Nowe Lamborghini 350 GT nie istnieje. Ale zdecydowanie powinno, bo takiego modelu brakuje marce
Z projektami tworzonymi przez pasjonatów jest tak, że w większości są znacznie ciekawsze niż to, co oferują nam producenci. Tak jest z Lamborghini 350 GT, które zdecydowanie powinno trafić na drogi.
Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Konieczność dopasowania auta do istniejących platform, spójność linii modelowych, finanse, czy chęć przypodobania się "targetowi". A pasjonaci rzadko kiedy nim są. Dlatego projekty takie jak Lamborghini 350 GT, zaprojektowane przez studio projektowe mike.g.concepts, niestety pozostanie tylko do podziwiania w sieci.
Lamborghini 350 GT czerpie słuszne inspiracje
Nawet, a może przede wszystkim, zgodne z nazwą. Wirtualny projekt nawiązuje do pierwszego seryjnie produkowanego auta osobowego marki z Sant'Agata Bolognese. Czyli właśnie Lamborghini 350 GT. Stworzenie obecnie podobnego auta byłoby zresztą na rękę. Co prawda firma kojarzy się z hipersportowymi autami, ale gros jej sprzedaży to SUV-y. A eleganckiego, sportowego coupe z jednostką z przodu brakuje.
Byłaby to świetna konkurencja dla Ferrari 12Cilindri, albo Aston Martinów.
Auto naprawdę dobrze zaprojektowano. Trzyma proporcje oryginału, ale jednocześnie jest na wskroś nowoczesne. Czyste linie, światła LED, oryginalna listwa świetlna z tyłu i dopasowane felgi tworzą spójny projekt. Nawet udało się świetnie zaakcentować lekko wystające przednie lampy, niczym w oryginale.

Mam też przy okazji wrażenie, że samochód jest nieco inspirowany (być może również był bazą do przeróbek zdjęć) Lamborghini Estoque. Sedan marki, pokazany pod koniec lat 2000, był genialnym projektem, który niestety nigdy nie trafił do produkcji seryjnej.
No, ale spójrzcie jeszcze na to wnętrze. Mike G. zrobił tu coś wspaniałego. Minimalistyczne, nowoczesne, ale idealnie oddające ducha aut z lat 60. No i cyfrowe zegary, które mają jakąś sensowną grafikę. Niestety pewnie, gdyby taki samochód powstał, musiałby mieć miejsce na ekran systemu multimedialnego. Ale to pewnie da się dopracować.

Jestem pewien, że gdyby Włosi ogłosili, że Lamborghini 350 GT powstanie w jakiejś nawet ściśle limitowanej liczbie, to kolekcjonerzy pchaliby się do swoich brokerów o alokację. Lambo mogłoby życzyć sobie za niego miliony, a i tak by znalazł chętnych.
Niestety, brak tutaj jest platformy, na której auto miałoby powstać. Chociaż. Może gdyby Audi wróciło z modelem A8 z napędem konwencjonalnym, to kto wie...
źródło: Instagram mike.g.concepts


