Mate Rimac rządzi już Bugatti samodzielnie. Porsche dużo na tym zarobiło

Mate Rimac po półtora roku zakończył proces przejmowania Bugatti. Od tego momentu Volkswagen i Porsche przestaną mu się wtrącać w hipersamochody.

Takie wiadomości to rzadkość w dzisiejszych czasach. Znacznie częściej przeczytamy o firmie, którą "pożera" jakiś wielki koncern, przejmując jej udziały. Tymczasem Mate Rimac właśnie wykupił wszystkie udziały w Bugatti z rąk Porsche. Czyli firma stała się poniekąd niezależna od grupy Volkswagena.

Trzeba przyznać, że przedsiębiorczy Chorwat wykonał imponujący ruch.

Mate Rimac od półtora roku próbował wykupić Bugatti

5 lat temu powstało joint venture między Mate Rimacem, a grupą Volkswagena. Chorwacki inżynier-wizjoner-kierowca-biznesmen miał zapewnić koncernowi know-how do zbudowania elektrycznego hipersamochodu. Ten powstał, jako Rimac Nevera. W Molsheim tymczasem udało się stworzyć Tourbillona, hybrydowe V16 o naprawdę unikalnych technologiach.

Ale Rimac tak naprawdę nie był wcale zadowolony ze współpracy z motoryzacyjnym gigantem. Wspominał swoją frustrację związaną z podejmowaniem decyzji. Wszystkie pomysły i zmiany musiały przejść przez akceptacje rodziny Porsche-Piëch oraz koncernowe przepychanki. To nie do końca pasowało Chorwatowi.

Mate Rimac

Od osiemnastu miesięcy próbował więc znaleźć sposób na wykupienie udziałów z rąk niemieckich marek. Te, borykając się ze swoimi problemami, pozwoliły na utratę swojej perły w koronie.

Poinformowano, że końca dobiegła ogłoszona w kwietniu transakcja. Konsorcjum inwestorów, w tym HOF Capital, BlueFive Capital oraz inni inwestorzy z USA i Europy, sfinalizowało zakup 21% udziałów Porsche w Rimac Group oraz 45% udziałów w spółce joint venture Bugatti Rimac.

Mate Rimac został więc prezesem Bugatti. Marko Brkljačić, CEO Rimac Technology, zostanie teraz dyrektorem operacyjnym spółki Bugatti Rimac.

I zobaczymy, dokąd zaprowadzi tę ekskluzywną markę wizja nowego prezesa, niespętanego już korporacją Volkswagena.

Na naszych oczach tworzy się historia.

Porsche ociera łzy banknotami Euro.

Zuffenhausen, w którym ostatnio konta świecą pustkami, zarobiło na tej transakcji ponad miliard Euro. Pieniądze się przydadzą. Jedna czwarta tej kwoty zostanie bowiem przeznaczona na... finansowanie zobowiązań emerytalnych. Nie ma lekko.

W perspektywie tak wielkiego koncernu, ten miliard Euro pewnie nie jest wielką kwotą. Ale w momencie, gdy spółce brakuje gotówki, zapewni spokój w czasach, gdy klientów jest mniej, a wyzwań więcej.

A o Bugatti bym się nie martwił. Mate Rimac, póki co, wygląda na złote dziecko motoryzacji, któremu wszystko się udaje.