Range Rover prądem potraktowany. Ma wielki akumulator i ekspresowo się ładuje. Ale czy jest na to rynek?
Tak, Range Rover Electric stał się rzeczywistością. Jest wielki, ma ogromny akumulator i teoretycznie przejedzie 600 kilometrów na prądzie.
Ten model po raz pierwszy w swojej 56-letniej historii staje się... elektrykiem I to nie jest żart. Nowy Range Rover Electric ma 550 KM, ogromny akumulator i nie zamierza odpuszczać sobie taplania w błocie - nawet pomimo luksusowego charakteru.
Po wielu zapowiedziach i po jeszcze większej liczbie opóźnień w debiucie tego auta, wielki SUV na prąd wreszcie ujrzał światło dzienne. Co oferuje i czym zaskakuje?
Range Rover Electric otwiera nowy rozdział w historii modelu
Range Rover wyjechał na drogi w 1970 roku. Przez ponad pół wieku zmieniło się w nim niemal wszystko - choć jedna rzecz dalej grała pierwsze skrzypce, a był nią luksus. Wymiary szły w górę, pod maską pojawiały się coraz nowsze jednostki, ale nigdy do tej pory nie było tutaj miejsca na napęd w pełni elektryczny. Przynajmniej do tej pory.

Owszem, w ostatnich latach do klasycznych jednostek dołączyły miękkie hybrydy i hybrydy plug-in. Teraz jednak Brytyjczycy wykonują kolejny krok. Range Rover Electric jest pierwszym całkowicie elektrycznym modelem w 56-letniej historii tej rodziny.
Nie jest to przy tym osobny samochód, który tylko wykorzystuje znaną nazwę. Elektryczny wariant bazuje na obecnej generacji Range Rovera i korzysta z jej elastycznej architektury. Powstaje również w tym samym zakładzie w Solihull, który jest domem tego modelu od 1970 roku.
Producent przyjął prostą zasadę. Najpierw ma to być Range Rover, a dopiero później samochód elektryczny. Dlatego rewolucji nie znajdziemy także w wyglądzie.
Range Rover Electric wygląda bardzo znajomo
Czy coś się zmieniło? Na dobrą sprawę... nie. Delikatnie przeprojektowano grill i zoptymalizowano współczynnik oporu powietrza, choć w takiej katedrze na kołach rewelacyjnych wyników nie ma co oczekiwać.
Range Rover przeprojektował także elementy znajdujące się pod samochodem. Wszystko po to, aby poprawić aerodynamikę i ograniczyć zużycie energii podczas szybkiej jazdy.
Kabina także niemal niczym się nie różni od tej z wersji spalinowej, co jest świetną rzeczą. Szczerze mówiąc doceniam fakt, że zachowano zbliżony charakter tych pojazdów - to po prostu ma sens.
Range Rover Electric ma 550 KM i 850 Nm
Przy każdej osi pracuje silnik synchroniczny z magnesami trwałymi. Cały układ zapewnia systemowo 550 KM i 850 Nm, a moc trafia na wszystkie cztery koła.
Osiągi odpowiadają możliwościom mocnych spalinowych wersji. Sprint do setki zajmuje około 4,5 sekundy. Jeszcze ciekawiej wygląda przyspieszenie podczas wyprzedzania. Przyspieszenie od 80 do 120 km/h zajmuje zaledwie... 2,7 sekundy. Duża moc oznacza również duże zapotrzebowanie na energię. Dlatego Range Rover nie oszczędzał na pojemności akumulatora - choć nie jest on tak wielki, jak moglibyście się spodziewać.
Akumulator ma 118,5 kWh pojemności użytkowej
Range Rover Electric wykorzystuje akumulator litowo-jonowy o pojemności użytkowej 118,5 kWh. Składa się z 344 ogniw pryzmatycznych ułożonych w dwóch warstwach. Cała instalacja pracuje pod napięciem 800V.

Tak duży zapas energii przekłada się na maksymalnie 600 kilometrów zasięgu (oczywiście zgodnie z normą WLTP). Nieco bardziej urealniony wynik, podawany przez producenta, to 535 kilometrów.
Ładowanie odbywa się z mocą do 350 kW
Architektura 800V pozwala wykorzystać potencjał szybkich ładowarek DC o mocy do 350 kW. W optymalnych warunkach uzupełnienie energii od 10 do 80 procent zajmuje 22 minuty. Dziesięć minut przy maksymalnej mocy ma zwiększyć zasięg o maksymalnie 220 kilometrów.
Range Rover pomyślał również o ładowaniu prądem przemiennym. Samochód obsługuje ładowarki AC o mocy 22 kW. W takim przypadku naładowanie akumulatora od 0 do 100 procent zajmuje około siedmiu godzin. Przy domowej ładowarce o mocy 7 kW czas rośnie do około 19 godzin.
Elektryczny Range Rover wciąż może wjechać głęboko w teren
Jak rozwiązano problem trakcji i szczelności akumulatora? Brytyjczycy długo pracowali nad optymalnymi systemami. Na przykład Integrated Traction Management to układ, który na bieżąco kontroluje pracę elektrycznego układu napędowego. Może reagować na zmianę przyczepności w ciągu 50 milisekund. Według producenta robi to około 100 razy szybciej niż porównywalny układ wykorzystujący silnik spalinowy.
Z kolei bardzo szczelna obudowa układu pozwala na "nurkowanie" w wodzie. Maksymalna głębokość brodzenia wynosi 900 mm. To wartość, której nie powstydziłyby się klasyczne terenówki.
Wprowadzono tutaj także funkcję Single Pedal do jazdy w offroadzie. W terenie kierowca może sterować samochodem wyłącznie pedałem przyspieszenia. Po jego odpuszczeniu Range Rover sam wytraca prędkość aż do zatrzymania. System współpracuje z Terrain Response i ma ułatwiać precyzyjne poruszanie się po stromych oraz śliskich nawierzchniach.

Range Rover Electric może ruszyć na wzniesieniu o nachyleniu do 33 stopni. Jest też w stanie pokonywać podjazdy o nachyleniu sięgającym 45 stopni.
Standardem jest też pneumatyczne zawieszenie i skrętna tylna oś. Elektryczny Range Rover może również ciągnąć przyczepę o masie do 2500 kg. Producent przygotował dla niego system, który uwzględnia dodatkowe obciążenie przy obliczaniu pozostałego zasięgu.
Nowy Range Rover niezmiennie jest w pełni brytyjski
Produkcja samochodu odbywa się w Solihull razem z pozostałymi wariantami Range Rovera. Grupa JLR przygotowywała zakład do tej zmiany przez ostatnie lata.
Same akumulatory oraz elektryczne zespoły napędowe powstają w Electric Propulsion Manufacturing Centre w Wolverhampton. Zakład produkuje jednocześnie jednostki spalinowe, co pozwala JLR utrzymywać równolegle kilka rodzajów napędu.
Range Rover Electric występuje także z długim rozstawem osi
Elektryczny napęd nie ogranicza się do jednego wariantu nadwozia. Range Rover Electric będzie dostępny zarówno ze standardowym, jak i z wydłużonym rozstawem osi. W gamie pojawią się wersje SE, Autobiography, SV, SV Black i SV Ultra.
Na początek na rynek trafi również wersja First Edition. W tym wariancie dostępne są między innymi lakiery Belgravia Green, Santorini Black i Varesine Blue oraz specjalne materiały wykończeniowe we wnętrzu.
Jestem ciekaw, czy rynek faktycznie jest gotowy na taki samochód
To specyficzny model, który moim zdaniem pozostanie niszową propozycją. Mercedes Klasy G w elektrycznym wydaniu znajduje nabywców, ale nie jest bestsellerem. Tutaj będzie zapewne podobnie - ograniczony zasięg w trasie na pewno będzie barierą dla wielu osób. Tajemnicą pozostaje też polska cena. Póki co Land Rover w naszym kraju prowadzi "listę chętnych" na ten samochód.


