Tesla notuje słabe wyniki w Europie. Nie chodzi o rękę Muska, a o coś zupełnie innego

Tesla w ostatnich latach głównie rosła. Ubiegły rok przyniósł jednak spadek sprzedaży na wybranych rynkach, a pierwszy miesiąc 2025 r. to dramatyczny zjazd tej marki w wielu europejskich krajach. I nie chodzi tutaj wyłącznie o gest Muska, który wzbudził szereg kontrowersji.

W 2024 roku Tesla po raz pierwszy zanotowała spadek sprzedaży w skali światowej. Przez ponad dekadę z roku na rok rosła. Teraz jej pozycja zdaje się słabnąć, a styczeń br. zdaje się być potwierdzeniem tej tezy. I choć zaraz pojawią się tutaj zapewne obrońcy amerykańskiej marki, to niestety mam obawy, że w wielu kwestiach będą musieli zgodzić się ze mną.

Tesla zanurkowała. W wybranych krajach sprzedaż spadła nawet o 63%

Największą różnicę przyniosły Niemcy (blisko 60% niższa sprzedaż niż w ubiegłym roku) i Francja (63%). Nie są to jednak wyjątki. W Wielkiej Brytanii mamy 12% spadku, a w krajach, które stoją elektrykami (Szwecja i Norwegia) odpowiednio 44 i 38% spadku sprzedaży.

Niektórzy łączą to z gestem, który Elon Musk wykonał po inauguracji Donalda Trumpa. Owszem, wywołało to wiele kontrowersji (całkiem słusznie), niemniej problem, przynajmniej moim zdaniem, leży w zupełnie innym miejscu. I to jest duże wyzwanie dla tej marki.

Tesla Model Y 2025

Ludzie zorientowali się, że mają coraz więcej alternatyw - i to naprawdę dobrych

Tesla przez lata wiodła prym, gdyż w zasadzie była bezkonkurencyjna. Model 3 kosztował stosunkowo niewiele, a jednocześnie oferował świetny zasięg i solidną wydajność. To samo tyczyło się Modelu Y. Do tego można dodać też wygodną obsługę z telefonu (aplikacja Tesli jest naprawdę doskonała) i ciągłe aktualizacje, które wnoszą mniejsze i większe poprawki.

Problem w tym, że schemat sukcesu Tesli zaczyna powoli się wyczerpywać. A wszystko za sprawą... konkurencji. Ta jeszcze 2-3 lata temu była daleko za tą marką. Teraz jednak ta różnica zmniejszyła się. Ba, niektórzy wyprzedzają już amerykańskiego producenta.

Tesla Model 3 zadebiutowała w 2017 roku. Model Y w 2020 i właśnie wjeżdża na rynek w odświeżonym wydaniu. O Modelu S i X nawet nie wspominam, bo to emeryci, jakimś cudem ostający się przy życiu.

Teoretycznie wiek nie powinien być problemem, gdyż software Tesli jest wciąż aktualizowany, a te auta, nawet w ciągu jednego roku produkcji, zyskują mniejsze i większe poprawki. Niemniej wciąż pozostają dwa duże problemy.

Po pierwsze - krzywa ładowania, która jest naprawdę przecięta. Tesla może i jest wydajna w trasie, ale pod kątem ładowania zaczyna ustępować coraz większej liczbie producentów. Mowa tutaj zarówno o graczach z Chin, naprawdę mocnych technologicznie, ale także o firmach z Europy. Do tego w Tesli nie ma funkcji V2L i V2G/V2H, której poszukuje coraz więcej osób.

Być może pod kątem software'u i szeroko pojętego "software defined vehicle" Europa jest za Teslą, ale pod kątem szybkości ładowania wychodzą na prowadzenie. A to dla wielu osób jest wystarczającym argumentem, aby wybrać coś innego. Nie każdy chce jeździć samochodem o wyglądzie wyjętym z generatora sztucznej inteligencji, uzbrojonym w jeden samotny ekran w kabinie.

Drugą kwestią są ceny i dopłaty

Tesla traci na tym, że wiele krajów wycofuje się z dopłat. Rzecz jasna dotyka to także inne marki. Te jednak zaczynają walczyć z wysokimi cenami swoim produktów, tnąc ceny i oferując szereg promocji.

I nagle okazuje się, że za cenę X możemy mieć Teslę, ale za X+10% coś europejskiej lub chińskiej marki, która być może bardziej do nas przemawia pod kątem wyglądu. Jest też spora szansa, że taki samochód będzie lepiej się ładować, a w trasie nie zapewni dużo niższego zasięgu.

Tesla Model 3

Tymczasem Tesla na swoim horyzoncie nie ma żadnych wielkich nowości

Teoretycznie przynajmniej. Według raportu Deutsche Banku prace nad budżetowym modelem są na ostatniej prostej, a taki samochód miałby ujrzeć światło dzienne w tym roku. I jeśli te doniesienia faktycznie są prawdziwe, to to jest tak naprawdę ostatnia szansa Tesli na to, aby znowu wystrzelić w górę.

Poprawiony Model 3 i zaprezentowany niedawno Model Y po liftingu to zbyt mało, aby dalej ciągnąć sprzedaż. Ale być może nie jest to już priorytetem Elona Muska, gdyż teraz ma nową zabawkę - nazywa się ona Stany Zjednoczone Ameryki.