Pomyślicie, że to żart, a Hyundai naprawdę stworzył takie auto. Wszystko przez sterydy
Renault ma model 5 Turbo 3E, a Koreańczycy stworzyli szerokiego malucha z wielkim skrzydłem, który nazywa się Hyundai Insteroid. Jest cudownie głupim projektem.
Tak, jest 1 kwietnia i wiele firm przesadza z dowcipami. Można się pośmiać, ale łatwo też wpaść "na minę", znajdując informację o czymś, co nie istnieje. W tym przypadku tak jednak nie jest. Hyundai Insteroid powstał i ujrzał światło dzienne. Po co go zrobiono? Tego nie wie nikt, ale skoro księgowi nie marudzili, a zarząd dał zielone światło, to czemu by nie zaszaleć?
Hyundai Insteroid, czyli Inster + sterydy. Ktoś tu wstrzyknął całe wiadro hormonów
Efekty widać gołym okiem. Z seryjnego Instera pozostała jedynie bryła, a także kształt świateł. Nadwozie jest mocno poszerzone, ma agresywne wizualnie zderzaki i wyróżnia się z tłumu. Ciężko jest też tutaj przeoczyć wielkie skrzydło na pokrywie bagażnika, które zapewne ma zapewniać odpowiednią siłę docisku.
Simon Loasby, odpowiedzialny za dział designu Hyundaia, mówi wprost: "to celebracja czystej zabawy i głupoty". Nikt tutaj nie myślał o stworzeniu praktycznego i rozsądnego samochodu. To w tych czasach rzadkość - tym bardziej, że budżety na dziwne projekty są zwykle okrajane do zera. Na szczęście Hyundai ma dość gruby portfel i potrafi się bawić.
Koreańczycy nie chwalą się tym, co jest pod nadwoziem, ale mamy pewien trop. Warto spojrzeć na projekt o nazwie RN24, czyli na wyczynową maszynę, którą zabudowano w klatkę nawiązującą wyglądem do Instera. RN24 ma 650 KM, napęd na cztery koła i korzysta z potencjału napędu IONIQ-a 5 N. Ubrano to jednak w znacznie mniejsze i lżejsze nadwozie. Teoretycznie miał to być projekt inspirowany WRC, aczkolwiek możliwe jest to, że wybrano finalnie inny kierunek rozwoju.
Są też złe wieści: tego auta nigdzie nie kupicie
A raczej "nigdy nie kupicie". Hyundai Insteroid to typowy one-off, który zadebiutował podczas targów w Seulu. Przy rozwoju tego projektu współpracowano z firmą Roblox i ZEPETO. Wszystko po to, aby Insteroid pojawił się w wirtualnym świecie, gdzie miałby dawać frajdę z jazdy. Tak na pewno jest taniej i praktyczniej.