uwagi

Lexus NX 2027 to coś więcej, niż "duży lifting" - to naprawdę ogromna zmiana. Czy teraz ten model jest lepszy? Oto moja opinia.

Nie jest tajemnicą, że Lexus NX 2027 to jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy model tej japońskiej marki w Europie. Rywalizuje w kluczowym segmencie, przekonuje do siebie napędem hybrydowym, a to wszystko uzupełnia dobrym wykończeniem i wyposażeniem.

Odświeżona wersja ma trudne zadanie, gdyż musi rywalizować z szeregiem nowych konkurentów: od Audi Q5, przez BMW X3, aż po Mercedesa GLC. Japończycy ewidentnie jednak podeszli do tematu liftingu w bardzo świadomy sposób - rezygnując ze skromnych zmian i inwestując w naprawdę gruntowną „przebudowę” całego samochodu.

Pod koniec czerwca miałem okazję poznać z bliska ten samochód. Nie będę ukrywać: spodziewałem się kosmetyki, a zastałem de facto „w 50% nowy model”. I szczerze mówiąc jest to dobra strategia, choć mam tutaj kilka zastrzeżeń.

Lexus NX 2027 maciej kuchno

Zacznę od tego, co mnie rozczarowało. Lexus NX 2027 stracił odrobinę elegancji

Japońska marka postawiła na dynamiczniejszy design. Przednie lampy zyskały nowy kształt, a klosze są mocno przyciemnione. Pożegnano też charakterystyczną ramkę grilla i postawiono na nieco „agresywniejszą” linię. Lexus zrezygnował też, całkowicie, ze wszystkich chromowanych dodatków.

Czemu? Nie wiem, ale cały czas mnie to zastanawia. Chromy, lub nawet satynowe wykończenie elementów ozdobnych bardzo pasuje do charakteru tej marki. Trudno mi powiedzieć, czy Lexus chce zerwać z tym bardziej eleganckim designem, czy też przeprowadza pewien eksperyment, ale nijak mi to nie współgra z wizerunkiem marki.

 


Nadal nie mogę zrozumieć też mody na rezygnację z umieszczania logo marki na pokrywie bagażnika i na kierownicy. Ponoć klienci nie rozpoznają symboli firm i preferują wyraźnie podkreślony napis. Między innymi z tego powodu na pokrywie bagażnika mamy teraz wielki podświetlany napis LEXUS (w miejsce dotychczasowego przyklejanego nad ledową listwą). Pojawił się on także na kierownicy, zastępując charakterystyczne „L”.

Muszę też „przegryźć się” z kokpitem. Trzeba go polubić

Lexus NX dostał również zaprojektowane od podstaw wnętrze, utrzymane w tym samym stylu, co kokpit nowego Lexusa ES. Jest to więc ogromna zmiana, ale jeszcze nie jestem w stanie powiedzieć, czy na plus. Zdecydowanie doceniam poprawioną jakość tworzyw i brak czarnych błyszczących plastików - to robi wrażenie.

Lexus NX 2027 maciej kuchno

Za to sam projekt stał się dużo bardziej uniwersalny i powtarzalny. Jest tutaj kilka ciekawych patentów - takich jak „znikające” przyciski (wciąż mowa o fizycznych przełącznikach!), czy ciekawie ukształtowany ekran wskaźników (idealnie wpisuje się w obszar pod wieńcem kierownicy).

Mam jednak wrażenie, że wnętrze nieco wyprano z unikalnego charakteru - choć z drugiej strony taki prosty design może przemawiać do szerszego grona odbiorców, wcześniej omijających salony Lexusa.

Za to doceniam fakt, że Lexus NX 2027 jest połowicznie nowym modelem

Japończycy włożyli zaskakująco dużo wysiłku w dopracowanie tej konstrukcji. Usztywnienie platformy i nadwozia, nowe zestrojenie zawieszenia i układu kierowniczego, obniżenie pozycji za kierownicą, zmniejszenie kierownicy… To naprawdę szeroki zakres zmian jak na lifting samochodu. A to jedynie garstka nowości.

Szkoda, że Lexus nie miał możliwości wyciśnięcia większej mocy ze standardowej hybrydy (choć teoretycznie pomimo „tylko” 200 KM dynamika nie pogorszyła się), niemniej poprawienie akumulatora i zwiększenie wydajności całego układu na pewno będzie dużym plusem.

Atutem jest także doszlifowana hybryda plug-in, która ma 307 KM i większy akumulator (23 kWh). Teoretycznie więc zasięg przekroczy 100 kilometrów na jednym ładowaniu. Do tego akumulator można wreszcie naładować prądem stałym, co niektórzy z pewnością docenią.

Pewne jest to, że Japończycy coraz lepiej wiedzą jak dopasować się do europejskiego odbiorcy

To jest moim zdaniem największa zmiana w tym samochodzie. Lexus do tej pory projektował samochody, które przypadną do gustu klientom na całym świecie. Wciąż zachowywał w nich jednak nieco bardziej azjatycki charakter. Teraz zaczyna się to zmieniać.

Minimalizm bierze górą, a właściwości jezdne dopasowano do oczekiwań klientów w Europie (przypuszczam, że amerykański wariant będzie miał nieco inaczej zestrojone zawieszenie).

Pierwsze auta trafią na drogi dopiero wiosną przyszłego roku. Pozostaje więc czekać na pierwsze testy tego modelu, które pokażą nam, czy droga, którą obrał Lexus, faktycznie wiedzie w dobrym kierunku.