Ferrari dodało lewarek, Lamborghini mówi "non ha senso"! Nie liczcie na taką zabawę

Ferrari przywróciło życie manualnej skrzyni biegów (tak jakby), Lamborghini ucina dyskusję. W Sant'Agata nikt nie myśli o takim rozwiązaniu.

Jeszcze kilka lat temu trudno było wyobrazić sobie, że Ferrari przywróci w swoich samochodach lewarek w klasycznej metalowej prowadnicy i pedał sprzęgła. Tymczasem właśnie na drogi wyjechał model 12Cilindri Manuale. Lamborghini uważa jednak, że... to nie ma sensu. Marka z Sant'Agata Bolognese wyraźnie podkreśla, że przyszłość należy do przekładni dwusprzęgłowych, a nie do manualnych skrzyń biegów. I mają konkretne argumenty.

Ferrari stworzyło "manualną skrzynię biegów", czy Lamborghini też myśli o takich rozwiązaniach?

W modelu 12Cilindri Manuale zastosowano system Manual by Wire. Kierowca korzysta z lewarka umieszczonego w charakterystycznej metalowej prowadnicy i z pedału sprzęgła, jednak oba elementy nie są mechanicznie połączone z układem napędowym.

Za zmianę przełożeń nadal odpowiada 8-biegowa przekładnia dwusprzęgłowa, a cały proces jest elektronicznie symulowany. Marka z Maranello podkreśla, że właśnie takie rozwiązanie pozwala przywrócić kierowcy część emocji, których oczekują najbardziej wymagający klienci.

Ferrari twierdzi, że emocje są ważne, Lamborghini stawia na osiągi

Podczas Festiwalu Prędkości w Goodwood głos w tej sprawie zabrał Federico Foschini, dyrektor marketingu i sprzedaży Lamborghini. W rozmowie z Road&Track przyznał, że producent doskonale zdaje sobie sprawę z istnienia grupy klientów, którzy nadal chcieliby kupić supersamochód z manualną skrzynią biegów.

Ferrari Lamborghini

Włosi twierdzą, że nie jest to kierunek, w którym chcą podążać. Zdaniem Lamborghini nowoczesny supersamochód powinien przede wszystkim oferować rewelacyjne osiągi, a pod tym względem klasyczna przekładnia nie ma szans w starciu z nowoczesną skrzynią dwusprzęgłową. Takie są fakty

No dobrze, a co z emocjami?

Tak, wiadomo - dwusprzęgłówka jest szybka i skuteczna, ale czy czasami w takich samochodach nie chodzi o emocje? Foschini ucina jednak dyskusję - w Lamborghini to osiągi są na pierwszym miejscu i mają absolutny priorytet. Manual po prostu nie pasuje do tego układu.

W Sant'Agata Bolognese mogą pracować nad czymś z zupełnie innej bajki

Nie oznacza to więc, że temat definitywnie zniknie. W ostatnich latach coraz więcej zamożnych klientów zaczyna szukać w najnowszych supersamochodach nie kolejnych dziesiątych części sekundy urwanych podczas sprintu, lecz bardziej analogowych emocji i większego udziału kierowcy w prowadzeniu auta.

Ferrari dostrzegło ten trend i postanowiło go wykorzystać. Teraz pozostaje obserwować, czy z czasem rynek nie zmusi także Lamborghini do ponownego przemyślenia swojego stanowiska. Wszystko zależy od siły perswazji ze strony klientów.