Lincoln Corsair idzie pod prąd. Powstaje w Chinach, trafia do USA, musi walczyć z cłem
Lincoln Corsair wraca do oferty w dość nietypowych okolicznościach. Amerykańska marka zakończyła jego produkcję w USA, ale nie rezygnuje z modelu. Teraz będzie sprowadzać go z Chin.
Tak, to brzmi bardzo nielogicznie. Lincoln Corsair zamienił USA na Chiny, ale wciąż trafia do sprzedaży w amerykańskich salonach. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że Ford w ostatnich latach mocno podkreśla znaczenie produkcji w Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie import samochodów z Chin obciążają wysokie cła. Gdzie sens, gdzie logika?
Lincoln Corsair zniknął z amerykańskiej fabryki. Teraz wraca z Chin
Produkcja Corsaira w zakładzie Louisville Assembly w Kentucky zakończyła się pod koniec ubiegłego roku. Razem z nim z linii produkcyjnych zjechał ostatni Ford Escape, z którym Lincoln dzielił platformę.
Ford miał inne plany wobec fabryki. Zakład przygotowano do produkcji nowego elektrycznego pickupa Fathom, bazującego na opracowanej od podstaw architekturze dla elektryków. Tym samym w gamie Lincolna powstała luka, która szczególnie nie spodobała się dealerom.
Lincoln Corsair pełni bowiem istotną funkcję. Jest najmniejszym i najtańszym samochodem tej marki i tym samym otwiera jej ofertę. Jego brak oznaczał rezygnację z części klientów szukających kompaktowego SUV-a z segmentu premium.
Rozwiązanie tego problemu jest nietypowe. Corsair wraca w roku modelowym 2027, ale samochody dla amerykańskich klientów będą produkowane w Chongqing w Chinach. Dla Lincolna nie jest to nowością, gdyż model Nautilus też dociera z Państwa Środka.

Chiński Lincoln Corsair musi wkalkulować wysokie cło
Import z Chin jest obecnie kosztownym rozwiązaniem. Stany Zjednoczone utrzymują wysokie bariery celne dotyczące samochodów produkowanych w tym kraju. Tym samym przeniesienie produkcji Corsaira z Kentucky do Chongqing oznacza konieczność uwzględnienia dodatkowych kosztów przy sprzedaży samochodu w USA.
Widać to w cenie takiego auta. Lincoln Corsair z roku modelowego 2027 kosztuje 48 790 dolarów, wliczając 2295 dolarów opłaty transportowej. To o 7310 dolarów więcej niż w przypadku bazowej wersji poprzednika z roku modelowego 2026.
Nie można jednak przypisać całej różnicy kosztom importu. Nowy podstawowy Corsair oferuje znacznie nowocześniejszy układ napędowy. Poprzednia bazowa wersja nie miała napędu hybrydowego ani standardowego napędu na cztery koła.
Lincoln przekonuje przy tym, że produkcja w Chinach nie jest decyzją podjętą w ostatniej chwili. Przedstawiciel marki poinformował The Drive, że Corsair z roku modelowego 2027 znajdował się wcześniej w planie produktowym. Producent po zakończeniu produkcji w Louisville również nie deklarował definitywnego wycofania tego modelu.
Lincoln Corsair dostał 305-konną hybrydę
Powracający Corsair będzie oferowany wyłącznie z jednym zelektryfikowanym układem napędowym. Pod maską pracuje turbodoładowany silnik benzynowy 2.0 współpracujący z dwoma jednostkami elektrycznymi.

Łączna moc układu wynosi 305 KM, a napęd na cztery koła jest wyposażeniem standardowym. Konstrukcja pochodzi z większego Nautilusa, ale dopasowano ją do mniejszego Corsaira. W Nautilusie ten sam układ osiąga moc wyższą o 5 KM.
Lincoln wykorzystał powrót modelu również do niewielkiego odświeżenia jego wyglądu. Z przodu pojawił się większy grill, który płynniej łączy się ze zderzakiem. Z tyłu zmieniono światła LED biegnące przez szerokość nadwozia. Ich stylistyka została zbliżona do rozwiązania stosowanego w Nautilusie.
Oferta obejmuje nowe pięcioramienne felgi. W zależności od konfiguracji dostępne są obręcze o średnicy 18, 19 lub 20 cali. Pakiet Jet Appearance Package zastępuje błyszczące elementy nadwozia ciemnymi detalami.
W kabinie zmieniają się przede wszystkim fotele
Lincoln zastosował w Corsairze nowe, bardziej miękkie fotele o jednoczęściowej konstrukcji. W wersji Reserve dostępne będą również fotele Perfect Position z elektryczną regulacją w 24 kierunkach, ogrzewaniem, wentylacją i funkcją masażu.
Na desce rozdzielczej pozostaje duży ekran systemu multimedialnego. Oferuje funkcję podzielonego obrazu oraz bezprzewodową obsługę Apple CarPlay i Android Auto.
Standardem będzie również system BlueCruise. To rozwiązanie poziomu 2, które na wybranych drogach umożliwia jazdę bez konieczności ciągłego trzymania kierownicy. Cena samochodu obejmuje cztery lata dostępu do tej usługi.
Produkcja w Chinach ma być rozwiązaniem przejściowym
Najciekawsze jest to, że Ford już próbuje "odkręcić" ten cały galimatias. Koncern zapowiedział w sierpniu 2026 roku, że do 2030 roku przeniesie produkcję modeli Lincolna powstających obecnie w Chinach do Stanów Zjednoczonych.

Dotyczy to Nautilusa, a po najnowszej decyzji także Corsaira. Ford nie wskazał jeszcze zakładów, które w przyszłości przejmą produkcję tych samochodów.
Szczerze mówiąc zastanawiam się jak to jest, że Lincoln, marka z tak ogromną tradycją, od lat jest gdzieś na bocznym torze. Wszyscy ją kojarzą, wszyscy są w stanie wskazać pewne modele, a mimo to na drogach, nawet w USA, nie widzi się ich tak często jak Cadillaków. Co jak co, ale General Motors wykonało tutaj kawał dobrej pracy.


