Suzuki wypuszcza nowy radiowóz. Ma 10 miejsc dla policjantów i nie jest szybki
Policjanci na Filipinach otrzymają nowy radiowóz. Suzuki Carry w wersji policyjnej wygląda jak autobus dla turystów. A może by tak...
Są miejsca, gdzie radiowozy muszą być szybkie. Są miejsca, gdzie muszą być potężne. Ale są miejsca gdzie... muszą być tanie, proste i dowieźć funkcjonariuszy na miejsce. Japoński producent wychodzi im naprzeciw. Bez przetargów, bez przebudów w zewnętrznych firmach, po prostu zaczął oferować Suzuki Carry w wersji policyjnej. Normalnie jest dostępny "w salonach", wśród innych aut użytkowych.
Suzuki Carry ma być trwałe i pakowne
Ten model to już prawdziwa legenda, zwłaszcza w Azji. Prawdopodobnie nie ma przedmiotu, którego nie przewoziłoby Carry w swojej historii. Jest niewielkie i wykonane w prosty sposób. Dzięki temu świetnie sprawdza się na nieutwardzonych drogach, w miejscach bez rozbudowanej infrastruktury, za to zastawionych losowo zabudowaniami.
I dokładnie w takim celu powstało policyjne Suzuki Carry. Kabina jest normalna, tylko wyposażona w sygnalizację dźwiękową oraz głośnik do obwieszczeń dla obywateli. Ale za nią mamy płaską platformę z dwiema ławkami mieszczącymi po pięciu funkcjonariuszy. Nazywa się to Carry Patrol Van, choć mam wrażenie, że to bardziej przyda się do transportu na miejsce akcji, niż do patrolowania per se.

Mamy więc niewielki (4,2 metra) transporter dwunastoosobowy. W Polsce tę rolę pełnią Sprintery, Craftery i bliźniacze do tych ostatnich MAN-y TGE.
Żaden z nich nie ma za to czterocylindrowego silnika 1.5 i pięciobiegowej, ręcznej skrzyni biegów. To prawdziwy klasyk. Ma 97 KM, napędza tylne koła. Niestety to wymusza "przeciętną" ładowność. Nie jak na rozmiar auta, bo 940 kg to bardzo dużo, prawie tyle co wielkie, europejskie pickupy. Ale jak na dwanaście osób to niedużo. Choć filipińscy policjanci może nie są wielcy.
Moja opinia
W redakcji jesteśmy fanami prostych, ale praktycznych rozwiązań w takich sprawach. I tego typu Suzuki świetnie będzie się sprawdzać w warunkach dla niego przeznaczonych. Ale to auto, zwłaszcza wyposażone w rozwijane osłony przeciwdeszczowe, ma też znacznie lepsze zastosowanie. Zresztą, Suzuki pokazało też PUV Class 1, czyli niewielki autobus, czy też może furgonetkę do przewozu osób.

W obu wersjach świetnie sprawdziłby się jako shuttle. Kosztuje niedużo (ok. 50 tys. zł), jest prosty, tani i oszczędny. Ja bym go widział jako następcę fasiągów do Morskiego Oka. Mimo tego, że jest spalinowy, na pewno jest bardziej etyczny, tańszy w utrzymaniu, a po niewielkich przeróbkach może okazać się nawet bardziej eko.


