MGS6 debiutuje w Polsce. Jakie wrażenie robi nowe auto elektryczne od MG?

W salonach pojawi się na początku wakacji, ale już miałem okazję zobaczyć, jak wygląda z bliska nowe MGS6. To "duży elektryk" marki i ich pierwszy SUV z AWD.

MG mocno wchodzi w polski rynek, poszerzając ofertę dużych SUV-ów. Jednym z nich jest MGS9, a drugim MGS6 EV, czyli spory (gdzieś między C, a D-SUV-em) model z napędem elektrycznym i nowoczesnymi technologiami. Kusi też napędem AWD, po raz pierwszy w europejskiej ofercie marki. A jak to wygląda na żywo?

MGS6 EV wygląda spójnie i ciekawie

Stylistyka nowego elektryka od MG nawiązuje do mniejszego modelu, czyli MGS5. Ale tutaj, w mierzącym 4,7 metra crossoverze, wszystko wygląda spójniej i bardziej elegancko. Nie jest to, moim zdaniem, samochód, który będzie porywał za serce, ale wygląda dobrze. I, przede wszystkim, spójnie. Podkreślono parę detali, ale poza tym postawiono na dość dyskretną stylistykę, pasującą większej ilości osób.

I na pierwszy rzut oka, nie wygląda na swoje wymiary. Nie jest bardzo wysoki, za to całkiem szeroki - ponad 1,9 metra nie licząc lusterek. Spory jest też rozstaw osi (2835 mm), a dzięki platformie pojazdu elektrycznego przekłada się to na przestrzeń w środku. Tej jest po prostu bardzo dużo. Może nie tyle co w hybrydowej "dziewiątce", ale mamy o 30 cm mniej samochodu. Grunt, że płaska podłoga i wygodna kanapa zapewniają z tyłu sporo komfortu. Z przodu też jest nieźle. Do tego MGS6 EV zachowało kilka fizycznych przełączników (i pokrętła od sterowania temperaturą, co bardzo nam się wszystkim spodobało) i niezłe materiały wykończeniowe. Mam wrażenie, że nawet lepsze niż w MGS9. Przy tym, po raz pierwszy w MG, zastosowano imitację alcantary. W połączeniu z szarą tapicerką, wygląda to nieźle.

Dużo jest tu "po raz pierwszy", bo auto otrzymało też wyświetlacz HUD, połączony z nawigacją i rozszerzoną rzeczywistością. To jednak sprawdzimy podczas testu. Generalnie w środku auto robi naprawdę niezłe wrażenie. Jest nawet kilka detali, na których warto zawiesić oko.

MGS6

Mocnym punktem, znowu, jest bagażnik. Może nie ten tylny, który ma jednak przyzwoitą pojemność blisko 500 litrów. Ale z przodu znajdziemy frunk, który ma w zależności od wersji między 102, a 124 litry. Spokojnie więc można tam zmieścić zakupy z supermarketu.

Jedna wersja wyposażenia, dwie napędowe

MG postanowiło uprościć klientom sprawę. Jest tylko jeden poziom wyposażenia i ma wszystko, od wentylowanych foteli, przez podgrzewaną tylną kanapę, po okno dachowe (z roletą!).

Do wyboru zostały nam dwa rodzaje napędu. Można wybrać RWD, albo AWD. Obie mają akumulator 77 kWh oraz maksymalną moc ładowania 144 kW. To podobny układ co w MG Cyberster. Tam jednak moc ładowania była bardzo kapryśna. Mamy nadzieję, że w znacznie bardziej "codziennym" modelu będzie to dopracowane.

Wersja RWD wydaje się mieć nieco więcej sensu. Ma całkowicie wystarczające 244 KM i 350 Nm, co pozwala na przyspieszenie do 100 km/h w 7,3 sekundy. I przejechanie do 530 km na jednym ładowaniu.

AWD to co prawda znacznie lepsze osiągi i pewniejsze prowadzenie (361 KM oraz 540 Nml 5,1 sekundy do "setki"), ale i mniejszy zasięg. Tutaj mamy maksymalnie 485 km pomiędzy ładowaniami.

Ceny to odpowiednio 203 900 zł oraz 216 900 zł. Na start importer przygotował rabat w wysokości 4 000 zł.

MGS6 - moja opinia

Nie patrząc przez pryzmat cennika, MGS6 wydaje się dopracowanym samochodem, który może się spodobać, a w środku po tych kilku chwilach oglądania, nie rozczarowuje. Wyposażenie jest dobre, a parametry napędu wydają się być optymalne.

Tyle, że mówimy o samochodzie w cenie 200 - 220 tys. zł. I z jednej strony, to jest dość rozsądnie wyceniony samochód.  Ale z drugiej  zastanawiam się, czy ta oferta jest przekonująca dla klienta. Mamy Teslę Model Y w wersji biednej za 189 900 zł, albo Premium Long Range za 224 990 zł. Blisko cenowo jest też Xpeng G6 z bardzo szybkim ładowaniem.