To jest samochód niemal idealny. Powstaje w Warszawie (daleko) i reprezentuje "base models only"

Slate wjeżdża na rynek i jest absolutnie "gołym" samochodem. O to tutaj chodzi.

Przyznam szczerze: uważam, że Slate to samochód idealny. Ktoś wreszcie wpadł na pomysł, aby zrobić pojazd absolutnie podstawowy. Ma wszystko, czego potrzeba, oferuje dach nad głową i zapewnia sensowną wydajność. A to wszystko przy zachowaniu niskiej (wciąż) ceny.

Światło dzienne ujrzała właśnie produkcyjna wersja. Oto co warto o niej wiedzieć.

Slate pozostał wierny swojej filozofii. Base models only na całego

Amerykańska marka nadal stawia na maksymalnie uproszczoną konstrukcję. Slate podkreśla, że jego samochody mają około połowę liczby części stosowanych w typowych pickupach. We wnętrzu nie znajdziemy centralnego ekranu dotykowego, multimediów czy jakichkolwiek skomplikowanych rozwiązań. Zamiast tego zastosowano fizyczne przełączniki i klasyczne rozwiązania obsługowe.

Slate kieruje swoje modele do klientów szukających niedrogiego środka transportu, który można łatwo naprawiać i personalizować. Ich mocną stroną jest personalizacja. Amerykanie przygotowali bardzo szeroką ofertę akcesoriów. W katalogu znajdzie się ponad 175 dodatków, a także ponad 100 wzorów oklein.

Ciekawostką pozostaje możliwość przebudowy pick-upa na SUV-a już po zakupie. Klienci będą mogli wybrać wariant Squareback lub Fastback.

Zasięg jest sensowny, cena dalej niska

Najważniejszą zmianą techniczną jest nowy akumulator litowo-żelazowo-fosforanowy (LFP). Początkowo Slate planował zastosowanie baterii o pojemności 52,7 kWh. Finalnie jednak zdecydował się na większy zestaw o pojemności 65,0 kWh.

Dzięki temu zasięg wzrósł z 241 do ponad 330 kilometrów. Dla klientów będzie to duża różnica. Zmiany objęły również układ napędowy. Jednostka elektryczna rozwija teraz 181 KM zamiast wcześniej zapowiadanych 201 KM. Moment obrotowy pozostał bez zmian i wynosi 264 Nm.

Osiągi nigdy nie grały tutaj kluczowej roli - ale setka w 8 sekund i 145 km/h prędkości maksymalnej to wystarczające wartości. Dodajmy, że pickup waży tylko 1836 kg, a wersja SUV niecałe 2 tony.

Warto też zaznaczyć, że pickup oferuje obecnie ładowność na poziomie 703 kg oraz możliwość holowania przyczepy o masie do 907 kg. W przypadku SUV-a wartości wynoszą odpowiednio 573 kg i 827 kg.

Slate Pickup SUV 2026

I teraz najlepsze: bazowa wersja kosztuje około 95 000 złotych - w przeliczeniu

W kwietniu 2025 roku Slate sugerował, że podstawowa wersja będzie kosztowała około 20 000 dolarów po uwzględnieniu federalnych ulg podatkowych. Dziś producent przyznaje, że osiągnięcie takiego poziomu nie jest już możliwe. Niemniej kwoty nie są złe - pickupa wyceniono na niecałe 25 000 dolarów, SUV-a na 30 000 dolarów.

Każdy egzemplarz będzie opuszczał fabrykę w szarym kolorze. Producent deklaruje jednak, że pełne oklejenie nadwozia ma kosztować mniej niż 500 dolarów.

Pierwsze samochody trafią do klientów jeszcze w tym roku. Wyjeżdżają z fabryki w Warsaw (tak, z Warszawy) w stanie Indiana

Slate zapowiada rozpoczęcie dostaw w czwartym kwartale tego roku. Producent będzie oferował 10-letnią gwarancję na akumulator i układ napędowy. Limit przebiegu wyniesie 110 000 mil, czyli około 177 000 km.

Moim zdaniem to jest kierunek, który trzeba powielać

Im dłużej patrzę na ten samochód, tym bardziej przekonuje się do tego, że ktoś powinien zrobić podobny pojazd w Europie. Zamiast SUV-a i pickupa niech będzie to zwykły prosty hatchback - wyposażony w absolutne minimum, ale oferujący szereg opcji i przede wszystkim zachowujący niską cenę.