Mercedes-Benz Vision Iconic to auto, które chciałem zobaczyć. I nie zawiodłem się

Od momentu, gdy ten samochód ujrzał światło dzienne, chciałem go zobaczyć. Mało co zrobiło ostatnio na mnie takie wrażenie. Gdy zobaczyłem go na żywo w Warszawie... nie zmieniam zdania. To przekocur.

O ile jestem absolutnym fanem kształtów, które pojawiły się w motoryzacji w latach 60. i 70., to wielkim szacunkiem darzę również przedwojenne maszyny w stylu Art Deco, często połączone z początkami zabaw aerodynamiką. Takie jak absolutnie genialny Mercedes-Benz 540K Autobahnkurier z 1936 roku. A właśnie do niego nawiązuje Mercedes-Benz Vision Iconic, pokazany światu zeszłej jesieni.

Teraz to auto koncepcyjne zawitało do Warszawy, gdzie uświetniło otwarcie pierwszego w Europie Mercedes-Maybach Atelier, przy Nowym Świecie.

Mercedes-Benz Vision Iconic to idealne auto dla Batmana

Albo któregoś ze złoczyńców tej kultowej serii komiksowej. Gordon Wagener, którego ostatnie wybory stylistyczne w Mercedesie nie budzą mojego entuzjazmu, tutaj wspiął się na wyżyny geniuszu.

Blisko sześciometrowe coupe zbudowane jest w stylu tak charakterystycznym dla aut z lat 30. Ma abstrakcyjnie wręcz długą maskę, na której z powodzeniem możnaby "zaparkować" klasę A. Do tego krótka kabina z pionowo umieszczoną szybą i elegancki tył, który gdzieś po drodze zmienia się z Autobahnkuriera w 300SL Gullwinga. No i ma felgi o średnicy 26 cali, które wyglądają tu idealnie. Choć pewnie sam "skonfigurowałbym" je srebrne.

Mercedes-Benz Vision Iconic

No i grill, który w momencie debiutu był szokiem. A obecnie trafił już do nowego GLC. Tyle że w Vision Iconic jest bardzo na miejscu. Owszem, świeci się, ale pasuje idealnie.

W ogóle ten samochód na żywo, mimo iż jest tylko autem koncepcyjnym, nie traci nic ze swojej dostojności. Powala charakterem, jednoczesnym "bandziorstwem" i elegancją. Niemalże emanuje mocą i charakterem (np. czarnym).

Te linie, nawet w otoczeniu tłumu ludzi, robią wrażenie. Niestety, nie było mowy o zajrzeniu do wnętrza, a to w koncepcie jest równie powalające.

Ale zarówno ja, jak i kilku zebranych koło mnie kolegów "zbieraliśmy z ziemi szczęki". Choć każdy z nas już ten samochód widział na zdjęciach, pisał o nim, czy nagrywał wideo.

Przyznam szczerze, że wciąż uważam, że to jeden z najlepiej narysowanych samochodów i sądzę, że gdyby w ramach projektu Mythos, Mercedes zdecydowałby się na budowę choćby 10 takich, świat stałby się lepszy. Jak mało który zasługuje na zbudowanie. Na przykład na Maybachu S680 z silnikiem V12.

Jeździłbym takim nocą po mieście. To byłaby czysta przyjemność.