Doszlifował technikę hamowania lewą nogą i jest pionierem szkolenia kierowców rajdowych i wyścigowych. Rauno Aaltonen zdradził mi swoje sekrety
Rauno Aaltonen wszystkim kojarzy się z MINI, rajdem Monte Carlo i z "obracaniem samochodu o 360 stopni". Mało kto zdaje sobie jednak sprawę z faktu, że jest on europejskim pionierem szkoleń kierowców pod kątem rajdów i wyścigów.
Przyznam Wam, że chciałbym być w takiej kondycji w wieku 88 lat, o ile oczywiście dane mi będzie dociągnąć do takiej liczby. Rauno Aaltonen wciąż porusza się dziarskim krokiem, bez problemu podróżuje po świecie i z chęcią dzieli się swoją wiedzą. A uwierzcie mi, jest to człowiek, którego można nazwać chodzącą skarbnicą doświadczeń.
Dla wielu z Was jest to "ten Fin, który wygrał kiedyś rajd Monte Carlo w MINI. Niektórzy skojarzą też "Aaltonena", czyli jego słynną "360-kę", którą wykonywał przed niektórymi zakrętami. W praktyce jednak jego kariera jest fascynująca, a rajdy były jej ułamkiem - i to wcale nie pierwszym!
Podczas zlotu International MINI Meeting w Lesznie miałem okazję porozmawiać z Rauno Aaltonenem. Fiński kierowca zdradził mi i grupie osób, które uczestniczyły w spotkaniu kilka ciekawych opowieści ze swojego życia. Uwierzcie mi, można byłoby ich słuchać godzina.
Rauno Aaltonen do rajdów trafił już po latach startów w różnych innych kategoriach
Ścigał się łodziami, a później jeździł w żużlu. Zresztą pochwalił się, że jego pierwsza wizyta z Polsce miała miejsce w 1956 roku, kiedy to startował w zawodach w naszym kraju. Aaltonen podkreśla, że żużel był doskonałą lekcją, gdyż poza balansem i brakiem strachu wymagał szukania idealnej linii jazdy.

Z czasem dwa koła zamienił na cztery. Z motoryzacyjną związany był rodzinnie, gdyż jego ojciec handlował samochodami. Miał więc dostęp do wielu maszyn, w tym do amerykańskich Buicków. Na nich uczył się jeździć w zdecydowanie sportowym stylu.
Jego pierwszym rajdowym samochodem był Mercedes 220, zresztą należący do jego ojca. Jak sam podkreślał, będąc Finem, doskonale czuł się na szutrach. I w "rajdzie północnego słońca" rywalizował między innymi z fabryczną ekipą Mercedesa. Pokonałby ich, gdyby nie przebita opona.
Wtedy też wzbudził zainteresowanie zespołu ze Stuttgartu, który ściągnął go na spotkanie do centrali. Tak zaczęła się profesjonalna kariera rajdowa Aaltonena. I paradoksalnie MINI nie było w niej na horyzoncie.
Fin pokazywał swoje umiejętności na luźnych nawierzchniach, które dla wielu innych kierowców były "ziemią niezdobytą". Wyniki, które osiągał zaskakiwały bardziej doświadczonych kierowców.
"MINI było rewolucją. Zrozumiałem to w momencie, w którym zobaczyłem ten samochód na ulicy"
Aaltonen podkreślił, że jego pierwsze spotkanie z tą marką nie miało miejsca na rajdowych odcinkach, a w mieście. Wtedy po raz pierwszy zobaczył ten samochód i zrozumiał, że ten mały wynalazek może być... przyszłością motorsportu.
Dlaczego? Odpowiedzią jest... fizyka. Pierwszy "latający Fin" ogromną wagę przykładał do zrozumienia fizyki samochodu.W MINI, za sprawą krótkiego rozstawu osi i krótkich zwisów, a także poprzecznie umiejscowionego silnika, kluczowy stał się tak zwany "biegunowy moment bezwładności". Jest to w dużej mierze powiązane z rozkładem masy względem środka ciężkości.

Krótkie zwisy i idealny rozkład mas względem wspomnianego środka ciężkości sprawiały, że MINI chętnie skręcało i było bardzo zwinne. To, pomimo mniejszej mocy, dawało mu sporą przewagę nad wielkimi i często ciężkimi samochodami innych marek.
Gdy Rauno Aaltonen dostał więc szansę startów w MINI, po krótkiej chwili zawahania zdecydował się na przejście do tej marki. I był to strzał w dziesiątkę. To właśnie swoim "służbowym" Mini Cooperze doszlifował też sztukę hamowania lewą nogą. Zresztą oddaję mu tutaj głos - zobaczcie jak tłumaczył przewagę tej techniki jazdy.
Komunikacja to podstawa - zwłaszcza w rajdach
Rauno Aaltonen ogromny nacisk kładł też na współpracę z pilotem. Jeden z jego partnerów, wraz z profesorem z Cambridge, opracował sposób zapisywania trasy, który stał się w pewnym sensie podstawą komunikacji w samochodach rajdowych. Co ciekawe ogromną rolę pełnił tutaj język. Niemiecki i włoski są zbyt skomplikowane, a w starych radiach w rajdówkach wybrane słowa były niesłyszalne. Dlatego między innymi języki angielski jest idealnym wyborem.
Po latach startów w rajdach Aaltonen otworzył własną szkołę jazdy w Finlandii
Jak sam twierdzi, instruktorów poszukiwał na uczelniach, a nie wśród kierowców rajdowych i wyścigowych. Ci często mieli duże ego i nie potrafili przekazywać wiedzy. Jak twierdzi "łatwiej było nauczyć sprawną osobę jeździć, a gdy umiała nauczać, to przekazywanie wiedzy szło dużo łatwiej".
Z czasem Aaltonena zatrudniło BMW, dla którego nie tylko napisał książkę o technice jazdy, ale także stworzył cały program dla szkoły jazdy, która przez lata ewoluowała w BMW Driving Experience. Zresztą z jego programu, "wyprowadzonego" przez jednego z instruktorów, powstał też program szkoleń Audi.

Dziś Rauno Aaltonen wciąż uczestniczy w wydarzeniach MINI, będąc ambasadorem marki
Za kierownicę wsiada już dużo rzadziej, ale miłość do samochodów nie zgasła. Zresztą przy takiej karierze jest to chyba niemożliwe.


