Subaru Baja mogłoby powrócić. Firma myśli nad wprowadzeniem pickupa

Subaru zrobiło w swojej historii tylko dwa pickupy. Były to Subaru Brat i Subaru Baja. Oba to pickupowe wspaniałości. Firma myśli o trzecim podejściu do tego rodzaju nadwozia.

Subaru Baja to jest wspaniałość. Nie mówcie, że nie, bo i tak Wam nie uwierzę. Trzylitrowy (albo doładowane 2.5) bokser, nadwozie z Outbacka, tylko ścięte za tylną kanapą oraz skrzynia. Naprawdę przefajny samochód. Niestety, produkowano go zaledwie cztery lata, od 2003 do 2006. Przynajmniej u nas jest naprawdę egzotycznym autem. Zresztą, nigdy nie sprzedawało się wybitnie, ale za to ma duże grono miłośników. Obecnie wygląda na to, że firma myśli o tym, żeby po raz trzeci wyprodukować pickupa, choć póki co nie ma jeszcze planu, w jakim segmencie mógłby on powstać.

Subaru Baja, a może inny pickup

Tu nie mamy jeszcze pewności. W ogóle póki co mamy niedużo informacji.

Natomiast jedno jest pewne. Ten samochód powstanie dzięki Australijczykom. Zupełnie nas to nie dziwi, bo to jest ten kraj, w którym pickupy są szczególnie popularne.

Niemniej, nawet na rynku amerykańskim, gdzie popularność zdobywają mniejsze auta w tym segmencie, takie jak Ford Maverick, Subaru Baja lub większy pickup mogłyby "zaskoczyć".

Problemem jest to, że takie większe auto nie za bardzo ma "na czym" powstać. Japończycy nie mają za wiele aut, które mogłyby posłużyć za bazę.

Subaru Baja Subaru Baja na bazie nowego Outbacka, według AI

Dlatego największą szansą jest nowe Subaru Baja, czyli "upickupione" auto osobowe. Nowy Outback jest naprawdę dużym samochodem i zamiana jego tyłu na skrzynię ładunkową mogłoby wyjść naprawdę dobrze. Jest tu potencjał. Wsparcia mogłaby udzielić, tradycyjnie, Toyota, choć akurat ta marka nie ma nic podobnego w ofercie.

Do tego napęd na cztery koła, z którego słynie marka, podniesione zawieszenie, kilka detali (np. gniazdka elektryczne na pace) i takie Subaru mogłoby stać się naprawdę fajnym, uniwersalnym autem dla wielu osób, zwłaszcza w pakiecie Wilderness.

Póki co Australia mówi "toczą się rozmowy, nie możemy nic więcej powiedzieć". Ale skoro nie mogą nic powiedzieć, to znaczy, że coś się dzieje.

Pozostaje mieć nadzieję, że auto nie powstanie wyłącznie dla chodzących do góry nogami ludzi z dziwnym akcentem.