TEST: GAC Emzoom zapewnił mi dużo emocji. To najgorszy samochód, jakim jeździłem od dawna
Chiński koncern ma plan na zdobycie rynku w segmencie benzynowych crossoverów. Ale GAC Emzoom jest tak niedopracowanym samochodem, jakim nie jeździłem od dawna.
Chińskie samochody staram się traktować jako ciekawostkę, ale też jako samochód do przetestowania. Ani nie jestem uprzedzony, ani nie zachwyca mnie przewaga technologii z tego kraju. Jeśli produkt ma zalety, warto je podkreślić. Jeśli ma wady, też muszę o tym napisać. GAC Emzoom jest za to pierwszym autem prasowym od wielu lat, które miałem ochotę oddać przed czasem, tak bardzo irytowała mnie jazda tym crossoverem.
Ale od początku.
TEST: GAC Emzoom. Miłe złego początki
4,5-metrowy crossover, z benzynowym, czterocylindrowym silnikiem o mocy 170 KM, automatem i niezłym wyposażeniem. I to za 124 900 zł. Taka oferta od chińskiego GAC może kusić.
Zwłaszcza osoby, które nie chcą hybrydy i chcą oryginalnego auta. Bo Emzoom wygląda oryginalnie. W Chinach możecie go znaleźć jako Trumpchi Emzoom.

Gdy zajrzymy do środka znajdziemy skórzaną tapicerkę, otwierany dach panoramiczny i naprawdę przestronne wnętrze w tylnej części auta. Fotele też są obszerne, choć bez regulacji odcinka lędźwiowego, czy długości siedziska. Nie są jednak złe. Z tyłu jest już naprawdę dobrze i to można wziąć za zaletę chińskiej propozycji. Sporo miejsca, niezła kanapa i płaska podłoga. Gorzej z bagażnikiem, który ma 341 litrów pojemności, a mówimy o niemałym przecież SUV-ie. No i podwójna podłoga, pod którą mieści się nie wiem co. Za płytko, bez sensu.
Jak już wspomniałem, tyle zobaczymy zaglądając przez okno. Bo wsiadając do środka najpierw poczujemy zapach. Nie będzie to zapach nowego samochodu. Raczej chińskiego, taniego plastiku, czy też gumy. W Emzoomie wrażenia są jak w hali handlu hurtowego odzieżą wprost z kontenera z Dalekiego Wschodu.
Materiały robią nieco lepsze wrażenie, choć powiedzmy, że też nie jest to czołówka branży. Za to wszystko wygląda, jakby poskładano to na szybko. Kierownica z przyciskami i panel klimatyzacji z dziwnymi pokrętłami (wyglądają jak zakrętki pasty do zębów). Same przyciski to akurat plus. Ekran z wyświetlaczem i cyfrowymi wskazaniami, który wygląda jak sprzed 15 lat. Do tego olbrzymi ekran systemu multimedialnego, już znacznie bardziej współczesny.
Wtem! Dźwięki Hyundaia
Każda z tych rzeczy wygląda jak z innego samochodu. Ma też niespójne grafiki, a do tego każda jest inaczej spolszczona. Część w ogóle (zegary), część trochę i przy wykorzystaniu automatycznego tłumacza (multimedia). Misz-masz totalny.
GAC chwali się bogatym wyposażeniem. Ma na przykład wentylowany fotel kierowcy. Jest to kompletnie bez sensu, o czym za chwilę. W naszych, polskich warunkach, przydałby się ogrzewany. No ale nie. Jest tylko wentylacja. Jednego fotela. Drugi nie jest nawet elektrycznie sterowany.
"Zmarzł przy 24 stopniach"
Napiszą mi na karteczce zawieszanej na stopie, kiedy będą próbowali mnie odmrozić z tej chińskiej hibernacji.
Nie należę do osób, które ustawiają klimatyzację (tutaj jednostrefową) na minimum. Cenie sobie te 21 - 22 stopnie we wnętrzu. I tryb auto. Po takim ustawieniu, samochód przez 40 minut jazdy pracował niemal na maksymalnych obrotach, cały czas dmuchając z kratek arktycznym powietrzem.
Doszło do tego, że przełączyłem wentylator na jedynkę, temperaturę na 24 stopnie i... wciąż wiało chłodem. Ja wiem, że GAC ma siedzibę w Kantonie, gdzie jest raczej ciepło. Ale tutaj to przydałaby się jakaś działająca nagrzewnica.
Zawsze się jeszcze mogę powentylować.
Pora jednak zabrać się za jazdę.
Może i GAC Emzoom dużo pali, ale za to ma fatalną skrzynię biegów
170 KM i 8 sekund do 100 km/h. Brzmi dobrze. Tzn. taki parametr. Bo samochód brzmi zwyczajnie, a potem jest zwyczajnie słabo wyciszony. Więc brzmi szumem powietrza i kół. Chyba że mocno dodamy gazu, to silnik z bólem zrywa się do pracy.
Ale najpierw trzeba się rozpędzić. A GAC Emzoom tego nie ułatwia.
Ale mogę zgadywać, skąd wzięła się nazwa tego auta. Po wciśnięciu gazu przy normalnej jeździe (ruszanie bez ociągania, ale i bez wciskania gazu do oporu), samochód robi "emmmm... zoom!".
Czyli, przekładając to na język literacko-motoryzacyjny. Skrzynia ma okrutne opóźnienie i zachowuje się, jakby sprzęgła się w niej ślizgały. Najpierw nie dzieje się nic, potem rośnie hałas, a na końcu bieg przełącza się z szarpnięciem. Potem jest lepiej, ale przy prędkościach miejskich, do 50 km/h, zachowuje się okropnie. Do tego na przykład przy manewrowaniu również się "przywiesza". Po wrzuceniu wstecznego auto ma chwile zawahania, zanim w ogóle zacznie pełznąć. Jak wciśniecie gaz, też będzie mulić, tylko potem wystrzeli niespodziewanie.

Biegi zmieniają się może i płynnie przy wyższych prędkościach, ale również niezbyt szybko i z wyraźnym zawahaniem. Wycelowanie w sensowny sposób naciskania gazu, aby jechało się wygodnie, po kilku dniach wcale nie było łatwiejsze niż na początku.
Owszem, Emzoom przyspiesza w miarę przyzwoicie. Dynamika jest niezła. Ale okupiona odpowiednim zużyciem paliwa. Samochód po mieście potrzebuje około 10 l/100 km, w trasie rzadko schodzi poniżej 8 l/100 km. Z całego testu wyszło blisko 9 l/100 km. Wcale nie tak mało.
Asystenci pomagają, ale nie wiem komu
Samochód trafił do Polski na jednostkowym dopuszczeniu, nie posiada więc części systemów wymaganych przez UE. Niektórzy uznają, że to plus. Powiedzmy, że wiecznie działający niepoprawnie system ISA, czy kamera badająca moje spojrzenie również nie należy do moich ulubieńców. GAC Emzoom nie rozpoznaje znaków. Za to powyżej 120 km/h, niezależnie od ograniczenia, raczy nas dobrymi 8 sekundami głośnego "alarmu" i komunikatem, że nasza prędkość jest za wysoka. Przy każdym przekroczeniu 120 km/h. Jadąc A2 z Warszawy do Łodzi, przy płynności tej autostrady, usłyszycie to 2137 razy.

A przy każdej zmianie kierunku włączy się wizualny asystent martwego pola. Ma to każdy Hyundai i KIA, ostatnio miałem to też w Xpengu. Ale w żadnym z tych samochodów nie zasłania to całego (!) ekranu multimediów. I to w taki idiotyczny sposób, że widok z kamery zajmuje jakąś 1/2 powierzchni, a reszta to białe podświetlenie.
Powodzenia, przy jeździe w nocy, z nawigacją na nieznanych węzłach autostradowych.
Inżynierska robota na 3+
Uczciwie muszę przyznać, że GAC Emzoom ma całkiem dobrze zestrojone zawieszenie. Nic, czym bym się zachwycał, ani co by mnie ujęło, ale też nie ma powodu do wstydu. Nieźle wybiera nierówności, nie buja, choć każdą jego pracę słychać, bo jest głośno. Całkiem fajnie pracuje układ kierowniczy. Może nie jest super precyzyjny, ale przynajmniej daje jakieś wrażenie oporu i wiedzy o tym, co dzieje się z kołami. Na przykład, że wyjeżdżają na zewnątrz zakrętu, bo auto jest dość wyraźnie podsterowne.
Ale ma też przyzwoite hamulce. A w każdym razie nie irytują przy używaniu.

Czy 127 800 zł to jest naprawdę tanio?
Na pierwszy rzut oka, taka cena (124 900 zł + koszt lakieru) to naprawdę dobra oferta. Nawet konkurencja z Chin bywa droższa. Omoda 5 w wersji Premium, z silnikiem 1.6 Turbo (i znacznie gorszymi osiągami) kosztuje 129 900 zł. Hybryda już blisko 140 tysięcy.
Ale jest też MG ZS, które z napędem hybrydowym, w najwyższej odmianie kosztuje bez promocji 116 700 zł.
Problem wynikł z mojego redakcyjnego kalendarza. Do Emzooma przesiadłem się bezpośrednio z Fiata 600 Sport. Samochodu teoretycznie mniejszego, co najbardziej odczuwalne będzie dla pasażerów tylnej kanapy i na szerokość wnętrza. Ale jeśli to nie jest dla Was ważne, to... ten samochód kosztuje 100 zł więcej. Tak, za 600-kę, z najdroższym lakierem (dwukolorowy, za 5000 zł), "w pełnej opcji" zapłacić 127 900 zł. Ma co prawda 145 KM, ale osiągi podobne, pali średnio 6,5 l/100 km, bagażnik taki sam, ma podgrzewane fotele, wszystko w nim normalnie działa...
Nowy Citroen C3 Aircross, z tym samym napędem, nieco większy od Fiata (większy bagażnik) w najwyższej wersji wyposażenia, bez promocji kosztuje 125 250 zł.
GAC Emzoom Luxury - moja opinia i podsumowanie testu
Z jednej strony, chińska propozycja ma względnie przestronne wnętrze, niezłe zawieszenie, hamulce i w miarę dynamiczny silnik. To nie jest tak całkowicie beznadziejne. Z drugiej strony, nie pali mało, jest głośny, ma absolutnie fatalną skrzynię biegów i... naprawdę dużo drobnych niedociągnięć i "wkurzaczy". Tak dużo, że zacząłem się zastanawiać, jak duża firma z doświadczeniem, w 2026 roku, może wypuszczać na wymagający, europejski rynek tak zły samochód.
Nie widzę absolutnie żadnego powodu, dla którego miałbym się tym autem zainteresować. Jedyną rzeczą, która mnie zaciekawiła, jest nazwa jednego z dostępnych kolorów (i jego odcień). Bladofioletowy GAC Emzoom dostępny jest w katalogu jako Flying Shark Purple. Jest fantazja w chińskim narodzie.
| SILNIK | t. benz, R4, 16 zaw. |
|---|---|
| TYP ZASILANIA PALIWEM | wtrysk bezpośredni |
| POJEMNOŚĆ | 1497 cm3 |
| MOC MAKSYMALNA | 125 kW (170 KM) |
| MAKS. MOMENT OBROTOWY | 270 Nm przy 1700 - 4500 obr./min |
| SKRZYNIA BIEGÓW | automatyczna, siedmiobiegowa, dwusprzęgłowa |
| NAPĘD | przedni |
| ZAWIESZENIE PRZÓD | kolumny MacPhersona |
| ZAWIESZENIE TYŁ | belka skrętna |
| HAMULCE | tarczowe went./tarczowe |
| OPONY | 225/55R18 |
| BAGAŻNIK | 341/1271 l |
| ZBIORNIK PALIWA | 47 l |
| TYP NADWOZIA | crossover |
| LICZBA DRZWI / MIEJSC | 5/5 |
| WYMIARY (DŁ./SZER./WYS.) | 4410/1850/1600 mm |
| ROZSTAW OSI | 2650 mm |
| MASA WŁASNA / ŁADOWNOŚĆ | 1415 kg |
| MASA PRZYCZEPY / Z HAMULCEM | |
| ZUŻYCIE PALIWA | śr. 5,9 l/100 km |
| EMISJA CO2 | 140 g/km |
| PRZYSPIESZENIE 0-100 km/h | 8,0 s |
| PRĘDKOŚĆ MAKSYMALNA | 190 km/h |
| GWARANCJA MECHANICZNA | 5 lat |
| GW. PERFORACYJNA / NA LAKIER | |
| CENA WERSJI PODSTAWOWEJ | 124 900 zł |
| CENA WERSJI TESTOWEJ | 124 900 zł |
| CENA EGZ. TESTOWANEGO | 127 800 zł |


