Normy hałasu i emisji spalin pokonały cztery cylindry. Od teraz Mercedes musi korzystać z rzędowej... szóstki
To już pewne - Mercedes C53 z dopiskiem AMG wkracza do akcji. Czterocylindrowy eksperyment we flagowym wariancie tego samochodu przegrał z... normami.
Mam wrażenie, że jest to najbardziej absurdalna sytuacja na rynku. Jak dobrze wiecie Mercedes wprowadził czterocylindrowy silnik M139L do Klasy C w wydaniu AMG, argumentując to normami, ekologią i postępem techniki. Ta dwulitrowa jednostka, wywodząca się z Klasy A AMG, zyskała wsparcie w postaci zaawansowanej hybrydy. Mocy tutaj nie brakuje, ale charakterystyka i dźwięk rozczarowywały klientów. Niemcy bronili jednak swojego dziwnego wynalazku, aż do teraz. Finalnie model C63 S E Performance znika z rynku, a jego miejsce zajmie Mercedes C53 z dopiskiem AMG.
Nie jest to jednak efekt niskiego zainteresowania czterocylindrową hybrydą, przynajmniej oficjalnie. Marka ze Stuttgartu twierdzi, że czterocylindrowa hybryda... nie spełnia nowych norm emisji spalin i hałasu.

Mercedes z dopiskiem C53, czyli do akcji wkracza rzędowa szóstka. Jest bardziej ekologiczna od czterocylindrowej hybrydy
Michael Schiebe, obecny (jeszcze) szef AMG, potwierdził finalnie zmianę, o której mówiło się od ponad roku. W swojej wypowiedzi podkreślił jednak, że nie chodzi tutaj o popyt. Teoretycznie czterocylindrowa hybryda jest na tyle skomplikowana, że dopasowanie jej do normy EURO 7 kosztuje krocie i jest nieopłacalne.
W praktyce jednak można odnieść wrażenie, że to właśnie brak zainteresowania ze strony klientów jest głównym powodem. Kiedy widzieliście nową Klasę C we flagowym wydaniu AMG na ulicy? Jestem niemal pewien, że mało kto miał okazję zobaczyć ją w akcji.
Wysoka cena i specyficzny napęd sprawiają, że wiele osób rezygnuje z "gwiazdy" na rzecz konkurencji. Tutaj niezmiennie króluje BMW M3 i M4, oferujące zapas mocy i świetne właściwości jezdne. I choć AMG było dużo mocniejsze, to wysoka cena + nadwaga, w połączeniu z czterema cylindrami pod maską, nie były wystarczająco przekonujące.
Tu warto zaznaczyć jedno: nowe AMG nie oznacza, że Mercedes chce się mierzyć z BMW
Rzędowa szóstka ze Stuttgartu będzie słabsza od silnika bawarskiej marki. Mowa tutaj o około 450 KM, bez wsparcia układu hybrydowego w klasycznej postaci lub w formie hybrydy plug-in. Jednostka posiada jedynie układ MHEV (miękka hybryda), wspomagający silnik dodatkowymi 19 "kucykami".

Mercedes o dziwo nie zdecydował się też na połączenie swojej flagowej hybrydy (znanej z modelu C63 i GT 63 S E Performance) z sześciocylindrowym silnikiem. Szef AMG nie wspomina także o pojawiającym się w różnych plotkach modelu z silnikiem V8. Na jego powrót raczej niema co liczyć.