Mazda CX-5 urosła i stała się dużo nowocześniejsza. Ale czy jest przez to LEPSZA? Pierwszy test

Bestseller japońskiego producenta powraca w całkowicie nowym wydaniu. Mazda CX-5 urosła, zyskała szereg rozwiązań z wyższej półki, ale jednocześnie zachowała klasyczne podejście tej marki do tworzenia samochodów, Myślę, że to właśnie ono przełożyło się na sukces tego modelu w przedsprzedaży.

Sprawdzonego przepisu nie powinno się zmieniać. Niby wszyscy o tym wiedzą, ale wielu producentów daje się ponieść nowatorskim i nowoczesnym pomysłom, zapominając o tym, co dobre. Japończycy na szczęście do tak porywczych nie należą. Mazda CX-5 trzeciej generacji na pierwszy rzut oka prezentuje się niczym poprzednik po głębokim liftingu. Nie dajcie się jednak na to nabrać.

Kliknij tutaj, aby obejrzeć wideotest Mazdy CX-5 2026 - YouTube

To zupełnie nowa konstrukcja, która z poprzednikiem nie dzieli nawet jednego elementu. CX-5 urosła, zyskała szereg nowoczesnych rozwiązań, ale jednocześnie wciąż korzysta ze sprawdzonego wolnossącego silnika. Być może niektórzy stwierdzą, że w 2026 roku jest to archaiczna architektura, która nie ma przyszłości. Cóż, ponad 2500 osób kupiło ten samochód w ciemno, głównie ze względu na jego specyfikację. A to sugeruje, że Mazda wie co robi.

Mazda CX-5 2026

Mazda CX-5 nie goni bezmyślnie za trendami. Bierze z nich to, co dobre, ale zachowuje elementy charakterystyczne dla marki

Spójrzcie na wygląd tego modelu. Gdy postawicie obok poprzednika, to odniesiecie wrażenie, że patrzycie na niemal identyczne samochody. To jednak złudne wrażenie, gdyż design może i opiera się częściowo na podobnych założeniach, ale mowa tutaj o dwóch skrajnie różnych konstrukcjach.

Nowa generacja CX-5 jest przede wszystkim zdecydowanie większa od poprzedniczki. Jej długość zwiększyła się aż o 15 cm, a rozstaw osi urósł o 12 centymetrów. Jak łatwo się domyślić oznacza to zdecydowanie więcej przestrzeni w kabinie. Do tego jednak przejdę za chwilę.

Spójrzmy jeszcze na samo nadwozie. Pas przedni czerpie z poprzedniczki, choć nowy kształt lamp i charakterystyczna sygnatura świetlna zwracają na siebie uwagę. Jednocześnie zachowano kształt grilla i ogólną formę, trzymając się właśnie tego sprawdzonego przepisu.

To samo można powiedzieć o linii bocznej, która także bardzo przypomina poprzedniczkę. Tutaj jedynie czujne oko zauważy te dodatkowe centymetry, które wpasowano pomiędzy osiami.

Mazda CX-5 2026

Zadbano też o stosunkowo lekką bryłę, co daje CX-5 jedną przewagę: nie potrzebuje wielkich felg, aby wygląd dobrze. Największy dostępny rozmiar to 19 cali. A mniejsze koło to między innymi niższa cena opony, o czym boleśnie przekonali się między innymi nabywcy Omody 9.

Tył zmienił się najbardziej i ma jeden detal, którego nie mogę zrozumieć. Światła w swojej formie bardzo przypominają te z modelu CX-60 i CX-80 - mają jedynie nieco smuklejszą linię. Pomiędzy nimi znajduje się zaś wielki napis MAZDA, który zastąpił klasyczne logo. I szczerze mówiąc to jest chyba jedyne (a w zasadzie jedno z dwóch) miejsc, gdzie Mazda popłynęła z prądem trendów.

Zastępowanie logo napisem stało się plagą, całkowicie pozbawiającą samochody unikalnych wyróżników. W teorii ma to być sposób na lepszą identyfikację marki i na optyczne poszerzenie tyłu. Dla mnie jest jednak przejawem braku pomysłowości i rezygnacją z dumnego prezentowania własnego „znaczka”.

Tym, co w Maździe CX-5 może być dla niektórych czymś trudnym do przełknięcia, jest wnętrze. Powitajcie duże ekrany

Japoński producent wskoczył tutaj na pociąg zwany cyfryzacją i pognał na nim wraz ze swoim partnerem, Toyotą. Przywołanie tej marki nie jest przypadkowe, gdyż Mazda CX-5 jest pierwszym produktem tej firmy, w którym pojawiły się multimedia z oprogramowaniem Arene. Jeśli macie wrażenie, że grafika w nowej Toyocie RAV4 jest podobna, to nie jesteście w błędzie.

Te firmy wspólnie opracowały nowy OS, obudowując go jedynie własną szatą graficzną. I choć byłem wielkim fanem systemu Mazda Connect, który wygodnie obsługiwało się pokrętłem, to rozumiem tę zmianę (choć nie jestem jej fanem). Japończycy musieli dopasować się do oczekiwań rynku.

Samochód musi być przedłużeniem smartfona, w pewnym sensie. Coraz większe grono osób chce mieć dostęp do pojazdu z poziomu telefonu. Łączność z siecią to absolutne „must have”. I tu właśnie pojawia się Arene, oferując to wszystko w nowoczesnym wydaniu.

W zależności od wersji ekran ma 12,9 lub 15,6 cala

Wpasowano go na środku deski rozdzielczej i zintegrowano w nim obsługę wielu elementów, w tym klimatyzacji. Musimy więc rozstać się, niestety, z fizycznymi przełącznikami. Będziecie tęsknić?

Obsługa systemu Arene jest prosta, ale widzę, że jest tutaj jeszcze wiele rzeczy do poprawy. Grafika na ekranie głównym jest dziwnie "rozpikselizowana", a niektóre funkcje wymagają kilku kliknięć. I dlaczego ktoś wyrzucił tutaj pokrętło do regulacji głośności?!

Poza tym ogólna forma kokpitu przypomina uproszczone wnętrze z modeli CX-60 i CX-80. Tym, co mnie jednak zmartwiło, jest jakość tworzyw. Przykładowo: po stronie pasażera, na szczycie deski, mamy miękki plastik. Zabrakło go za to na boczkach i po stronie kierowcy, na daszku nad zegarami. Dlaczego ktoś to przeoczył?

Mazda CX-5 2026

Mazda w pewnym sensie chce romansować z segmentem premium, a jej duże SUV-y pozwoliły jej przybliżyć się do takiej metki. Tu widać pewien brak konsekwencji w działaniach.

CX-5 ma też nową kierownicę (niestety, tutaj także napis wyparł klasyczne logo) oraz zmienione cyfrowe wskaźniki. Po raz pierwszy nie łączą one analogowych i cyfrowych elementów. W przeciwieństwie do CX-60 i CX-80, gdzie nie było już „wskazówek”, tutaj dodatkowo mamy nieco większy zakres indywidualizacji prezentowanych danych – dostępne są trzy widoki.

Tak, silnik w Maździe CX-5 ma 141 KM, 2,5 litra pojemności i jest miękką hybrydą

Niektórzy stwierdzą, że Japończycy są szaleni i rzucają się na główkę na rynku, gdzie rządzi zaawansowana elektryfikacja i turbodoładowane jednostki napędowe. W pewnym sensie tak jest, ale o lądowanie nie musicie się martwić: przygotowano tutaj bardzo miękki materac.

Silnik 2.5 SkyActiv-G jest rozgrzewką. 141-konna wersja jest na tę chwilę jedyną dostępną w ofercie, ale już w przyszłym roku obok niej pojawi się cała rodzina silników SkyActiv-Z. Tutaj kluczowa będzie opracowana od podstaw hybryda (klasyczna, „samoładująca”), która bez wątpienia zostanie najpopularniejszym wyborem wśród klientów.

Jak więc sprawdza się ten bazowy silnik o nietypowej konfiguracji? W końcu wysoka objętość skokowa w połączeniu z wolnossącą konstrukcją z reguły oznacza nieco wyższą moc. Tu zaś mamy wspomniane już 141 KM i 238 Nm momentu obrotowego. W zależności od wyboru klienta moc trafia na przednią oś (domyślnie), lub na cztery koła. Do tego do wyboru jest 6-biegowy manual lub… 6-biegowy automat.

Mazda CX-5 2026

Tak, Japończycy nie bawią się też w dwusprzęgłowe skrzynie z większą ilością przełożeń. Nie sięgnięto też po konstrukcję z modelu CX-60 i CX-80, którą trzeba byłoby zaadaptować do silnika ulokowanego poprzecznie (w większych SUV-ach silnik jest montowany wzdłużnie).

Dynamika jest poprawna i nie oczekujcie wciskania w fotel. 141 KM musi się napracować, aby "pociągnąć" ten samochód. Plusem jest za to dużo lepsze wyciszenie kabiny i jednostki napędowej, a kultura pracy tego silnika bardzo cieszy.

Mazda CX-5 2026. Ceny są tutaj kluczowe. 139 900 złotych za bazową wersję to dobra propozycja

I mowa tutaj o wersji Prime-Line, która może i nie jest wyposażona „na bogato”, ale ma wszystko, czego do szczęścia potrzeba. Dla porównania na drugim końcu oferty znajdziecie wariant Homura, kosztujący 187 800 złotych, wyposażony „pod korek”. Wciąż zamykamy się więc w kwocie poniżej 200 000 złotych, nawet z dostępnymi opcjami.

W tym miejscu zapewne znowu pojawi się dyskusja pod tytułem: „Chiny dają więcej za mniej”. Oczywiście. Dacia też daje więcej za mniej, niż np. Volkswagen. A Volkswagen jest tańszy od Mercedesa. Można by tak w kółko.

Mazda ma swoich wiernych fanów i trzyma mocną pozycję w Polsce. Tu odniosę się do swoich słów ze wstępu. Nową generację CX-5 kupiło w ciemno ponad 2500 osób. I mam tu na myśli sytuację, gdzie klienci nawet nie widzieli tego samochodu na żywo. Przyszli do salonu, popatrzyli na zdjęcia, wpłacili pieniądze i prawdopodobnie teraz odbierają swój nowy nabytek.

Poza tym, uczciwie mówiąc, nowa Mazda CX-5 jest naprawdę dobrym samochodem. Nie irytuje drobnymi niedopracowanymi elementami. Nie wydaje niepożądanych odgłosów w postaci irytującego „pikania” czy obrzucania nas komunikatami. jest to też jeden z tych samochodów, w których właściwości jezdne doszlifowano w bardzo wysokim stopniu. Zresztą inspiracją była tutaj ponoć Mazda MX-5.

Czy jest to samochód warty uwagi? Owszem, zwłaszcza jeśli macie liczy się dla Was japoński minimalizm i dopracowanie konstrukcji. Dynamika nie porywa, ale nikt nigdy nie kupił chyba Mazdy dla osiągów, może z wyjątkiem wspomnianego roadstera. Poza tym jestem pewien, że nadchodząca hybryda będzie tym, czego CX-5 teraz brakuje. I w takim wydaniu ma szansę bardzo namieszać na rynku.