Tajemnicze Hongqi Tiangong S-Concept zawstydza wszystkich. Ma ekrany w całym wnętrzu
Ile ekranów to za dużo? Hongqi Tiangong S-Concept twierdzi, że zawsze da się więcej. Chińczycy przywalili tu naprawdę z grubej rury. Ale o co tutaj chodzi?
Myli się ten, kto twierdzi że chińskie auta to wyłącznie SUV-y i ewentualnie sedany. Na targach Auto China często wzrok przykuwały zupełnie inne rodzaje nadwozia. Jednym z nich było tajemnicze Hongqi Tiangong S-Concept. Samochód czterodrzwiowy, ale wyraźnie starający się odciąć od "nudnych" sedanów. Do tego, jak na markę Hongqi, zadziwiająco ciekawy. A jednocześnie bardzo tajemniczy.
Za to ekstremalnie wykończony w środku.
Hongqi Tiangong S-Concept to same ekrany
Jeśli zastanawialiście się, ile ekranów w samochodzie to zbyt dużo, to Hongqi na pewno podbija tę statystykę. W zgrabnym (choć nieco generycznym) nadwoziu ukryto bowiem co prawda tylko jeden ekran systemu multimedialnego, ale za to każde drzwi mają swój wyświetlacz LCD.
I nie, nie jest to taki jak w BMW serii 7 wyświetlacz do sterowania opcjami, coś w rodzaju smartfonu. Hongqi Tiangong S-Concept ma ciągnące się przez całą szerokość drzwi wyświetlacze działające "w porozumieniu" z rozmieszczonymi w pozostałych fragmentach boczków świecącymi panelami.

Funkcja? Obstawiam że wyłącznie dekoracyjna. W koncepcyjnym wykonaniu wyświetla jakieś kosmiczne grafiki. Choć nie ukrywam, że moja dystopijna wyobraźnia podsuwa mi zupełnie inne zastosowania. Oczywiście, reklamy. Dla pasażerów oraz dla kierowcy. Trudno się tylko odwrócić w trakcie jazdy. No ale...
Co z tą tajemniczością?
Zapytacie, patrząc na to koncepcyjne Hongqi. Otóż, firma pochwaliła się tylko, że samochód ma na pokładzie autonomię poziomu drugiego oraz... tryb korzystający z poziomów 3 i 4. Czyli może funkcjonować jako samochód autonomiczny. Wtedy już można gapić się na reklamy w całym aucie. Nawet kierownica się chowa.

I to koniec informacji na temat S-Concept. Możemy się pogapić na auto.
Przyznam, że choć ekrany i podświetlenia są mi zupełnie zbędne, ten model w jakiś sposób przykuł moją uwagę. Być może to specyfika bladomiętowego lakieru i fioletowego wnętrza, albo ciekawych tylnych lamp. Albo tego, że samochód po prostu wygląda nieźle.
Ciekawe, w którym momencie i w jakiej formie trafi na rynek. Bo jest spora szansa, że zobaczymy go niedługo na chińskich drogach.


