Ferrari zrobiło coś, co kiedyś byłoby profanacją. Dziś klienci tego oczekują

Najpierw Włosi wywołali nie lada poruszenie, prezentując swojego pierwszego SUV-a. Teraz podnoszą poprzeczkę i twierdzą, że słowo "Sport" w nazwie ma pełne uzasadnienie. Ferrari Purosangue dostało pakiet "Handling Speciale", który wyciska z tej konstrukcji jeszcze więcej możliwości. Brzmi ciekawie? Oto wszystko, co warto wiedzieć.

Tak naprawdę Ferrari bardzo unika określenia "SUV", opisując swoje czteroosobowe "GT". W praktyce jednak ich samochód wypełnia założenia tego segmentu i jako jeden z niewielu modeli tej klasy faktycznie pokazuje czym jest "sport" w SUV-ie. Teraz dodatkowo to podkręcono - na drogi wyjeżdża Ferrari Purosange Handling Speciale.

Oczywiście nie jest to ekstremalna torowa wersja, ani tym bardziej odpowiednik modeli z gamy Competizione. Zamiast tego skupiono się na poprawie reakcji samochodu, pracy zawieszenia i doznań zza kierownicy. Cel był prosty: zachować komfort codziennego użytkowania, a jednocześnie sprawić, aby Purosangue dawało jeszcze więcej emocji podczas dynamicznej jazdy.

Ferrari Purosangue Handling Speciale jeździ dużo lepiej. Włosi poprawili zawieszenie, nadwozie ma być "spokojniejsze"

Największe zmiany dotyczą aktywnego zawieszenia, które dostarcza Multimatic. Ferrari opracowało nową kalibrację układu, dzięki której ograniczono ruchy nadwozia o około 10 procent. Według Włochów auto ma szybciej reagować na zmianę kierunku i stabilniej zachowywać się w zakrętach.Ferrari Purosangue Handling Speciale

Pamiętajcie, że Purosangue nie jest lekkim samochodem. Jego masa przekracza 2000 kilogramów, więc poprawa właściwości jezdnych może całkowicie zmienić odczucia z jazdy. W praktyce kierowca ma odnieść wrażenie prowadzenia auta mniejszego i bardziej zwartego.

Skrzynia biegów działa agresywniej, a V12 ma być głośniejsze. W tych czasach to rzadkość

Ferrari zmodyfikowało również oprogramowanie skrzyni biegów. Teoretycznie nabywcy dostaną tutaj szybsze i bardziej zdecydowane zmiany przełożeń, szczególnie w trybach Race oraz ESC OFF. W trybie manualnym charakter pracy przekładni ma wyraźnie zmieniać się po przekroczeniu 5500 obr./min.

Włosi zadbali też o warstwę akustyczną. Wolnossące V12 będzie bardziej donośne podczas rozruchu oraz przy mocnym przyspieszaniu. Ferrari nie zdradza szczegółów technicznych, ale wszystko wskazuje na modyfikację układu odpowiedzialnego za przenoszenie dźwięku do kabiny lub zmiany w wydechu.

Sam silnik pozostał jednak bez zmian. Pod maską nadal pracuje 6,5-litrowe wolnossące V12 generujące 725 KM. Osiągi również się nie zmieniły. Sprint do setki trwa 3,3 sekundy, a prędkość maksymalna przekracza 310 km/h.

Są też subtelne zmiany wizualne

Ferrari nie zdecydowało się na radykalne przeprojektowanie auta. Ferrari Purosangue Handling Speciale można rozpoznać po kilku detalach. Pojawiły się tutaj felgi z diamentowym wykończeniem, znajdziemy tutaj także elementy z włókna węglowego na błotnikach, matowe czarne końcówki wydechu oraz czarne logo konia na tylnej klapie.

Do tego dochodzą satynowe oznaczenia i plakietka we wnętrzu informująca o obecności pakietu. Producent wyraźnie unikał agresywnego body kitu czy dużych zmian aerodynamicznych.