Przejechałem Eko Maraton HEV z Jaecoo 5 SHS. Najlepsze okazało się coś zupełnie innego niż zużycie paliwa

Maraton na jak najniższe zużycie paliwa brzmi jak strasznie nudna rzecz dla miłośnika samochodów. Ale Jaecoo 5 SHS testowaliśmy m.in. na chińskiej prowincji. A to daje nam zupełnie inne doświadczenia.

Umówmy się na samym starcie. Eko Maraton HEV dla dziennikarzy z 9 krajów, który zorganizowało Jaecoo i Omoda, potraktowałem jak okazję do przetestowania Jaecoo 5 SHS z napędem hybrydowym, które niedługo zadebiutuje w naszym kraju. A dodatkowo miał on wyjątkowy walor poznawczy, bo mogliśmy udać się w góry w prowincji Anhui.

Jaecoo 5 SHS w teście wykazał potencjał

Choć zwycięzcy tego maratonu przyjechali na metę z wynikami na poziomie 3,4 l/100 km, to powiedzmy sobie szczerze. Trzeba być Hiszpanem, czy Saudyjczykiem, żeby przy 29 stopniach jechać bez klimatyzacji i 80 km/h po autostradzie.

Na chińskich autostradach ograniczenie wynosi między 100, a 120 km/h i ja starałem się w tym niewielkim SUV-ie trzymać tych limitów. A autostradami zrobiliśmy ok. 60% trasy z Wuhu do gorących źródeł na rzece Dousha. Poza tym jechaliśmy przez miasta, miasteczka, drogami lokalnymi oraz, górskimi serpentynami z dużą liczbą stromych podjazdów oraz zjazdów.

Jaecoo 5 SHS

W takich warunkach, w trzy osoby na pokładzie, udało mi się osiągnąć wynik 5,2 l/100 km. Druga polska załoga miała jeszcze nieco niższy. Mówimy o dość kanciastym SUV-ie z 224-konnym napędem hybrydowym.

Autostrada to nie jest do końca jego żywioł, choć radził sobie dzielnie. Wyciszenie jest wystarczające, a na zadziwiająco pustych drogach szybkiego ruchu zrelaksować pozwalały się fotele oraz aktywny tempomat. Z rozpoznawaniem znaków drogowych, ale to... zostawmy w spokoju.

Chiny pod tym względem niewiele ustępują Polsce, tylko mają więcej fotoradarów. Dobrze, że mieliśmy Apple CarPlay z chińską nawigacją, która znacznie lepiej informowała o ograniczeniach. Nawet tych na poszczególnych pasach ruchu, bo potrafią się różnić (100 na prawym i środkowym, 12o na lewym).

Tak czy inaczej. Jaecoo 5 SHS na europejskiej autostradzie będzie już głośniejsze.

Pięknie zrobiło się po zjeździe z trasy

Oczywiście, mijanie potężnego Hefei, czy podróże obsadzonymi zielenią, równymi wielopasmowymi drogami mogą zapewnić przyjemność z jazdy. Ale ten maraton znacznie zyskał, gdy drogę zmieniliśmy na wąskie, górskie asfaltówki.

Te pięły się raz w górę, raz schodziły w dół w sposób, który przywodzi na myśl alpejskie, czy japońskie przełęcze. Wąskie "agrafki" pod górę, ciasne łuki ze skałą z jednej strony i wszechogarniająca zieleń. Potężne lasy bambusów, pola herbaty oraz inna roślinność tworzyło niesamowity klimat. Wszystko to przecinały niewielkie miasteczka, w których życie toczyło się zupełnie inaczej niż w wielkich chińskich metropoliach. Więcej było tu spalinowych trójkołowców, aut benzynowych oraz... wielkich ciężarówek jadących na złamanie karku na jakieś budowy.

Trzeba było uważać, ale spokojna jazda nie tylko pozwoliła na obniżenie zużycia paliwa, ale i na podziwianie widoków. Warto było też zatrzymać się przy przydrożnych stoiskach, choćby zobaczyć co oferują miejscowi.

Jaecoo 5 SHS

Na tych trasach bardzo doceniłem ten rodzaj napędu hybrydowego. Jaecoo 5 SHS ma tę samą hybrydę co inne auta koncernu, a więc łączy dwa silniki elektryczne z jednostką 1.5. Oferuje 224 KM i przede wszystkim, płynność jazdy. Nie znajdziecie tutaj wycia układu napędowego, czy szarpania przy przełączeniu napędów. Do tego auto zawsze dysponuje sporym momentem obrotowym, co przydaje się przy podjazdach. W takich warunkach jazdy "góra - dół" wyniki jesteście w stanie utrzymać na poziomie poniżej 4l/100 km.

Faktem jest, że mocy nie czuć za bardzo w trybie sport. Przydałby się tryb hamowania silnikiem (jakaś regulowana rekuperacja, albo "B" na przekładni, jak w niektórych markach), ale jeździ się tym wygodnie i bezstresowo.

Na szczęście, bo stresu dostarczają niefrasobliwi miejscowi, którzy płynności jazdy, używania lusterek i zwykłego zdrowego rozsądku chyba nie mieli na kursach.

Finałem maratonu (w jedną stronę) były gorące źródła na rzecze Dousha. Sam środek niczego, przepięknie położony, pomiędzy zielonymi wzgórzami. Nie wiem, czy macie kiedykolwiek pomysł, by pojechać w ten mało turystyczny region Chin, ale szczerze mogę polecić dla samych widoków.

Zresztą, trasy też są niezłe.

Jaecoo 5 SHS - Podsumowanie podróży

A i samochód się całkiem sprawdził. Była to tańsza odmiana, z materiałową tapicerką, bez szklanego dachu (acz z przyciskami do tegoż) i normalnym sterowaniem lusterkami (nie z ekranu). Nie było też elektrycznej klapy. Jak zwykle chciałbym, żeby był jakiś przycisk do włączania samochodu. Albo jego wyłączania, bo jeśli nie zamkniecie tej hybrydy kluczykiem, to będzie cały czas w trybie gotowości, a więc uruchamiać silnik spalinowy od czasu do czasu.

Ale w trakcie jazdy się sprawdza. Do tych 120 km/h jest akceptowalnie, prowadzi się lekko, zużywa mało paliwa. A sam maraton - no cóż, nie byliśmy zwycięzcami, ale za to zachwyceni trasą i okolicą. Zdecydowanie to było odkrycie.