Fiat 600 ma coraz więcej sensu. Sprawdziłem wersję hybryda i pogrzebałem w cennikach

Fiat 600 nie miał łatwego startu, głównie ze względu na cennik. Ale przejechałem się nową wersją Sport i spojrzałem na ceny. Ten samochód ma bardzo dużo zalet.

Nową "sześćsetką" miałem już okazję jeździć. Uznałem ją za całkiem niezły samochód, tylko z kosmiczną ceną. Zresztą, testowana przeze mnie wersja La Prima kosztowała wtedy blisko 140 000 zł. Teraz do gamy dołączyła odmiana Sport, mniej więcej równa La Primie, tylko o innym charakterze. Fiat 600 Sport w tej wersji jest teraz sporo tańszy. A przy okazji, nieco lepszy.

Czy Fiat 600 jest samochodem uniwersalnym? Zabrałem go w trasę

Na start zajmijmy się zmianami. Nie wersji Sport, bo ta obejmuje głównie stylistykę. Ale mamy tutaj najnowsze wcielenie "hybrydy" koncernu Stellantis. Wielokrotnie już miałem wrażenie, że ten silnik to naprawdę udana konstrukcja, o bliżej nieokreślonym statusie. To nie jest pełna hybryda, ale trudno też nazwać ją "miękką". Mocy jest dużo, a samochód potrafi żeglować nie wykorzystując silnika spalinowego.

Owszem, bazą jest jednostka 1.2, ale mamy tutaj 145 KM i 8,5 sekundy do 100 km/h. W kompaktowym crossoverze - wystarczająca moc.

Fiat 600

I tak, ten silnik nie brzmi najlepiej, nie jest też najcichszy, gdy postanowimy wcisnąć mocno gaz. Ale mimo to zabrałem go w trasę, aby sprawdzić, czy nadaje się na dłuższe podróże. Po 600 km nie byłem specjalnie zmęczony, a komputer pokazywał wskazania na poziomie 6,8 l/100 km. Prędkości wahały się od 110 km/h w górę, trzymając się jednak rozsądnych wartości. Zazwyczaj było to jednak ok. 130 km/h.

A propos w górę. Miałem wrażenie, że choć skrzynia biegów działa w końcu normalnie, bez większych szarpnięć, czy opóźnień, na trasie zapada w lekką drzemkę. Zbliżając się do wzniesień redukuje zbyt późno, gdy jedziemy w okolicach 120 km/h. Trzeba mocniej kopnąć pedał gazu, żeby auto nabrało mocy. I, przyznaję, to był jedyny moment, kiedy miałem wrażenie, że mogłoby być jej nieco więcej.

Natomiast zupełnie trudno mi czepiać się zużycia paliwa. Dość dynamiczny crossover o tej mocy w warunkach mieszanych potrzebuje ok. 6,5 l/100 km. Potrafi też spokojnie, w mieście, schodzić do 5 - 5,5 l/100 km. Bak jest niewielki, ale wystarcza na długo.

Samo auto też robi naprawdę niezłe wrażenie. Niestety, ta platforma nie zachęca do podróży z tyłu. Miejsca nie ma zbyt wiele, choć sama kanapa jest niezła. Bagażnik? 340 litrów, z podwójną podłogą. Bez szału, ale wystarczający, żeby zapakować się na wyjazd.

W końcu sensowniejsze ceny

Stellantis skorygował mocno ceny 600-ki i mam wrażenie, że teraz jest to zupełnie sensowna oferta, o ile nie pójdziemy w wersję elektryczną. Ta, przy technologii koncernu, nie ma większego sensu.

Moim zdaniem najwięcej sensu ma testowana "Ibrida". W topowych odmianach La Prima i Sport kosztuje 122 900 zł. Dokupić można do nich lakier, zwyczajny, albo dwukolorowy (z czarnym dachem). Maksymalna cena do zapłacenia to 127 900 zł.

Jest wersja Icon, również nieźle wyposażona. Z najmocniejszym silnikiem kosztuje 110 900, ale moim zdaniem wymaga domówienia pakietu Zimowego oraz Komfort. To dodatkowe 2000 i 5000 zł. Auto będzie miało wtedy ogrzewaną szybę, fotele, ale też czujniki parkowania z przodu i z tyłu, system multimedialny z większym ekranem, system rozpoznawania znaków, kamerę cofania oraz system bezkluczykowego otwierania. To poza standardowym wyposażeniem, które jest i tak całkiem przyzwoite.

Jeśli nie zamierzacie jeździć w trasy i wydaje Wam się, że 145 KM to za dużo, to jest jeszcze hybryda o mocy 110 KM. Ta sama co w Grande Panda, również całkiem oszczędna, choć mniej płynna w działaniu. Pozwoli Wam zaoszczędzić 4 000 zł. Moim zdaniem, jednak warto dopłacić.

Fiat 600 Sport - opinia

Wersja Sport nie przemawia do mnie wizualnie, ale Fiat 600 to naprawdę przyjemne auto, które teraz jest już na tyle dobrze wycenione, że może konkurować z chińską konkurencją, będąc jednocześnie bardziej dopracowanym autem (choć może nieco plastikowym). Warto się nim zainteresować.