Test

DS 7 Crossback Grand Chic 2.0 BlueHDI 180 KM 8AT | TEST

Bądźmy konsekwentni

Na dystansie:
371 km

„Skoro podjęliśmy ryzykowną decyzję, to teraz zróbmy wszystko, aby osiągnąć założony cel” – to zdanie na pewno padło z ust wysoko postawionego menadżera w grupie PSA. DS po raz pierwszy „pełnoprawnie” stawia kroki na rynku wraz ze swoim nowym modelem. Czy czuć tutaj klimat „premium”?

Premium. Słowo, które często bywa źródłem sporów i najróżniejszych dyskusji. Swoim znaczeniem obejmuje nie tylko pewne cechy, ale i subiektywne odczucia. Nic więc dziwnego, że wielu producentów nadużywa go w stosunku do swoich aut. Po prostu fajnie jest mieć metkę „premium”, nawet jeśli tego „premium” tam za bardzo nie ma.

Mamy rok 2014. Citroen decyduje się na wydzielenie gamy DS w formie osobnej submarki, która ma być pozycjonowana znacznie wyżej niż auta z „chevronem” na masce. Początkowo wygląda to marnie. Lifting modelu DS 3, 4 i 5 nie sprawił magicznie, że auta te zyskały lepsze wykończenie czy też mocniejsze silniki. Nic z tych rzeczy. Kiedy my patrzyliśmy na starzejące się powoli modele, magicy z PSA tworzyli nowy model – pierwsze pełnoprawne dziecko DS-a, czerpiące garściami z doświadczeń i dobrobytu technicznego oraz technologicznego koncernu. Efekt poznaliśmy podczas salonu genewskiego w 2017 roku. Wtedy też miałem okazję porozmawiać z Arnaudem Ribaultem, dyrektorem marketingu marki DS. W naszej zwrócił on uwagę na kilka elementów, które zapadły mi głęboko w pamięć. Po pierwsze – DS nie jest i nie będzie premium, przynajmniej na tę chwilę. To jest kierunek zmian i cel, który marka ta chce osiągnąć, lecz zakłada, że zajmie im to nawet 30 lat (a przynajmniej tyle czasu zakładają na zbudowanie odpowiedniej świadomości wśród potencjalnych klientów). Po drugie „premium” w ich wydaniu ma być inne. Ma być piękne, estetyczne, z francuską dbałością o detale.

Mając w głowie słowa Rimbaulta, wsiadłem za kierownicę nowego DS 7 Crossback w wersji Performance Line. Czego szukałem? Konsekwencji.

Coś innego z tych samych klocków

Wydawać by się mogło, że budując od postaw auto korzystające w zasadzie z tych samych podzespołów, co Peugeot 3008 czy Opel Grandland X, nie uda się stworzyć pojazdu sprawiającego „inne” wrażenie. Wiadomo, wiele elementów wpływa na odbiór auta, ale nie w takim stopniu, aby całkowicie wyróżniało się na tle swoich koncernowych braci.

DS postawił przede wszystkim na specyficzną stylistykę. Specyficzną, gdyż z jednej strony jest ona ciekawa i podoba się wielu osobom (ja przykładowo jestem fanem wizerunku modelu DS 7 Crossback), a z drugiej określana jest jako wtórna i korzystająca z motywów charakterystycznych dla innych producentów, z czym w pewnym sensie trudno jest się nie zgodzić. Spójrzcie chociażby na przód. Masywny grill, wąskie światła, ciekawie poprowadzone światła do jazdy dziennej. Wszystko to wygląda świeżo, ale „gdzieś już to było”. Niektórzy doszukują się tutaj zapożyczeń z nowej Mazdy CX-5, inni widzą nawiązania do Audi. Wszystko to na szczęście okraszono odrobiną francuskiej ekstrawagancji. Przednie światła z obrotowymi modułami LED witają nas nie tylko ciekawym pokazem świetlnym, ale także tworzą unikalny wzór przy włączonych światłach do jazdy dziennej. Tył z kolei jest bardzo prosty, wręcz minimalistyczny, choć również doprawiony starannie skomponowanymi detalami, takimi jak chociażby wzór w tylnych światłach (zresztą powtarzający się na wielu elementach w tym samochodzie). Cały czas nie mogę tylko zrozumieć wielkiego napisu DS 7 widniejącego po prawej stronie klapy – nie dość, że wygląda jakby był zrobiony z literek zakupionych na Allegro, to jeszcze zupełnie tam nie pasuje. W efekcie otrzymujemy auto, które na dobrą sprawę jest dość zachowawcze stylistycznie. Swoje „umiarkowanie”, dzięki któremu nawiązuje do czołowych modeli z segmentu średnich SUV-ów przeplata jednak z masą najróżniejszych detali, których próżno szukać w autach konkurencji.

Wnętrze na pierwszy rzut oka zdaje się być konwencjonalne. Nowoczesne, cyfrowe, minimalistyczne – czyli zgodne z aktualnymi trendami. Wystarczy jednak przyjrzeć mu się z bliska, aby zwrócić uwagę na pewne detale, które wyróżniają ten kokpit z tłumu. Przede wszystkim DS twardo trzyma się pewnych elementów, które wyróżniają jego modele. Sterowanie szybami, podobnie jak w DS 5, znajdziemy na tunelu środkowym. Dwunastocalowy ekran systemu multimedialnego wypełnia konsole centralną – towarzyszą mu jedynie małe dotykowe przełączniki ulokowane w jego dolnej partii oraz klasyczna „rolka” (na szczęście!) odpowiedzialna za ustawienia głośności. Wyświetlacz o identycznych wymiarach ulokowano też za kierownicą. Serwuje on podstawowe informacje, a przy wyposażeniu auta w system Night Vision przekazuje także obraz z kamery. Grafika jest bardzo ciekawa, a w zależności od wybranego trybu (DS Sensational Drive) zmienia się także kolorystyka i forma prezentacji poszczególnych danych.

Kluczową kwestią w tym modelu jest wykończenie, czyli coś, co wyróżnia ten model na tle innych aut koncernu PSA. W przypadku testowanego egzemplarza (w wersji Performance Line) wnętrze jest „niemal kompletnie” obszyte alcantarą. Znajdziemy ją niemal wszędzie – na tunelu środkowym (włącznie z jego górną partią!), na konsoli centralnej i boczkach. Plastiki (miękkie, o typowo Peugeotowo-Citroenowej fakturze) znajdziemy dopiero w górnych partiach. Twardych elementów w zasadzie nie uświadczycie, a całość została spasowana tak starannie, że nawet na kiepskich drogach nie zaatakuje Was żaden niepożądany dźwięk. Świetnie wypadają także fotele – co prawda w opinii redakcyjnych kolegów są dość twarde, ale moim zdaniem dzięki temu zapewniają idealny komfort podróżowania. Niech Was nie zwiedzie także pseudosportowe wyprofilowanie. W szybko pokonywanych zakrętach można tutaj „pływać” pomiędzy drzwiami a podłokietnikiem.

A, właśnie. DS nie byłby sobą, gdyby nie uzbroił wnętrza swojego topowego na tę chwilę modelu w ciekawy zegarek. Francuzi współpracują na tym polu z rodzimą manufakturą B.R.M. Charakterystyczna tarcza wysuwa się z górnej partii deski rozdzielczej po odpaleniu auta i znika w jej czeluściach po zgaszeniu silnika.

Pasażerom też będzie dobrze

Podróżując z tyłu w nowym DS-ie nie będziecie narzekać na niski komfort. Model ten oferuje sporo miejsca na nogi jak i nad głową. Ja przy swoim wzroście równym 185 cm mam spory zapas miejsca „za swoim fotelem”. Kanapa została dobrze wyprofilowana, a pochylenie oparcia można elektrycznie regulować za pomocą przełącznika ukrytego na drzwiach. Osoby siedzące z tyłu mają także do dyspozycji własne nawiewy oraz osobny sterownik klimatyzacji.

Jedną ze słabszych stron DS 7 Crossback jest bagażnik. Na pierwszy rzut oka zdaje się być dość duży, ale to niestety złudne wrażenie. Według producenta mieści on 555 litrów, lecz wynik ten mocno ograniczają rozbudowane elementy ścian bocznych, pochylone oparcie i zaprojektowana pod kątem tylna klapa. Przewożąc większe przedmioty warto opuścić podłogę – różnica między poziomami to blisko 10 centymetrów!

Z Francji do Niemiec

Czy da się upchnąć dwa skrajnie różne charaktery w jednym podwoziu? Niekoniecznie, choć można próbować. Francuzi spróbowali i wyszła im dość ciekawa mieszanka. Aktywne zawieszenie DS skanuje drogę przed autem dopasowując ustawienia amortyzatorów do nadchodzących nierówności. Do wyboru mamy cztery tryby (wpływają także na pracę silnika i układu kierowniczego) – Eco, Normal, Komfort i Sport. W standardowym ustawieniu DS 7 Crossback jest stosunkowo miękkim i „bujanym” autem. W żadnym momencie nie wykazuje jednak niebezpiecznych tendencji do utraty stabilności, nawet podczas szybkiej jazdy. W trybie Komfort można z kolei poczuć się nieco jak w starszych modelach z zawieszeniem hydropneumatycznym. Szykujcie się na solidne kiwanie, nurkowanie przy hamowaniu i huśtawkę po przejechaniu przez próg zwalniający. Z drugiej strony w tym ustawieniu wszelkie torowiska tramwajowe lub inne nierówności niemalże znikają. W Sporcie z kolei czuć mocne usztywnienie zawieszenia, zaś układ kierowniczy jest zdecydowanie delikatniej wspomagany – docenią to osoby, które lubią wkładać więcej siły w prowadzenie auta.

Zresztą sam układ kierowniczy jest bardzo dobry. Nawet przy najmocniejszym wspomaganiu pozostaje czytelny i pozwala na łatwe wyczucie samochodu. Warto też zwrócić uwagę na inną cechę, która wyróżnia ten model (i inne konstrukcje korzystające z EMP2), czyli zwrotność. Samochód ten dosłownie zawraca w miejscu – pod tym kątem jest lepszy od wielu aut miejskich. A, no właśnie – skoro mowa o EMP2 to trzeba przypomnieć, że w tym modelu napęd na cztery koła nie jest oferowany. W przyszłości takowy się pojawi, choć pod postacią wersji hybrydowej, w której to silnik elektryczny będzie „napędzał” tylną oś. Hybrydę poznamy oficjalnie w przyszłym roku.

Testowany egzemplarz wyposażony był w 180-konny silnik 2.0 BlueHDI, spięty z 8-biegową przekładnią automatyczną. Zestaw ten to w zasadzie rdzeń oferty koncernu PSA i jedna z najlepszych propozycji do tego samochodu. Dlaczego? Przede wszystkim zapewnia on przyzwoitą dynamikę przy jednoczesnym zachowaniu niskiego zużycia paliwa – w sam raz dla osób, które dużo podróżują. Sprint do setki zajmuje tutaj 9,4 sekundy, zaś prędkość maksymalna wynosi 215 km/h. Na drogach krajowych bez problemu osiągniemy wynik na poziomie 5,8 – 6 litrów na sto kilometrów. Jazda autostradowa z kolei pozwoli nam zamknąć się w 7,3 litra, co nawet przy 55-litrowym zbiorniku paliwa pozwoli na pokonanie sporego dystansu bez przerwy na tankowanie.

Zużycie paliwa:DS 7 Crossback
przy 100 km/h:5 l/100 km
przy 120 km/h:6,3 l/100 km
przy 140 km/h:7,4 l/100 km
w mieście:8,8 l/100 km

Cały czas jest pięknie i kolorowo? Nic z tych rzeczy – czas na odrobinę wad. Przede wszystkim można do nich zaliczyć wyciszenie. Silnik jest stosunkowo dobrze wytłumiony, ale w czasie jazdy dużo dźwięków dobiega do wnętrza z okolic kół i podwozia. Przy wyższych prędkościach doskwierać zaczyna także szum opływającego powietrza. Skrzynia, choć znacznie lepsza od starszych konstrukcji, także ma swoje kaprysy. Przede wszystkim irytujące jest tutaj szarpanie, które pojawia się przy zatrzymywaniu auta (w momencie, w którym skrzynia redukuje z trzeciego na drugi bieg).

Nadążyć za konkurencją

Jednym z największych wyzwań DS-a jako producenta, który podąża w kierunku segmentu premium jest konieczność wprowadzenia wielu rozwiązań obecnych w droższej konkurencji. Pod tym kątem nowy Crossback nie zawodzi, ale też nie rzuca na kolana. PSA uzbroiło ten model w wiele nowoczesnych technologii. Za dopłatą można dokupić tutaj aktywny tempomat z funkcją półautonomicznej jazdy. Radzi on sobie całkiem nieźle, choć czasami potrafi zgłupieć „ot tak” lub zareagować na bliżej nieznaną lub niewidzialną przeszkodę. Podczas nocnych podróży można docenić bardzo dobre ledowe oświetlenie oraz wspomnianą już wcześniej kamerę systemu Night Vision. Układ szybko wyłapuje poruszających się wzdłuż drogi pieszych i oznacza ich na ekranie. Co ciekawe bez problemu potrafi wychwycić też rowerzystów – jeśli jeździcie zapomnianymi bocznymi drogami, gdzie po zmroku pojawiają się ludzie bez kamizelek odblaskowych, to z pewnością docenicie to rozwiązanie.

Mieszane uczucia budzi nowy system multimedialny. Dwunastocalowy wyświetlacz serwuje świetną rozdzielczość prezentowanych danych, ale oprogramowanie w dużej mierze bazuje na rozwiązaniu znanym ze starszych i tańszych modeli. W efekcie obsługa niektórych funkcji jest zwyczajnie zagmatwana, zaś kombinując przy różnych opcjach można zawiesić system. PSA niezmiennie nie uporało się także z problemami z transmisją muzyki przy wykorzystaniu Bluetootha – jeśli korzystacie z oprogramowania iOS, to warto postawić na CarPlay, który z kolei działa tutaj bez zająknięcia.

To nie jest tania zabawa

Cennik modelu DS 7 Crossback startuje z poziomu 124 900 zł za podstawową wersję Chic. Nie znajdziecie tutaj jednak cyfrowych zegarów, 12-calowego ekranu systemu multimedialnego czy też bogatego wyposażenia oraz świetnego wykończenia. Aby DS oferował poziom porównywalny z testowanym egzemplarzem musicie postawić na wersję Grand Chic, która z dieslem 2.0 BlueHDI 180 KM kosztuje minimum 195 400 zł. Dokładając jednak szereg praktycznych elementów (podgrzewanie foteli, elektrycznie składane lusterka, pakiet bezpieczeństwa z Night Vision, dach panoramiczny oraz wiele innych) uzyskamy cenę… bardzo wysoką. Ten egzemplarz wyceniono 226 050 zł. Tak, dobrze przeczytaliście – niewiele brakuje mu aby osiągnąć poziom ćwierć miliona. I tutaj pojawia się największy problem – czy samochód ten jest wart takich pieniędzy? Z jednej strony oferuje bardzo dobre wykończenie, ciekawy design oraz bogate wyposażenie. Z drugiej strony brakuje mu „finiszu”, lub jak kto woli „kropki nad i”. Widać tutaj konsekwentne myślenie i właściwy kierunek, który obrał DS, ale do poziomu konkurencji, którą Francuzi już dogonili ceną, jeszcze nieco brakuje.

Zalety:
  • ciekawa stylistyka
  • świetnie wykończone wnętrze
  • komfortowe fotele
  • jeszcze bardziej komfortowe zawieszenie
  • niskie zużycie paliwa

Wady:
  • drogie opcje
  • ograniczony wybór jednostek napędowych
  • wysoka cena dobrze wyposażonych egzemplarzy.

Podsumowanie

DS-owi należy się solidna czwórka w pięciostopniowej skali. To bardzo udane auto, choć Francuzi mają jeszcze wiele do poprawienia lub po prostu do nauczenia się. Moim zdaniem źle zbudowano tutaj gamę jednostek napędowych, wrzucając do bazowych wariantów jednostkę 1.2 PureTech, która gryzie się z charakterem auta. Poza tym wydając ponad 225 000 zł na auto można oczekiwać już w pełni dopracowanych systemów bezpieczeństwa – te w DS-ie potrafią się czasami pogubić. Mimo wszystko uważam, że DS podąża w dobrym kierunku i analizując własne błędy wypracuje sobie swój styl i przede wszystkim znajdzie swoją niszę na rynku. Jedyną niewiadomą pozostaje reakcja klientów – czas pokaże, czy DS przyjmie się (i przetrwa) na rynku. Wszak jak przedstawiciele DS-a podkreślają „nie są jeszcze premium”, a już cenią się jak porządne „premium”.

Dane techniczne
Dane techniczne producentaDS 7 Crossback 2.0 BlueHDI 180 KM 8AT
Silnikt. diesel, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni Common Rail
Pojemność1997 cm³
Moc maksymalna130 kW (177 KM) przy 3 750 obr/min.
Maks. moment obrotowy400 Nm przy 2 000 obr/min
Skrzynia biegówautomatyczna, ośmiobiegowa
Napędprzedni
Hamulcetarczowe went./tarczowe
Opony235/45 R20
Bagażnik / po złożeniu siedzeń555/1750 l
Zbiornik paliwa55 l
Typ nadwoziasuv
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4573x1895x1625 mm
Rozstaw osi2738 mm
Spalanie: miasto/trasa/średnie5,6/4,4/4,9
Emisja CO2128 g/km
Prędkość maksymalna218 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h9,4 s
Cena wersji podstawowej(PureTech 130 Chic) 124 900 zł
Cena wersji testowej195 400 zł
Cena egz. testowego226 050 zł