KIA K4 Kombi to dobry kompromis. Sprawdziłem ją i mam trzy spostrzeżenia

KIA K4 Kombi to brakujący element w gamie tego modelu. Ma duży bagażnik, sensowne ceny i jedno trudne zadanie - musi zastąpić sprawdzonego Ceeda. Czy to się uda?

Być może zadajecie sobie pytanie "dlaczego KIA pozbyła się Ceeda". Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać. Koreańczycy, jak i wszyscy producenci działający w Europie, muszą kierować się dyrektywami podejmowanymi przez regulatorów siedzących za biurkami. Oni mają pomysły i koncepcje, ale nie mają często bladego pojęcia o tym jak działa rynek motoryzacyjny. Wszyscy chcieli elektryków na drogach, tu i teraz. To sprawiło, że większość firm, mało realistycznie, zaczęła licytować się o to, kto jako pierwszy pożegna samochody spalinowe. Jak dobrze wiemy ten pojedynek zakończył się dla wszystkich kosztownym fiaskiem. KIA, mając coraz większą gamę elektryków, też musiała ją zbalansować. Ale jak opracować samochód, nie wydając na to ogromnych pieniędzy? Tutaj ratunkiem stało się USA, a KIA K4 Kombi to pochodna pojazdu zza oceanu.

Nie jest tajemnicą, że Ceed był modelem idealnie dopasowanym do potrzeb europejskich odbiorców. W końcu mówimy tutaj o pierwszej Kii, którą od podstaw stworzono w Europie, dla Europy. K4 nie nosi już tej nazwy właśnie z powodu swoich amerykańskich korzeni.

Punktem wyjścia było nowe wcielenie modelu cieszącego się dużym uznaniem w USA. Do Europy przeszczepiono hatchbacka (dopasowując go do oczekiwań europejskich odbiorców), a w ślad za nim podążyła opracowana od podstaw wersja kombi.

To właśnie ona ma być kluczowa w ofercie tego modelu. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: tego potrzebują klienci... flotowi.

KIA K4 Kombi na sprawić, że koreańska marka znowu zyska w oczach flotowców. Ale spokojnie, Wy też jesteście bardzo ważnymi odbiorcami

Choć to SUV-y sprzedają się teraz najlepiej, to klasyczne kompakty też wciąż mają rzeszę amatorów. Co więcej, takie samochody, właśnie w praktycznym wydaniu kombi, są podstawą wielu flot. KIA pozbywając się Ceeda straciła więc ogromny udział w rynku.

KIA K4 Kombi recenzja test

Widać to po wynikach sprzedaży, które w Polsce mocno spadły (aż o 11%). Koreańczycy są świadomi sytuacji i podwinęli rękawy, biorąc się do pracy. Zaczęli od podstaw, czyli od cen. Te idą w dół, a to dopiero początek obniżek. Poprawiono też warunki finansowania dla kluczowych modeli. Poza tym oferta aut spalinowych rozrośnie się - i to znacznie.

KIA K4 Kombi to nie jedyna tegoroczna premiera marki. Lada chwila w salonach pojawi się KIA Seltos, a później także Xceed po liftingu. Wybór będzie więc duży, a pod maską każdego z tych samochodów znajdziemy nowy napęd hybrydowy.

Skupmy się jednak na naszej dzisiejszej gwieździe, czyli na K4. Jej wygląd może wpaść w oko

Wersja kombi jest dłuższa od hatchbacka (ma 4,69 metra długości i 2,72 metra rozstawu osi). Bryła tego samochodu jest bardzo przyjemna wizualnie, choć długie tylne drzwi prezentują się bardzo specyficznie. Po pierwsze, mają długą część przy tylnym błotniku, którą łatwo zahaczyć o inne auto lub o... siebie. Otwierają się jednak bardzo szeroko, ułatwiając dostęp na tylną kanapę.

I tu przechodzimy do pierwszej ważnej rzeczy: przestrzeni

Z tyłu mamy OGROM miejsca. Mając 185 cm wzrostu siadam wygodnie sam za sobą, a do tego mam też dużo miejsca nad głową. Z tyłu są osobne nawiewy i złącza USB-C.

Bagażnik Kii K4 Kombi ma 604 litry pojemności. W teorii jest nieco mniejszy od wybranych konkurentów, ale za to oferuje duże schowki pod podłogą. Myślę, że przestrzeni tutaj nikomu nie zabraknie. Są też złącza 12V w kufrze i haczyki na zakupy.

Z przodu także siedzi się bardzo wygodnie. Na dobrą sprawę można się tutaj poczuć jak w samochodzie z segmentu D, co jest dużym atutem Kii. Wykorzystano w niej każdy centymetr, w możliwie najlepszy sposób.

Drugą kwestią jest wyposażenie i cena. K4 jest naprawdę dobrze pozycjonowanym samochodem

Ofertę wersji Kombi otwiera wersja z silnikiem 1.0 T-GDI, oferująca 115 KM, spięta z 6-biegowym manualem. Rakietą nie jest, ale wariant M, bazowy, oferuje już kompletne wyposażenie, które zadowoli wiele osób. Co więcej, taki samochód kosztuje 115 490 złotych, co jest naprawdę dobrą ofertą.

Cennik wersji 1.6 T-GDI, oferującej 150 KM, domyślnie spiętej z 7-biegowym automatem DCT, zaczyna się od 124 990 złotych. Prezentowane auto, kompletnie wyposażony wariant Business Line, to wydatek rzędu 156 990 złotych. Nie jest źle.

Póki co w ofercie nie ma hybrydy, ale to już kwestia miesięcy. Pod maską zobaczymy silnik 1.6 GDI, który zapewni 154 KM. Będzie więc świetnym kompromisem pod kątem osiągów i zużycia paliwa.

Trzecią rzeczą, którą warto poruszyć, jest wspomniany kompromis. KIA K4 Kombi ustępuje nieco Ceedowi w wybranych kwestiach, ale można się z tym pogodzić

Tak jak wspomniałem, model K4 pochodzi zza oceanu. A to oznacza, że powstawał w nieco innych realiach i pod nieco inne oczekiwania. Co więcej, K4 przyjeżdża do nas z fabryki w Meksyku. Koreańczycy musieli więc dopasować ten model do europejskich gustów i oczekiwań, ale ustępstwa były konieczne.

Na przykład nie ma tutaj podgrzewanej szyby przedniej, obecnej w Ceedzie. Dlaczego? W USA nie jest potrzebna, a projektowanie osobnego rozwiązania dla Europy to duże wydatki. Materiały we wnętrzu nie zawodzą, ale też nie wyglądają tak dobrze, jak w Ceedzie.

Uważam jednak, że nie jest to "downgrade" względem poprzednika. A cena broni tego modelu i sprawia, że warto go rozważyć. W segmencie, w którym jest coraz mniej klasycznych kompaktów, taka propozycja jest warta uwagi.

Nawet silnik 1.6 T-GDI w 180-konnym wydaniu, który trafił do testowanego egzemplarza, jest teraz nieco lepszy. Wciąż zużywa sporo paliwa (zwłaszcza w mieście), ale w trasie, przy prędkościach autostradowych, zużycie sięga około 8,5-8,9 litra. To wynik wysoki, ale akceptowalny.

KIA K4 Kombi recenzja test

Moim zdaniem Koreańczycy poszli w dobrym kierunku

Lepiej jest mieć samochód, który można ocenić na 4 z plusem lub na "piątkę na szynach", niż... nie mieć przedstawiciela w segmencie spalinowych kompaktów. K4 broni się wyglądem (to kwestia subiektywna), ma przyjemne wnętrze i oferuje dużo przestrzeni. Jak dla mnie jest to uczciwy kompromis.