Nie dość, że budzi kontrowersje, to jeszcze samochód z numerem 0 sprzeda się za ogromne pieniądze
Ferrari Luce jeszcze nie trafiło do pierwszych klientów, a już zapisuje się w historii marki. Pierwszy seryjny egzemplarz modelu, oznaczony jako Chassis 0, zostanie sprzedany na aukcji podczas Tygodnia Motoryzacji w Monterey. Jego wartość może przekroczyć 1,1 miliona dolarów.
Ferrari doskonale wie, że Luce budzi kontrowersje. Co więcej, Włosi cieszą się z tego powodu - w ich opinii jest to dobry znak. Marka z Maranello postanowiła też w ciekawy sposób otworzyć sprzedaż tego auta.
Pierwszy wyprodukowany egzemplarzy, tak zwane "Chassis 0" (czyli de facto pierwsze wyprodukowane nadwozie, nie wliczane do pełnej serii) trafi pod młotek. Podczas tegorocznego Tygodnia Motoryzacji w Monterey odbędzie się aukcja opracowanego specjalnie na tę okazję egzemplarza, opracowanego przez dział Tailor Made.
Pierwszy egzemplarz Ferrari Luce może osiągnąć astronomiczną cenę. Przynajmniej na to liczą Włosi
Eksperci szacują jego wartość na ponad 1,1 miliona dolarów, choć standardowe Ferrari Luce kosztuje około 640 tysięcy dolarów w USA. Tak wysoka wycena wynika z kilku czynników. Kluczowe znaczenie ma status pierwszego wyprodukowanego egzemplarza, jego unikalna konfiguracja oraz fakt, że cały dochód z licytacji zostanie przeznaczony na działalność edukacyjną prowadzoną przez Ferrari Foundation.
Za przygotowanie tego egzemplarza odpowiada dział Tailor Made. Projektanci obrali motyw światła, które zmienia sposób postrzegania kolorów i powierzchni nadwozia. Stąd też wszechobecna biel, która świetnie odbija oświetlenie.
Najbardziej charakterystycznym elementem jest lakier Madreperla Semi-Gloss. Wykorzystuje on specjalnie opracowany pigment, dzięki któremu nadwozie zmienia odcień w zależności od oświetlenia i kąta patrzenia.
Efekt przechodzi od zieleni do fioletu, a Ferrari podkreśla, że złożony proces aplikacji sprawia, iż każda realizacja zyskuje własny charakter. W praktyce oznacza to, że nawet zastosowanie tej samej receptury nie gwarantuje uzyskania identycznego efektu wizualnego - wpływają na nią także załamania na nadwoziu.
Tym samym model 296 będzie wyglądać w tym lakierze zupełnie inaczej, niż wspomniane kontrowersyjne Luce.
Wnętrze również przygotowano specjalnie dla tego egzemplarza
Ten sam motyw pojawia się w kabinie. Fotele oraz główne elementy wykończenia pokryto metaliczną skórą Perla Le Mans, opracowaną wyłącznie dla programu Tailor Made.
Towarzyszą jej detale w kolorze Grigio Corvara, które mają podkreślać jasność wnętrza. Według Ferrari zastosowane materiały odbijają światło w sposób poprawiający odbiór przestrzeni, dzięki czemu kabina wydaje się jeszcze bardziej przestronna.
Pierwsze nadwozie ma także kilka unikalnych detali
Postawiono tutaj na pięcioramienne felgi, które polakierowano na biało. Standardowo są one dostępne w innych kolorach. Poza tym Włosi przemycili garść nietypowych rozwiązań w designie tego auta.
Na pokładzie jest chociażby specjalna tabliczka potwierdzająca, że jest to pierwszy seryjny egzemplarz programu Luce.
Tylko czy faktycznie uda się uzyskać przewidywaną cenę?
Ferrari Luce od chwili premiery budzi skrajne emocje. Dla jednych jest naturalnym początkiem nowego rozdziału w historii marki, dla innych stanowi odejście od tradycji budowanej przez silniki V8 i V12.
Włosi chcą, aby ta atmosfera kontrowersji wpłynęła na ceny Luce. Pytanie tylko czy faktycznie będzie to miało przełożenie na kwotę, która pojawi się na końcu aukcji. Na pewno znajdzie się ktoś, kto będzie gotów zapłacić duże pieniądze. Obawiam się jednak, że kwestia utraty wartości może nieco odpychać kolekcjonerów.
Krótko mówiąc: dla Ferrari Luce będzie to bardzo ciekawy sprawdzian. Moim zdaniem ten model albo się obroni, korzystając z "siły marki", albo właśnie pokaże, że jednak koń i prąd nie idą w parze.


