Rolnik zaorał drogę, ale sprawa ciągnie się niczym pług przez asfalt. To lata sporu
60-letni rolnik zaorał drogę - i to nie jest błąd. Z pomocą pługu zniszczył 200 metrów świeżego asfaltu na ulicy Rybackiej w Gliwicach. Mężczyzna trafił do aresztu, ale historia konfliktu o tę drogę jest znacznie dłuższa.
Tak, to brzmi jak scena z dobrej komedii. W piątek, 7 sierpnia, na ulicy Rybackiej w gliwickiej Ostropie trwały prace drogowe. Na świeżo wykonaną nawierzchnię wjechał ciągnik Ursus z podczepionym pługiem. Kierujący nim 60-letni rolnik zaorał drogę, dosłownie i w przenośni. Pokonał w ten sposób 200 metrów, niszcząc asfalt i znajdującą się pod nim podbudowę.
Mężczyznę powstrzymali pracownicy wykonujący remont. Zablokowali ciągnik przy użyciu sprzętu budowlanego, a na miejsce wezwano policję. Rolnik był trzeźwy. Funkcjonariuszom tłumaczył, że droga znajduje się na jego gruncie, a prowadzone przez miasto prace są nielegalne.
Miasto twierdzi, że wszystko jest zgodne z prawem, rolnik stawia na swoje, a mieszkańcy są podzieleni. O co tutaj chodzi?
Rolnik zaorał drogę w Gliwicach. Straty sięgają 400 tysięcy złotych
Według informacji przekazanych przez władze Gliwic zniszczeniu uległo około 200 metrów remontowanej ulicy. Pług uszkodził nie tylko świeżo ułożoną warstwę asfaltu, ale również podbudowę. Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach wstępnie oszacował straty na około 400 tys. złotych. Ostateczna wartość szkody może zostać ustalona w toku postępowania.
Policjanci zatrzymali 60-latka, a jego Ursus trafił na parking policyjny. Jak się okazało, felerny ciągnik nie miał obowiązkowego ubezpieczenia OC. A to będzie kosztownym przewinieniem.
60-latek twierdzi, że droga znajduje się na jego ziemi
Według policji rolnik twierdził, że jest właścicielem terenu, na którym prowadzone są prace, a miasto nie miało prawa wykonać ich bez jego zgody.
Podczas późniejszych czynności mężczyzna przyznał się do przeorania pasa drogowego. Jednocześnie podtrzymał swoje stanowisko dotyczące własności gruntu. Według informacji przekazanych przez prokuraturę nie przedstawił jednak dokumentów potwierdzających, że teren rzeczywiście do niego należy.

I tu robi się ciekawie, bo spór o ulicę Rybacką ma jednak znacznie dłuższą historię
Z relacji mieszkańców Ostropy, przytaczanych przez lokalne media, wynika, że konflikt nie jest nowością. Rolnik, który zarzekał się, że to jego grunt, miał od lat walczyć o ten fragment ziemi i sprzeciwiać się zmianom dotyczącym ulicy Rybackiej. Temat najprawdopodobniej ciągnie się od blisko... trzech dekad!
A co na to dokumentacja, którą dysponuje miasto i którą można zweryfikować? W dostępnych publicznie materiałach widać wyraźnie granice działki. Ewidentnie jednak przez dekady nie były właściwie uregulowane. Tym samym rolnik od lat kwestionował prawo miasta do dysponowania tym terenem.
Gliwice odpowiadają jednoznacznie: droga należy do miasta
Po tym, jak informacje o rzekomej własności części ulicy Rybackiej zaczęły rozpowszechniać się w internecie, Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach opublikował oficjalne oświadczenie.
ZDM poinformował, że zweryfikował stan prawny nieruchomości i droga w całości stanowi własność Gliwic. Zarządca zaprzeczył tym samym pojawiającej się wersji, według której ulica miałaby być podzielona pomiędzy samorząd i prywatnego właściciela.
Według ZDM żadna część drogi nie należy do osoby prywatnej. Tym samym miasto nie potrzebowało zgody rolnika na przeprowadzenie remontu i wykonanie nowej nawierzchni.
Miasto ma dysponować również około metrowym pasem terenu znajdującym się wzdłuż drogi. Podczas prowadzonych prac obecny był geodeta, który miał wyznaczać granice pasa drogowego.
W publicznie dostępnych dokumentach brakuje pełnej historii zmian własnościowych działek znajdujących się pod spornym fragmentem drogi. Nie wiadomo więc, czy mężczyzna lub jego rodzina byli w przeszłości właścicielami któregoś z tych gruntów, czy konflikt wynika z dawnego przebiegu granic działek lub sposobu ich przejęcia przez miasto.
Ciekawostką jest to, że remont ulicy Rybackiej był planowany od dawna - i od lat go przekładano
Obecne prace nie były nieplanowaną inwestycją. Ulica Rybacka znajdowała się w miejskich planach remontowych co najmniej od 2024 roku.
Już w styczniu 2024 na opublikowanej liście zadań drogowych pojawił się remont nawierzchni wspomnianej ulicy. Finalnie jednak drogi wówczas nie wykonano - do tematu powrócono dopiero na początku tego roku.
Wiele osób twierdzi, że miasto regulowało w tym czasie dokumentację pasa drogi. Gliwice jednak zaprzeczają takim doniesieniom i stawiają sprawę jasno: wszystko wykonano zgodnie z prawem, a rolnik dopuścił się zniszczenia mienia publicznego.
To nie pierwszy konflikt z tym mężczyzną
Prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka przekazała, że nie był to pierwszy przypadek, w którym 60-latek miał niszczyć mienie publiczne.
W relacjach mieszkańców i dyskusjach dotyczących wydarzeń na ulicy Rybackiej pojawiają się informacje o wcześniejszych incydentach związanych z tym samym terenem, związanych z tematem granicy działki.
Rolnik zaorał asfalt, z traktora trafił do aresztu
Bezpośrednio po zdarzeniu policja zatrzymała 60-latka. Sprawą zajęła się następnie prokuratura, która przedstawiła mu zarzut zniszczenia mienia znacznej wartości. Za taki czyn grozi od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Po przeanalizowaniu materiałów prokurator zdecydował o wystąpieniu do Sądu Rejonowego w Gliwicach z wnioskiem o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania. Jedną ze wskazanych przesłanek było zagrożenie surową karą.
Sąd przychylił się do wniosku prokuratury. 60-latek został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Tu swoją drogą pojawia się paradoks: dlaczego tak sprawnie za kratki nie wsadza się pijanych kierowców?
Rolnik zaorał drogę, straty oszacowano na 400 000 złotych. A traktor nie miał OC
Według obecnych szacunków Gliwic zniszczenia sięgają około 400 tysięcy złotych, a uszkodzony został zarówno asfalt, jak i znajdująca się pod nim konstrukcja drogi.
Ciągnik wykorzystany przez 60-latka nie posiadał także obowiązkowego ubezpieczenia OC, czym zajmie się UFG. Pojawia się również kwestia obowiązkowego OC rolnika, które co do zasady obejmuje szkody wyrządzone osobom trzecim w związku z prowadzeniem gospodarstwa rolnego.
W tym przypadku sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana. Zniszczenie nawierzchni było działaniem celowym, a nie przypadkową szkodą powstałą podczas wykonywania prac rolniczych. To oznacza, że nie można zakładać, że koszty naprawy drogi zostaną po prostu pokryte z polisy.
Kwestia odpowiedzialności finansowej będzie zależała między innymi od ustaleń prowadzonego postępowania i ewentualnych roszczeń miasta wobec sprawcy.


