Z pustyni na ulice. Oto najbardziej ekstremalny Land Rover. Defender Dakar!

Land Rover wygrał w swojej klasie słynny pustynny rajd modelem D7X-R Dakar. Nowy Defender Dakar ma dużo więcej mocy i będzie do kupienia w salonie.

W tym roku Land Rover "pozamiatał" w klasie Stock podczas Rajdu Dakar. Nieznacznie zmodyfikowane D7X-R Dakar zajęły 1, 2 oraz czwarte miejsce na pustyniach Arabii Saudyjskiej. Teraz, w Monterey, firma pokazała limitowany model, Defender Dakar, który jest bardzo bliski autu wyczynowemu. Ale możecie nim pojechać po bułki do Biedronki

Defender Dakar jest zacznie mocniejszy niż rajdowy oryginał

Od razu powiedzmy sobie szczerze. To auto wyczynowe, z homologacją drogową. To nie jest tylko pakiet wizualny i parę wlepek, honorujących utytułowanego kuzyna.

Mamy tutaj nie tylko poszerzone nadwozie, ale przede wszystkim, mocny silnik oraz zmienione zawieszenie.

Mocny, czyli taki, jaki miał Defender Octa, ale już go nie ma. Czyli 4,4 V8 o mocy 635 KM. To znacznie więcej niż ok. 400 KM, które miały wyczynowe auta na Dakarze. I 100 KM więcej niż obecnie ma Octa.

Land Rover oczywiście przenosi to na cztery koła poprzez ośmiobiegowy automat. Całość pochodzi z D7X-R, więc na pewno jest wzmocniona względem seryjnego.

Defender Dakar

Mamy też nową płytę pod silnik, dodatkowe wzmocnienia pod podwoziem oraz 35-calowe koła terenowe. Defender Dakar nie przejmuje sie krawężnikami. W zasadzie niczym się nie przejmuje. Nowe zawieszenie z amortyzatorami Bilsteina ma tryby, które nie pozostawiają wiele wyobraźni. "Dunes", "Gravel" i "Flight" od razu skierują nas poza asfalt, aby poznać możliwości tego auta.

Poza modyfikacjami mechanicznymi, oczywiście są też wizualne. Grafiki "dakarowe", więcej poszerzeń, włókna węglowego, ale także potężne reflektory umieszczone nad przednią szybą nadają Defenderowi niemalże postapokaliptycznego wyglądu.

Wnętrze na razie jeszcze pozostaje tajemnicą, ale ma być "inspirowane rajdami". Auto jest czteromiejscowe, bo w środku znalazły się osobne, kubełkowe fotele. Do tego w opcji są rajdowe pasy bezpieczeństwa oraz schowek na kaski. Wożenie tym dzieci do szkoły brzmi dość ekstremalnie. I zabawnie.

Cena? Na razie nie znana. Land Rover informuje, że samochód trafi w przyszłym roku do limitowanej liczby klientów. Wtedy powinniśmy poznać też nieco lepiej ofertę marki. Na pewno jednak nie będzie to tanie auto. Jeśli mielibyśmy coś wróżyć, to na zakup przyda się ok. 1,5 mln zł.