PIERWSZY TEST: Volkswagen ID. Polo to powrót do klasyki z Wolfsburga. Stare hity brzmią najlepiej, nawet w elektrycznym remiksie

Marka z Wolfsburga popełniła wiele błędów w ostatnich latach i otwarcie przyznała, że poszła w niewłaściwym kierunku. Volkswagen ID. Polo jest jednak zwiastunem dobrych zmian. Pokuszę się o stwierdzenie, że to najlepszy samochód tej marki od wielu lat - choć ma kilka specyficznych wad.

Myślę, że Volkswagena ID.3 można opisać w bardzo prosty sposób: wyglądał dobrze w momencie premiery, ale ekspresowo się zestarzał. Do tego był przekombinowany pod kątem projektu wnętrza, głównie za sprawą mnogości dotykowych przełączników. To wszystko w połączeniu z początkowo wadliwym oprogramowaniem sprawiło, że wiele osób zwątpiło w niemiecką markę, która o dziwo podobne rozwiązania przeniosła do innych modeli. Krytyki nie brakowało, z każdej strony - od klientów i od nas, dziennikarzy. I teraz, Volkswagen ID Polo, jest wreszcie zmianą na lepsze, pod każdym kątem.

Ba, to także drogowskaz dla całej marki, która chce wrócić do klasyki. I moim zdaniem jest to świetna zmiana, a samo ID. Polo to naprawdę udany Volkswagen. Powód jest prosty: jest... Volkswagenem z krwi i kości. Już Wam to tłumaczę.

PIERWSZY TEST: Volkswagen ID. Polo to 100% Volkswagena w Volkswagenie

Prawda jest taka, że Niemcy kombinowali, zdecydowanie na siłę. Chcieli stworzyć nowoczesny, wręcz lekko futurystyczny design, który odcina się od klasyki marki. Zresztą wiele firm poszło podobną ścieżką - uznano, że samochody elektryczne powinny wyglądać inaczej, dużo bardziej "przyszłościowo".

Problem w tym, że klienci tego nie kupili. Na takiej strategii przejechał się nie tylko Volkswagen, ale także Mercedes z całą gamą EQ. Stopniowo zaczęto więc wracać do korzeni, stawiając na klasyczne bryły, które znamy ze spalinowych modeli. Jak to śpiewał Zbigniew Wodecki, "Lubię wracać tam, gdzie byłem". Pasuje to idealnie.

Volkswagen ID. Polo Style 52 kWh test recenzja

Niemcy uznali, że w przypadku małego i "masowego" elektryka, nie mają przestrzeni na jakikolwiek błąd. A jak dobrze wiecie omal do tego nie doszło, gdyż pierwszą koncepcją na małego Volkswagena był model ID.Life, który wyszedł spod ręki Jozefa Kabana. Miał być ukłonem dla starych samochodów marki, ale nikomu nie przypadł do gustu. Kaban dość szybko pożegnał się potem z Wolfsburgiem...

I tu do akcji wkroczył model ID.2All, który stał się właśnie ID. Polo. Prosty, nieskomplikowany wizualnie, z klasycznymi proporcjami, ale nawiązujący do Volkswagenów sprzed lat. Z prototypu przeniesiono niemal wszystko, co uważam za strzał w dziesiątkę.

Bryła przywodzi mi nieco na myśl Golfa IV generacji (zresztą jego wymiary są niewiele mniejsze i niemal identyczne jak w Golfie III), a sam design jest po prostu... zwyczajny. I to jest strzał w dziesiątkę.

Bo po co udziwniać coś, co powinno być zwyczajne?

Renault może pozwolić sobie na eksperymenty i tworzenie samochodów pokroju 5-ki i 4-ki. Ale Volkswagen? Volkswagena kupuje się dla uniwersalności i cichociemnego charakteru. Ma być przyjazny, estetyczny i schludny, a nie "skręcaczem karków".

Wróćmy do wymiarów: nieco ponad 4 metry długości i dokładnie 2,6 metra rozstawu osi to gwarancja całkiem przestronnego, ale jednocześnie praktycznego w mieście samochodu. Platforma MEB+ pozwoliła zaś na wygospodarowanie zaskakująco dużej przestrzeni.

Przede wszystkim cały zespół napędowy przeniesiono tutaj na przód, włącznie z napędem - moc trafia na przednie, a nie tylne koła. W efekcie z tyłu wygospodarowano ogromny bagażnik (435 litrów pojemności), a w kabinie jest naprawdę dużo miejsca.

Sam kokpit Volkswagena ID. Polo jest wyraźnie zaakcentowanym słowem "przepraszam", które skierowano w stronę klientów

Nie ma tutaj mnogości dotykowych przełączników. Ba, nie ma ich w ogóle - na kierownicy mamy fizyczne przyciski (miło klikające), na konsoli środkowej znajdziecie prosty i estetyczny panel klimatyzacji, a głośność regulujecie wreszcie pokrętłem. Można? Można - i na to czekaliśmy.

Volkswagen ID. Polo Style 52 kWh test recenzja

Do tego poprawiono także jakość materiałów wykończeniowych. Jest tutaj dużo miękkich elementów tworzyw (tkanin), które wyglądają estetycznie i nieco ożywiają wnętrze. Tu widzicie ciemniejszą kolorystykę - jest też jaśniejsza, moim zdaniem dużo ładniejsza.

Ekran zegarów (duży) i multimediów oczywiście pozostają "tabletami", ale szczerze mówiąc zupełnie to nie wadzi. Ważne jest to, że wreszcie dopracowano czytelność wskazań, grafikę i przede wszystkim działanie multimediów.

Podobnie jak Skoda Epiq, Volkswagen ID Polo ma multimedia bazujące na oprogramowaniu Android

Ich grafika przywodzi na myśl dotychczasowe rozwiązania, ale całość bazuje na zupełnie innym rdzeniu. Zaletą Androida jest chociażby to, że wreszcie można zainstalować tutaj zewnętrzne aplikacje - np. Spotify, czy YouTube.

Samo działanie nie pozostawia niczego do życzenia, choć wersja 6.0 ma jeszcze lekkie fochy i czasami potrafi na sekundkę "zaspać". Aktualizacja, która ma pojawić się na dniach, ma teoretycznie wygładzić wszystkie niedociągnięcia.

Jestem też wielkim fanem grafiki "retro"

To świetny ruch ze strony Volkswagena. W ID. Polo możecie włączyć "klasyczne" wskaźniki, które nawiązują do pierwszej generacji Golfa. Retro grafika pojawia się też na multimediach - i wygląda wyśmienicie. Mały smaczek, a naprawdę robi świetne wrażenie.

Przejdźmy jednak do tego, co naprawdę ważne - jak jeździ Volkswagen ID. Polo?

W moje ręce trafiła wersja z dużym akumulatorem (52 kWh), generująca 211 KM. Oficjalnie oferuje ona do 450 kilometrów zasięgu, co jest przyzwoitym wynikiem. Papier przyjmie jednak wszystko - jak jest w praktyce?

Pierwsze jazdy odbywały się w Holandii, więc prędkości autostradowe sięgały "szalonych" 110 km/h. W takich warunkach naprawdę ciężko było przekroczyć zużycie na poziomie 14 kWh. W ID. Polo jest przy tym cicho i przyjemnie. Zawieszenie radzi sobie dobrze z nierównościami, zapewnia należyty komfort, a jednocześnie możemy cieszyć się pewnością prowadzenia.

Volkswagen ID. Polo Style 52 kWh test recenzja

Plusem jest bardzo przyjazny układ kierowniczy - pracujący wystarczająco lekko w mieście, ale stawiający odpowiedni opór przy wyższych prędkościach i dający nam dobre czucie kół.

W mieście ID. Polo pokazuje się z jeszcze lepszej strony. W Amsterdamie udało mi się zejść ze zużyciem energii poniżej 10 kWh, choć wymaga to odrobiny starań. Płynny ruch i prędkości 30-50 km/h były tutaj sporą zaletą.

Na szczegółowy test tego samochodu musicie jeszcze chwilę poczekać

ID. Polo trafi w moje ręce za kilka dni w Polsce i wtedy prześwietlę je dużo dokładniej: w trasie i w mieście. Pierwsze wrażenia są jednak bardzo pozytywne i zasadniczo psuje je nieco tylko jedna rzecz. Cena.

Za 99 990 złotych Volkswagen ID Polo ma mały akumulator i bazowe wyposażenie

Oznacza to baterię o pojemności 37 kWh i 116 KM pod prawą nogą. Do miejskiego auta więcej nie potrzeba, niemniej ogranicza to użyteczność auta do rewirów typowo miejskich i podmiejskich. Wyposażenie jest też zadowalające, ale na pewno nie bogate.

Jeśli chcecie mieć duży akumulator, to przygotujcie... blisko 160 000 złotych. A dokładając wszystkie opcje granica 170 000 złotych pęknie bez trudu. I to jest mój największy zarzut do Volkswagena, gdyż jego cena w tej chwili jest o ponad 20 000 złotych wyższa od maksymalnie doposażonego Renault 5 E-TECH.

To zdecydowanie za dużo, gdyż ocieramy się w tym miejscu o... Teslę Model 3. Wiadomo, to zupełnie inne auto, niemniej w Polsce kwestia zasięgu i uniwersalności (dużo sprawniejszy w trasie samochód) może być bardzo ważna dla części osób.

Moim zdaniem jest to jednak dobry punkt wyjścia

Volkswagen ID. Polo pokazuje, że Niemcy zaczynają rozumieć swoje błędy. Naprawa wszystkich złych decyzji będzie trwała latami i nie obędzie się bez bólu, ale przynajmniej widać, że zarząd koncernu jest świadomy złych decyzji.

Teraz liczę tylko na to, że kolejne modele pójdą tą nową drogą, a "Das Auto" znowu będzie tutaj widoczne.