Ferrari zamieniło światła w spoiler. Czemu miałyby się marnować?

Ferrari znalazło kolejne miejsce, w którym można poprawić aerodynamikę samochodu. Nowy patent marki pokazuje tylne światła, które zmieniają położenie i wpływają na przepływ powietrza.

W supersamochodzie praktycznie każdy element nadwozia może mieć w teorii więcej niż jedno zadanie. Ferrari uznało, że światła mogą być... spoilerami. Szaleństwo? Nic bardziej mylnego.

W nowym patencie włoskiej marki przestają być one jedynie obowiązkowym elementem samochodu. Ich obudowy mogą zmieniać położenie i w ten sposób wpływać na przepływ powietrza wokół tylnej części nadwozia.

Ferrari chce wykorzystać tylne światła do aktywnej aerodynamiki

Patent, który pojawił się w amerykańskiej bazie IPO, opisuje kilka wariantów tego rozwiązania. Najbardziej zaawansowany wykorzystuje lampy umieszczone w specjalnym kanale aerodynamicznym za kabiną. Znajdują się one poniżej tylnego spojlera i powyżej dużego dyfuzora.

W podstawowym ustawieniu wszystko wygląda zupełnie normalnie. Światła pozostają na swoim miejscu i pełnią swoją standardową funkcję. Sytuacja zmienia się, gdy do pracy wkracza siłownik. Cały zespół lampy może przesunąć się do tyłu i jednocześnie unieść, wychodząc z kanału aerodynamicznego.

Ferrari światła aerodynamika

W ten sposób obudowa światła trafia bezpośrednio w strumień powietrza przepływający za tylnym skrzydłem. Zaczyna wówczas pełnić funkcję dodatkowej powierzchni aerodynamicznej, która pozwala zwiększyć obciążenie tylnej osi.

Pomysł jest więc stosunkowo prosty. Ferrari zastąpiło po prostu spoiler elementem, na którym ulokowane są światłą pojazdu. Proste?

Tylne światła Ferrari mogą pracować w trzech pozycjach

Konstruktorzy przewidzieli więcej możliwości niż tylko schowanie i wysunięcie lamp. Patent opisuje trzy pozycje całego mechanizmu, dzięki którym można zmieniać sposób przepływu powietrza.

Pierwsza jest standardowym ustawieniem wykorzystywanym podczas normalnej jazdy. W drugiej siłownik wysuwa lampę do tyłu i do góry, dzięki czemu jej obudowa zaczyna działać jako powierzchnia aerodynamiczna.

Trzecie ustawienie wykorzystuje tylne światła w jeszcze inny sposób. Mechanizm ustawia obudowę tak, aby ograniczała przepływ przez kanał aerodynamiczny. Ferrari może więc nie tylko wykorzystać samą lampę do generowania dodatkowego obciążenia, ale również zmieniać ilość i kierunek powietrza przepływającego przez tylną część nadwozia.

Ferrari światła aerodynamika

Co więcej, lewa i prawa lampa są osobnymi ruchomymi elementami. Patent zakłada możliwość niezależnego sterowania nimi, choć dokument nie przesądza, w jaki sposób Ferrari wykorzystałoby taką funkcję w samochodzie produkcyjnym.

Rysunki patentowe pokazują przy okazji bardzo nietypowe Ferrari

Pierwszy wariant systemu przedstawiono na samochodzie, który wygląda jakby uciekł z gry komputerowej. Ma proporcje futurystycznego supersamochodu z kabiną mocno przesuniętą do przodu, rozbudowaną aerodynamiką tylnej części nadwozia i dużym dyfuzorem.

Coś czuję, że może to być kolejny projekt z rodziny "Vision Gran Turismo" - wcale bym się nie zdziwił, gdybyśmy zobaczyli go niebawem w tym tytule.

Najważniejszy jest jednak układ znajdujący się za kabiną. Powietrze przepływa przez specjalnie przygotowane kanały, a ruchome lampy stają się częścią całego systemu. Ich położenie można zmieniać zależnie od potrzeb, bez dokładania kolejnego klasycznego elementu aktywnej aerodynamiki.

Ferrari Purosangue pokazuje prostszą wersję tego samego pomysłu

Drugi wariant jest znacznie bliższy samochodom, które już znamy. Ferrari wykorzystało w dokumentacji Purosangue, pokazując zdecydowanie prostszą konstrukcję pozbawioną dodatkowego kanału aerodynamicznego.

Tutaj zespół tylnego światła obraca się do tyłu i ku górze. Po zmianie położenia jego obudowa wystaje poza tylną krawędź spojlera i trafia w przepływające tam powietrze. Nadal pełni więc rolę powierzchni aerodynamicznej, ale cały mechanizm wymaga znacznie mniej rozbudowanej konstrukcji nadwozia.

Takie rozwiązanie pozwala zmieniać charakterystykę przepływu powietrza bez stosowania dużych, stałych elementów aerodynamicznych. Lampy pozostają częścią stylistyki samochodu, a dodatkową funkcję przejmują dopiero wtedy, gdy zmienią swoje położenie.

Ruchome światła nie muszą trafić do seryjnego Ferrari

Opublikowanie patentu nie oznacza jeszcze, że Ferrari wykorzysta ten pomysł w jednym z przyszłych modeli. Producenci regularnie zabezpieczają rozwiązania, które później nie trafiają do produkcji lub pojawiają się w samochodach dopiero po wielu latach.

Jestem też ciekaw jak sprawdzą się takie światła w praktyce, zwłaszcza w zestawieniu z regulacjami prawnymi. Pozostaje więc czekać na produkcyjną wersję tego systemu. Purosangue niemal na pewno dostanie zaprezentowane rozwiązanie, ale jego rozbudowana wersja może pozostać jedynie "eksperymentem myślowym".

Źródło: CarBuzz