Stellantis ma teoretycznie nową markę. Tak, kolejną - i trudno to jakkolwiek wyjaśnić
Jaki jest sens istnienia tej marki? Tego chyba nie wie nikt. Jedno jest pewne: Hedmos wchodzi na bardzo trudny rynek, a nie oferuje niczego wyjątkowego.
Stellantis formalnie ma w ofercie 15 różnych marek. W praktyce ta liczba w pewnym sensie właśnie się powiększyła o kolejną nazwę. To Hedmos. Jeśli jej nie kojarzycie, to nie macie się czym martwić - w zasadzie nie powinniście jej znać. Hedmos to przedsięwzięcie grupy Dongfeng, Peugeota i Citroena. Oficjalnie firmę powołano do życia w 2019 roku, jednak dopiero teraz pokazała pierwszy produkt.
Hedmos 06 ma jeden problem: jest kolejnym generycznym elektrykiem, bez wyjątkowej specyfikacji i unikalnego napędu. Do tego wygląda zwyczajnie i brakuje mu jakichkolwiek wyróżników.
Plusem jest to, że Hedmos 06 nie pojawi się w Europie
W tym miejscu warto jednak postawić kluczowe pytanie: jaki jest sens istnienia takiej marki? W Chinach obecnie działa ponad 100 firm oferujących samochody. Wielu producentów tworzy submarki, które oferują lekko zmodyfikowane produkty. Nie inaczej jest i w tym przypadku, gdyż Hedmos 06 to Dongfeng Aeolus L7 z dyskretnie zmodyfikowanym nadwoziem i wnętrzem.
Sercem tego auta jest silnik elektryczny mocy 160 kW (ok. 218 KM). Taka moc zapewnia przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 6,9 sekundy. Akumulator ma pojemność 62,3 kWh i zapewnia zasięg około 520 km zgodnie z cyklem homologacyjnym CLTC. Ponadto szybkie ładowanie pozwala na naładowanie baterii od 30% do 80% w 28 minut.
Stylistyka nadwozia i wnętrza jest daleka od porywającej, a wnętrze należy do wyjątkowo generycznych. Ekran systemu multimedialnego ma 14,6 cala, a wskaźniki korzystają z 10,2-calowego wyświetlacza. Liczbę przycisków ograniczono do minimum.
Dlaczego Citroen i Peugeot maczają palce w tym projekcie?
To doskonałe pytanie. Trudno powiedzieć, czy francuska strona faktycznie ma dalszy udział w Hedmosie. Warto podkreślić, że markę tworzono jeszcze za czasów PSA, gdy na rynku chińskim zwracano uwagę na zupełnie inne kwestie.
Być może Stellantis po cichu wycofał się z tego przedsięwzięcia - jest to możliwe. Tak czy siak Dongfeng porywa się z motyką na słońce, próbując wypromować produkt na rynku, który jest już mocno nasycony. Na szczęście nie będzie to nasz problem - my mamy już wystarczająco dużo firm z Chin.