Zakaz opon letnich w zimie. Statystyki pokazują, że czas na zmiany w przepisach

Jazda na oponach letnich w zimowych warunkach jest skrajnie nieodpowiedzialna. To czas, aby podyskutować na ważny temat: czy opony zimowe powinny być obowiązkowe?

Zimy przez wiele lat nas rozpieszczały i nieco rozleniwiły. Przywykliśmy do tego, że śnieg jest przez chwilę, a pogoda za oknem przypomina raczej bardzo późną jesień. Od końcówki grudnia ubiegłego roku jednak mamy do czynienia z warunkami, które jeszcze kilkanaście lat temu były standardem. I jak się okazuje zaskoczyły one wielu kierowców, także tych zawodowych. Powód: opony zimowe, a raczej ich brak.

Doświadczenia z ostatnich tygodni znowu podniosły temat, który pojawia się regularnie od lat: czyż nie powinniśmy wprowadzić jasnych regulacji prawnych dotyczących opon letnich w warunkach zimowych? Większość osób ma na ten temat taką samą opinię.

Opony zimowe powinny być obowiązkowe, letnie ogumienie nie jest bezpieczne w trudnych warunkach. Czas na zmiany

Dla wielu osób absolutnym standardem jest wymiana letniego ogumienia na zimowe. Argumenty są tutaj proste: bezpieczeństwo, komfort jazdy, pewność na śliskiej i zaśnieżonej nawierzchni. Niektórzy twierdzą jednak, że poruszając się głównie po mieście, nie potrzebują dodatkowego kompletu opon. Nic bardziej mylnego.

Zacznijmy od garści liczb, które robią wrażenie. Komisja Europejska zleciła badanie, które objęło 27 państw, które wprowadziły obowiązek jazdy na oponach zimowych. Analiza danych daje ciekawy wniosek. Prawdopodobieństwo spowodowania/uczestniczenia w wypadku spada o 46 procent w porównaniu z jazdą na oponach letnich w warunkach zimowych. Co więcej, po wdrożeniu obowiązku jazdy na zimówkach, kraje z takimi przepisami odnotowały także spadek liczby wypadków śmiertelnych od 3 do nawet 20 procent.

Opony zimowe letnie porównanie zima

Grafika: PZPO

Niemieckie badania zaskakują też innymi danymi. W zimie ryzyko wypadku rośnie aż sześciokrotnie w porównaniu sezonem wiosennym i letnim. Powodów jest tutaj wiele. Niska temperatura, ograniczona przyczepność i zmienne warunki drogowe to wyzwanie dla wielu osób.

W takich warunkach letnie ogumienie zwyczajnie nie jest w stanie sobie poradzić. Mieszanka twardnieje i traci wszystkie właściwości, które dają jej przewagę przy wysokich temperaturach.

To trochę tak, jakbyście przy -15 stopniach Celsjusza i śnieżycy poszli na spacer w eleganckich lakierowanych butach na gładkiej podeszwie. Można? Oczywiście. Ale czy uda Wam się pokonać dłuższy fragment drogi bez poślizgu lub wywrotki? To już nie jest takie pewne.

Zimówki mają też inną rzeźbę bieżnika, a za sprawą elastycznej przy niskich temperaturach mieszance gumy, mogą "wgryzać się" w śnieg. Na asfalcie też będą, mimo wszystko, radzić sobie lepiej.

Tu ponownie warto spojrzeć na liczby. Na oblodzonej nawierzchni, przy prędkości wynoszącej zaledwie 32 km/h, samochód na oponach zimowych zatrzymuje się o 11 metrów wcześniej niż na letnich. Na śniegu i przy 48 km/h będzie to już 31 metrów. Z kolei na mokrej nawierzchni i temperaturze na poziomie 2-6 stopni Celsjusza mowa nawet o 11 metrach przy prędkości 90 km/h.

A co z oponami całorocznymi? Przecież to też jest dobre rozwiązanie

Można w pewnym sensie powiedzieć, że opona zimowa jest równa oponie całorocznej, o ile ten drugi rodzaj ogumienia spełnia konkretne wymagania. Prawo unijne traktuje opony zimowe i całoroczne identycznie - o ile spełnione są pewne kryteria. Opony całoroczne muszą posiadać symbol płatka śniegu na tle góry (3PMSF) oraz homologację zgodną z rozporządzeniem UE 661/2009.

Wiele krajów wprowadziło już obowiązek jazdy na oponach zimowych. Czas i na nas?

Wiele krajów europejskich wymaga takiego ogumienia - a do tego musi ono spełniać pewne kryteria. Sama opona nie wystarczy. Kluczowy jest jej stan techniczny, a dokładniej głębokość bieżnika.

Estonia, Łotwa, Litwa, Chorwacja, Bułgaria, Słowenia czy Turcja wymagają bieżnika o głębokości od 3 do 4 mm. W Szwecji są to minimum 3 mm, a w Finlandii aż 5 mm przy minimum. Co więcej, poziom 3 mm obejmuje także przyczepy z hamulcem.

Tu warto przypomnieć, że w Polsce jest pod tym kątem kiepsko. Nie dość, że możemy jeździć na dowolnym ogumieniu, to jeszcze dopuszczalna głębokość bieżnika to 1,6 mm. Przy takiej wartości żadna opona, nawet zimówka, nie będzie w stanie poradzić sobie ze śniegiem.

Opony zimowe letnie porównanie

Czy paraliż na drogach, który miał miejsce pod koniec grudnia, był do uniknięcia?

Teoretycznie tak. Według statystyk około 6 milionów pojazdów na drogach jeździ przez cały rok na letnim ogumieniu. Mowa więc o 1/3 wszystkich pojazdów, co jest naprawdę dużą liczbą.

Część z tych samochodów faktycznie nie opuszcza miast, choć i tutaj kierowcy na letnich w kiepskich warunkach potrafią mieć problemy. Najwięcej kontrowersji wzbudziła jednak sytuacja, do której doszło na trasie S7.

Tutaj winą obarcza się też ciężarówki. W przypadku takich pojazdów nie stosuje się na ogół opon sezonowych, choć "zimówki" do takich pojazdów istnieją. Wiele firm twierdzi jednak, że nie jest to wymagane prawnie, a koszty związane z przekładaniem opon byłyby ogromne. Co więcej, nie wszystkie trasy obejmują miejsca, w których jest ryzyko opadów śniegu.

Problem polega jednak na tym, że w sytuacji krytycznej taka ciężarówka nie ma szans z warunkami. Kierowcy potrzebują rozpędu, aby pokonać wzniesienie. Gdy ruch jest powolny lub wręcz zablokowany, taki ciągnik z naczepą po zatrzymaniu nie będzie miał szans ruszyć bez odpowiednio przygotowanej nawierzchni.

Opony zimowe kontra opony letnie zimą. Bezpieczeństwo powinno być priorytetem

Oczywiście opony zimowe nie są równe oponom zimowym. Na rynku jest szeroki wybór ogumienia, aczkolwiek wiele najtańszych opon potrafi rozczarować równie mocno, co "letnie w zimie". Może i będą nieco lepsze, ale swoimi właściwościami ustąpią bardziej renomowanym produktom.

Zdaję sobie sprawę z faktu, że dla wielu osób opona jest tylko "tym czarnym kawałkiem gumy na kole, który musi tam być". To jednak bardzo złe myślenie. Ogumienie jest podstawą - jedynym elementem zapewniającym kontakt całego samochodu z nawierzchnią. Oszczędzanie na nim jest po prostu skrajnie nieodpowiedzialne, także wobec innych użytkowników dróg.