PIERWSZY TEST: Hyundai IONIQ 3 stawia na stare i znane aerodynamiczne sztuczki. Sprawdziłem co potrafi koreański maluch
Hyundai IONIQ 3 może zaparkować obok nowego Audi A2 E-Tron, walcząc o tytuł aerodynamicznego samochodu o specyficznej sylwetce nadwozia. Ale w tym szaleństwie jest metoda - tu chodzi o zasięg. A miejski koreański elektryk jest miłym zaskoczeniem...
Małe samochody elektryczne zaczynają rozpychać się na rynku. Renault 5 E-TECH przetarło szlak, Volkswagen ID. Polo wkracza do akcji, a to dopiero rozgrzewka. Wszak obok nich pojawi się Cupra Raval, jest Ford Puma Gen-E, a chińczyków reprezentuje m.in. BYD. Teraz do tego grona dołącza też Hyundai za sprawą modelu IONIQ 3.
Choć nazwa może sugerować odpowiednika Kii EV3, to te dwa auta nie mają nic wspólnego. Hyundai pod cyfrą 3 ukrył miejskie auto, powiązane konstrukcyjnie z Kią EV2. I choć obydwa auta dzielą architekturę, to tutaj kończą się wszelkie podobieństwa.
To skrajnie różne produkty, kierowane do innych odbiorców. KIA na pierwszym miejscu postawiła praktyczność i uniwersalność. Hyundai zaś dał priorytet designowi i aerodynamice. I szczerze mówiąc jest to bardzo dobry ruch.
Hyundai IONIQ 3 jest "mały" niczym segment B i wielki niczym segment C. W środku, rzecz jasna
Koreańska nowość ma 4155 mm długości i 2690 mm rozstawu osi. Swoimi gabarytami idealnie wpisuje się więc w sam środek segmentu B, tak ważnego w Europie. To wszystko opakowano zaś w bardzo kontrowersyjne, ale i wyjątkowo ciekawe nadwozie - które moim zdaniem jest strzałem w dziesiątkę.
Hyundai postawił bowiem na bardzo aerodynamiczną sylwetkę. Jeśli widzicie tutaj pewną "reinterpretację" koncepcji znanej z Audi A2 (tego klasycznego, rzecz jasna), czy z pierwszego Hyundaia IONIQ-a, to nie jest to przypadek.
Taki wygląd nadwozia jest w pełni podyktowany aerodynamice. A jak wiemy w elektryku jest to na wagę złota, gdyż niższy współczynnik oporu powietrza przekłada się na większy zasięg. W miejskim samochodzie, który od czasu do czasu musi pokonać nieco więcej kilometrów, przekłada się to rzecz jasna na wydajność.
Charakterystyczny pas przedni i nietypowy tył mogą się podobać (lub nie), ale moim zdaniem zdecydowanie wyróżniają ten samochód z tłumu. Oczywiście design czasami psuje "funkcję" i tutaj trzeba pogodzić się z ograniczoną widocznością przez tylną szybę. Cóż, coś za coś.

Wnętrze to zupełnie inna bajka. Koreańczycy wprowadzili tutaj nowe multimedia
Dwa połączone i zakrzywione ekrany przechodzą do historii. Hyundai IONIQ 3 jest jednym z pierwszych modeli, w których pojawił się system PLEOS. To całkowicie nowe multimedia, które mocno zmieniają sposób obsługi tego auta.
Przede wszystkim centrum dowodzenia stanowi tutaj ponad 14-calowy ekran, któremu towarzyszy 9,9-calowy wyświetlacz zegarów. I tu ciekawostką jest fakt, że ten drugi to dodatek. Prędkość znajdziecie z lewym górnym narożniku ekranu multimediów i to jest homologowany prędkościomierz.
Ten mały ekran, przed kierownicą, jest zaś elementem debiutującym dopiero w drugiej wersji wyposażeniowej. Dane się duplikują (co dziwne), a możliwości konfiguracji małego wyświetlacza przed oczami są zerowe.
Pozwólcie, że w temacie obsługi odeślę Was do mojego filmu - tam szczegółowo pokazuję i opisuję sposób działania tego systemu, jego funkcję, zalety i wady.
W IONIQ-u 3 urzekł mnie... komfort
Fotele, jak na mały miejski samochód, są zaskakująco wygodne i duże. W drugim rzędzie bez problemu siadam sam za sobą, mając 185 cm wzrostu. Miejsca jest tam bardzo dużo, także na stopy. Tutaj Nissan Leaf mógłby się sporo nauczyć.
Jakość tworzyw w kabinie nie rzuca na kolana (jest dużo twardych plastików), ale wszystkie dobrze spasowano i są one dość ładne. Poza tym mówimy o miejskim samochodzie - więc nie oczekujmy cudów.

Bagażnik małego Hyundaia oferuje 332 litry pojemności standardowo, ale mamy tutaj także ponad 100-litrowy schowek pod podłogą (megabox). Miejsca jest więc tutaj pod dostatkiem.
Hyundai IONIQ 3 61 kWh w akcji. Jak jeździ się tym samochodem?
Dostałem kluczyki do flagowej wersji, ze 135-konnym silnikiem i z akumulatorem o pojemności 61 kWh. Tym samym dostajemy tutaj ponad 450 kilometrów zasięgu (w praktyce i 500 nie jest wyzwaniem). Koreańczycy wykorzystali uproszczoną wersję platformy E-GMP, dopasowaną do mniejszych samochodów.
Okrojono ją więc z kilku rozwiązań, aby obniżyć cenę. Nie przełożyło się to jednak na pogorszenie samochodu. Ba, mam wrażenie, że IONIQ 3 pod wieloma względami jest bardziej dopracowany od niektórych większych aut.
Dlaczego? Przede wszystkim jest on bardzo wydajny. Jeżdżąc w trybie mieszanym podczas pierwszych jazd wycisnąłem zużycie energii na poziomie 12,8 kWh, co uważam za świetną wartość. Koreańska marka bardzo doszlifowała kwestię zużycia energii przy prędkościach miejskich i "podmiejskich". Tym samym nawet mniejszy akumulator (42,2 kWh) zadowoli wiele osób.
Dynamika jest zadowalająca, a właściwości jezdne nie zawodzą. Przede wszystkim zachowano tutaj wysoki komfort resorowania - dziury i nierówności nie są IONIQ-owi straszne. Do miasta? W sam raz, zwłaszcza na progach zwalniających.
Z punktu widzenia kierowcy zawodzi za to widoczność. Pomijam już wspomniany brak widoczności do tyłu - problemem są słupki A, które mocno ograniczają zakres widzenia z przodu. Trzeba więc na to bardzo uważać, zwłaszcza na skrzyżowaniach.
Plusem jest wyciszenie kabiny. Tutaj nie ma się do czego przyczepić
W Hyundaiu jest cicho, nawet przy wyższych prędkościach. Tu jedynie czasami pojawiają się dziwne "świsty" z okolic uszczelek. Za to podwozie wygłuszono zaskakująco dobrze, co w aucie z segmentu B nie jest tak oczywistą kwestią.

Najtańszy Hyundai IONIQ 3 kosztuje 119 900 złotych. I tu jest problem
Gdyż cena czyni cuda, a tutaj cudów nie będzie. Hyundai wie, że nie jest tanio, ale... sprzedaż bez jakiegokolwiek zarobku też nie ma sensu. Niemniej konkurencja jest tutaj nieco lepsza - tym bardziej, że auto, które widzicie na zdjęciach, kosztuje... ponad 170 000 złotych. Auć.
W takim budżecie jest już w czym przebierać. A dokładając stosunkowo niewiele dostaniecie już nawet dużo większe i wydajniejsze samochody. I to jest problem.
A szkoda, bo Hyundai IONIQ 3 jest naprawdę dobrym samochodem. Korekty cen na pewno przyjdą (zapewne niebawem) i wtedy sytuacja nieco się zmieni. Nie spodziewam się jednak fascynujących wyników sprzedaży w Polsce. W innych krajach europejskich sytuacja może jednak wyglądać zupełnie inaczej.


