Zamknęli inżynierów z dala od Detroit. Tak powstał Ford Fathom za około 110 000 złotych

Ford Fathom będzie elektrycznym pickupem za około 110 000 złotych. Za jego projektem stoi specjalny zespół, który miał wymyślić sposób budowania samochodów praktycznie od nowa.

Zaraz zaraz, elektryczny pickup za około 110 000 złotych? Do tego mówimy o samochodzie dużego amerykańskiego producenta, a nie kolejnej chińskiej marce próbującej wywrócić rynek do góry nogami? Ford twierdzi jednak, że właśnie taki samochód wprowadzi do sprzedaży - nazywa się Fathom i w 2027 roku ma wyjechać na amerykańskie drogi.

Nie jest to jednak po prostu kolejny elektryczny model w gamie marki. Fathom jest pierwszym efektem projektu, nad którym Ford przez długi czas pracował niemal w tajemnicy. Firma zebrała niewielką grupę inżynierów, umieściła ją daleko od swoich głównych struktur w Detroit i postawiła przed nią pozornie proste zadanie. Mieli stworzyć samochód elektryczny, który będzie przystępny cenowo, a Ford będzie w stanie na nim zarabiać.

Ford Fathom powstał daleko od Detroit. I właśnie o to chodziło

Historia tego projektu zaczęła się blisko 4 lata temu. Ford stworzył wtedy w Kalifornii niewielki zespół pracujący nad zupełnie nową generacją samochodów elektrycznych. Jego istnienie ujawniono dopiero dwa lata później. W branży szybko przylgnęło do niego określenie „Ford Skunkworks”.

Takie określenie ma swoje korzenie w historii inżynierii. Skunk Works to słynny dział Lockheed Martin, który odpowiadał za powstanie takich maszyn jak U-2, SR-71 Blackbird czy F-117.

Z czasem określenie "skunkworks" zaczęło być stosowane szerzej wobec niewielkich zespołów działających poza standardowymi strukturami dużych organizacji. Mają więcej swobody, mniej korporacyjnych ograniczeń i mogą znacznie szybciej podejmować decyzje.

Ford zastosował podobną metodę. Zespół ulokowano w Kalifornii, trzy strefy czasowe od Detroit. Obecnie jego głównym zapleczem jest Electric Vehicle Development Center w Long Beach. Inżynierowie mają tam własne możliwości projektowania, wykonywania prototypów, druku 3D, obróbki elementów, rozwijania akumulatorów i testowania nowych rozwiązań.

Jedną z najważniejszych postaci projektu jest Alan Clarke, który wcześniej pracował dla Tesli. Do zespołu trafili również ludzie związani ze startupem Auto Motive Power, przejętym przez Forda w 2023 roku. Wśród nich znalazł się jego założyciel Anil Paryani, także mający za sobą pracę dla Tesli.

Mają tylko jedno zadanie: zrobić elektryka, na którym Ford będzie zarabiał

Inżynierowie mieli przede wszystkim znaleźć sposób na radykalne ograniczenie kosztów projektowania i produkcji samochodów elektrycznych. To problem, który od kilku lat staje się coraz bardziej widoczny w wynikach finansowych zachodnich koncernów.

Zbudowanie dobrego samochodu elektrycznego nie stanowi już wielkiego wyzwania technologicznego. Znacznie trudniej zrobić go w cenie akceptowalnej dla masowego klienta i jednocześnie zachować odpowiednią marżę.

Ford patrzy przy tym nie tylko na Teslę czy General Motors. Jednym z głównych punktów odniesienia stali się producenci z Chin, którzy potrafią wprowadzać na rynek nowoczesne samochody elektryczne w cenach trudnych do osiągnięcia dla firm z Europy i Stanów Zjednoczonych.

Rezultatem pracy tego zespołu jest platforma Ford Universal EV oraz pierwszy samochód wykorzystujący tę architekturę - Fathom.

Ford Fathom ma być ultra tanim pickupem. Cena? Około 110 000 złotych

Ford nie pokazał jeszcze jego produkcyjnej wersji, ale ujawnił już kilka informacji pozwalających określić, czego można się spodziewać. Kabina ma zapewniać więcej miejsca dla pasażerów niż Toyota RAV4. Do tego dochodzi klasyczna paka oraz przedni bagażnik, którego zastosowanie umożliwia brak dużego silnika pod przednią pokrywą.

Najważniejsza jest jednak cena. Podstawowy Fathom ma kosztować w Stanach Zjednoczonych 28 350 dolarów, a po doliczeniu obowiązkowej opłaty transportowej będzie to 29 945 dolarów. Przy obecnym kursie daje to około 110 000 złotych. Nie oznacza to oczywiście, że za taką kwotę samochód mógłby być oferowany w Europie. Dochodzą tutaj podatki, cła, transport i koszty dostosowania auta do lokalnych wymagań.

Ford obiecuje też osiągi, których po tej cenie trudno się spodziewać

Ford wcześniej zapowiadał, że osiągi nowego pickupa będą porównywalne z benzynowym Mustangiem EcoBoost. Według pojawiających się informacji przyspieszenie od 0 do 97 km/h może zajmować około 4,5 sekundy, choć pełna specyfikacja techniczna Fathoma nie jest znana.

Samochód będzie również mocno związany z nowoczesnym oprogramowaniem. Na pokładzie pojawią się zdalne aktualizacje OTA, integracja z Apple Maps oraz BlueCruise, czyli system pozwalający na jazdę bez trzymania kierownicy na wybranych drogach.

Ford nie próbował zrobić tańszego samochodu. Próbował usunąć z niego wszystko, co zbędne

Universal EV Platform powstała zgodnie z zasadą, że każda część samochodu oznacza koszty. Trzeba ją zaprojektować, wyprodukować, przetransportować, zamontować i później kontrolować jej jakość. Według Forda nowa konstrukcja wykorzystuje około 20 procent mniej części niż typowy samochód.

Liczba elementów mocujących spadła o około 25 procent, a fabryka potrzebuje około 40 procent mniej stanowisk produkcyjnych. Dobrze widać to na przykładzie instalacji elektrycznej.

W Fathomie wiązka przewodów ma być o ponad 1200 metrów krótsza niż w elektrycznym Fordzie wcześniejszej generacji. Sama ta zmiana pozwoliła ograniczyć masę o około 10 kg. Mniej przewodów oznacza również mniej miedzi, prostszy montaż i mniejszą liczbę potencjalnych punktów awarii.

Pięć komputerów zamiast dziesiątek sterowników

Ford zastosował architekturę zonalną. Zamiast kilkudziesięciu osobnych sterowników obsługujących poszczególne elementy samochodu wiele funkcji skupiono w pięciu głównych modułach.

Komputery komunikują się między innymi za pomocą szybkiego Ethernetu. Samochód wykorzystuje również 48-woltową instalację niskonapięciową, która pozwala ograniczyć przekroje przewodów i masę całej instalacji.

Ford Fathom 2027

Zmienia się również rola oprogramowania. Poszczególne funkcje nie są już tak mocno przywiązane do konkretnych sterowników, dzięki czemu Ford może rozwijać je i aktualizować już po opuszczeniu fabryki przez samochód.

Mniejsza bateria, więcej korzyści? Taką przewagę ma mieć Ford Fathom

Jednym z podstawowych założeń projektu jest ograniczenie wielkości akumulatora potrzebnego do osiągnięcia zakładanego zasięgu. Ford nie chce kompensować wysokiego zużycia energii dokładaniem kolejnych ogniw.

Zespół wprowadził nawet wewnętrzny system nagradzania inżynierów za rozwiązania pozwalające zmniejszyć zapotrzebowanie samochodu na energię. Walka toczy się o kilogramy masy, opory toczenia, aerodynamikę i sprawność poszczególnych podzespołów.

Każda taka poprawka może pozwolić na usunięcie części ogniw z pakietu. Przy produkcji setek tysięcy samochodów nawet niewielka zmiana szybko przekłada się na miliony dolarów oszczędności.

Ford zdecydował się na pryzmatyczne ogniwa LFP, czyli litowo-żelazowo-fosforanowe. Nie wymagają one wykorzystania niklu i kobaltu, a ich chemia dobrze pasuje do samochodu, w którym koszt jest jednym z najważniejszych parametrów projektu.

Akumulator jest jednocześnie podłogą samochodu

To elementem strukturalnym konstrukcji i jednocześnie tworzy podłogę samochodu. Takie rozwiązanie pozwala pozbyć się kolejnych elementów, które w tradycyjnej konstrukcji byłyby potrzebne do stworzenia osobnej struktury nadwozia i zamocowania do niej baterii.

Na tym samym elemencie podczas produkcji mogą być instalowane siedzenia, konsola i części wyposażenia kabiny. Ma to duże znaczenie dla kolejnego nietypowego rozwiązania opracowanego przez kalifornijski zespół.

Fabrykę też trzeba było zaprojektować na nowo

Klasyczna linia produkcyjna przypomina rzekę. Samochód porusza się w jednym kierunku, a na kolejnych stanowiskach pracownicy i roboty dodają do niego następne elementy.

Ford chce częściowo zerwać z tym układem. Nowy Universal EV Production System producent określa mianem „assembly tree”, czyli drzewa montażowego.

Fathom będzie powstawał równolegle jako trzy duże sekcje. Osobno montowany jest przód samochodu, osobno jego tylna część, a trzeci strumień produkcyjny odpowiada za środkową sekcję z akumulatorem i elementami wnętrza.

Ford Fathom 2027

Przód i tył wykorzystują duże aluminiowe odlewy zastępujące wiele mniejszych, osobno produkowanych i łączonych części. Gotowe sekcje spotykają się dopiero na późniejszym etapie produkcji i są łączone w kompletny samochód.

Według wyliczeń producenta nowy proces może skrócić czas produkcji brutto nawet o około 40 procent w porównaniu z obecnymi metodami stosowanymi w Louisville. Nie oznacza to jednak, że gotowy Fathom będzie opuszczał fabrykę o 40 procent szybciej.

Część uzyskanego czasu Ford chce przeznaczyć na dodatkowe operacje wykonywane we własnym zakresie oraz kontrolę jakości. Realne skrócenie całego procesu ma wynosić około 15 procent.

Równoległa produkcja dużych modułów zmniejsza też liczbę stanowisk i ogranicza drogę pokonywaną przez poszczególne części wewnątrz zakładu. To właśnie suma takich zmian ma pozwolić osiągnąć cenę, która jeszcze niedawno wydawała się trudna do pogodzenia z dużym elektrycznym samochodem.

Fathom jest pierwszy, ale nie ostatni. Ford szykuje całą rodzinę takich samochodów

Universal EV Platform od początku tworzono z myślą o całej rodzinie samochodów. Ford chce stworzyć na niej szeroką gamę przystępniejszych cenowo samochodów elektrycznych.

W kolejnych latach architektura ma trafić do innych typów nadwozia. Firma wymienia między innymi SUV-y oraz samochody użytkowe. Wspólne mają być nie tylko elementy konstrukcji i układu napędowego, ale również elektronika, oprogramowanie oraz sposób produkcji.

Ford przeznaczył na ten program program około 5 miliardów dolarów. Pieniądze trafiają między innymi do Louisville Assembly Plant oraz BlueOval Battery Park Michigan, gdzie mają powstawać pryzmatyczne ogniwa LFP.

Pierwszym sprawdzianem całego systemu będzie Fathom. Produkcja elektrycznego pickupa ma ruszyć w Kentucky w 2027 roku. Wcześniej Ford pokaże jego finalną stylistykę i ujawni brakujące dane techniczne, w tym pojemność akumulatora, zasięg oraz pełną gamę wersji.