Test

Mercedes-AMG C 43 4Matic Coupe | fot. Dominik Kopyciński

Mercedes-AMG C 43 4MATIC Coupe | TEST

Duże oczekiwania

Na dystansie:
540 km

Według naszego newsa, miało być „bliżej do Affalterbach”. Więcej AMG w „małym” modelu. A co wyszło? Wyszedł bardzo kompletny samochód. Ale czy AMG?

Gdy czytałem materiały prasowe dotyczące poliftingowego Mercedesa C43 AMG (a w zasadzie, już Mercedesa-AMG C43), to uśmiech mi się rozszerzał. Miałem w pamięci swój test C450 AMG, które miało dwie twarze – normalnej klasy C oraz szybkiego wozu z Affalterbach. Tam zabrakło mi jednak nutki szaleństwa, a wg materiałów dotyczących modelu po zmianach, miało się to poprawić. Większa moc, mocno zmodyfikowana skrzynia biegów 9TCT Speedshift AMG, zamiast klasycznej przekładni 9G-Tronic/7G-Tronic, nowe zawieszenie z regulacją, progresywny układ kierowniczy. To wszytko miało spowodować, że zmiana nomenklatury z „cywilnej” na „tuningową” nie dotyczy tylko naklejek na klapie.

Mercedes-AMG C 43 4Matic Coupe | fot. Dominik Kopyciński

Lepiej

Pierwszy kontakt z coupe to również pierwsze spotkanie z całym modelem po faceliftingu. Na pierwszy rzut oka zmian jest niewiele, ale C43 z czarnym lakierem, czarnymi felgami (Sport Edition) oraz ciemnymi szybami wygląda naprawdę „groźnie”. Tylko srebrna listwa na atrapie i chromowane klamki odstają od tego wizerunku. Za to z tyłu – bajka. Choć oczywiście cztery końcówki układu wydechowego są fałszywe (grrr! Dlaczego?!) to wyglądają bardzo dobrze – moim zdaniem lepiej niż w „dużym AMG”, czyli C63/S. Dodają trochę drapieżności nieco bułowatemu tyłowi klasy C coupe. Coś się dzięki temu dzieje w tej stylistyce. Końcówki oczywiście też są czarne.

Podobnie jak i wnętrze – tutaj poza czernią znajdziemy tylko czerwień na pasach bezpieczeństwa oraz wykończenia imitujące karbon. Fotele mamy „zwykłe” – nieźle otulają i zapewniają wygodne podparcie pleców oraz ud już od pierwszych kilometrów. Przed oczami mam widok, który w zasadzie całkowicie mnie satysfakcjonuje. Nowa kierownica nie tylko świetnie wygląda, ze spłaszczonym dołem i czerwonym „celownikiem” na szczycie, ale też fantastycznie leży w rękach. Za nią znajdują się zegary, za które chciałbym serdecznie podziękować działowi designu firmy Mercedes. Oraz działowi księgowości, który nie wysłał maila z adnotacją pilne o treści: „Możemy z oszczędzić kilka Euro w skali każdej klasy C. Weźcie przy okazji liftingu ekran z klasy E/CLS/nowej klasy A/GLE/klasy S i doróbcie mu jakieś ładne grafiki”. Dzięki temu zegary, choć są całkowicie cyfrowe, wyglądają inaczej (w każdej klasie C po zmianach je znajdziecie), a do tego są atrakcyjne i w bardzo wysokiej rozdzielczości. W C43 dodatkowo mają tryb „Supersportowy”, w którym na środku pojawia się pojedynczy obrotomierz, który można dodatkowo wzbogacić po bokach o dodatkowe parametry (przeciążenie, stopień doładowania, używana właśnie moc i moment obrotowy). Poza zegarami, poprawiono nieco jakość montażu oraz użytych materiałów – klasa C wygląda na prawdziwego Mercedesa i tak też się zachowuje (czyt. nie skrzypi).

Pora więc jechać – najlepiej we dwójkę, bo z tyłu jest dość klaustrofobicznie. Za to można na dłużej – bagażnik ma 400 litrów (opcjonalnie może być otwierany elektrycznie i bezdotykowo).

Mercedes-AMG C 43 4Matic Coupe | fot. Dominik Kopyciński

Lepiej i gorzej

Domyślnie samochód uruchamia się w trybie Comfort. A że mamy do czynienia ze słabszą odmianą, chwilę się w nim przejedźmy, bo to przecież ten bardziej „normalny” Mercedes-AMG. Ruszam i… co tu się dzieje. Nowa przekładnia, która miała być remedium na wszystkie bolączki skrzyń Mercedesa, jest… zła. Przy wolnej jeździe można zrobić „kangurka”, a przełączanie biegów między 1, a 2 i 3 wygląda jak u kursanta podczas trzeciej godziny praktyki. Zdarza jej się… nie szarpnąć. Im szybciej jedziemy, tym jest skuteczniejsza. Przy redukcjach na niskich biegach również nie jest najpłynniejsza, ale zdecydowanie mniej irytująca. Na wysokich biegach jest już dużo bardziej precyzyjna i podejmuje trafne decyzje. Faktem jest, że C43 AMG raczej woli korzystać z tych wyższych przełożeń – innymi słowy, szybko przekracza dopuszczalne 50 km/h, a w mieście się męczy. Pod tym względem zdecydowanie mu bliżej do C63. Reakcja na gaz jest zawsze dobra – moment obrotowy wynosi 520 Nm i jest dostępny od 2 500 obr/min, a mocy jest pod dostatkiem również w „całym zakresie”. Podwójnie doładowane V6 wciąż jest świetnym wyborem, nawet w dobie nowych, rzędowych jednostek. No i przyjemnie brzmi, choć przy braku akcesoryjnego wydechu, trudno nazwać to brzmienie powalającym. Raczej przez cały test się czułem jakby coś naprawdę ekscytującego jechało… za oknem. Z drugiej strony, silnik nie jest na tyle cichy, żeby C43 traktować jako bardzo szybką klasę C, która ładnie i dyskretnie informuje od silniku pod maską. Moim zdaniem – dopłaćcie do wydechu, albo nie decydujcie się na ten samochód.

Mercedes-AMG C 43 4Matic Coupe | fot. Dominik Kopyciński

A, V6 w C43 ma jeszcze jedną wadę. Naprawdę trudno jest po mieście zejść ze spalaniem poniżej 15 l/100 km. Mój rekord to 14,5, a chęć wykorzystania nieco mocy powoduje, że wskazania na komputerze rosną szybciej niż złotówki na dystrybutorze podczas tankowania do 66 litrowego baku 98-ki. Tak, wyniki miejskie na poziomie 25 – 30 się zdarzają, a okolice „dwudziestki” nie wymagają dużych starań.

Zużycie paliwa:Mercedes-AMG C43 Coupe
przy 100 km/h:7,0 l/100 km
przy 120 km/h:8,6 l/100 km
przy 140 km/h:9,7 l/100 km
w mieście:17,4 l/100 km

Na ustawieniu Comfort C43 AMG jest za to całkiem wygodne. Oczywiście, sztywniejsze niż standardowe C (nie jest tu dostępny pneumatyczny Airmatic), ale nieźle wychwytuje nierówności nawet mimo dużych felg i opon o niskim profilu. Pod tym względem jest niezłym wozem do codziennej jazdy.

Tyle tylko, że po przełączeniu w Sport+ wcale się bardzo nie utwardza. To też zarzut w stosunku do „bycia AMG” – coupe przy szybkich zmianach kierunku potrafi nieco „bujnąć” choć trzeba przyznać, że w ogóle nie traci przy tym pewności jazdy. 4MATIC, rozkładający domyślnie napęd w stosunku 39:61 pilnuje, żeby Mercedes się za bardzo nie uślizgiwał, a zwieszeniu trzeba oddać, że bardzo dobrze pracuje nad prowadzeniem samochodu. Trudno jest wyprowadzić AMG z równowagi podczas szybkiej jazdy. Owszem, w pierwszej fazie potrafi być lekko podsterowny, a potem z lekko wyczuwalną nadsterownością idzie przez zakręty „jak burza”. Trudno też postawić go w poślizg – owszem, przy odłączonym ESP, przy niskiej prędkości i wciśnięciu gazu do oporu, tył potrafi nieco „zaszaleć”, ale w innych sytuacjach raczej nie jest to samochód do driftu. A precyzyjny układ kierowniczy mógłby mieć nieco krótsze przełożenie, bo przy ciasnych zakrętach brakuje trochę rąk, ale to w założeniach nie jest samochód do tego, żeby na torze pojawiać się częściej niż „od wielkiego dzwonu”. O dziwo skrzynia biegów przy pełnym obciążeniu i sportowych ustawieniach nie ma już problemów z redukcjami, czy szarpaniem. Za to potrafi zredukować do najniższego możliwego biegu (wystarczy przytrzymać dłużej lewą łopatkę). A potem to już tylko gaz w podłogę, aż tablica zegarów rozbłyśnie na czerwono – to już ostatni moment, żeby zmienić bieg na wyższy, zanim komputer „odetnie” gaz. No chyba, że jesteśmy w trybie automatycznym, wtedy zatrzymamy się gdzieś przy 250 km/h – i wcale nie potrwa to długo. O ile 4,7 sekundy, których C43 AMG potrzebuje, aby rozpędzić się do 100 km/h jest bardzo dobrym wynikiem, ale stawiającym Mercedesa na poziomie np. Focusa RS, to jego elastyczność oraz chęć do przyspieszania powyżej „setki” jest jego największym atutem. Trzylitrowy silnik o mocy 390 KM (23 więcej niż przed liftingiem) zachowuje się, jakby miał jeszcze z litr pojemności, a turbiny pompują powietrze w sposób nieprzerwany – elastyczność przy dużych prędkościach jest czystą przyjemnością, bo w ogóle nie czuć tu zadyszki, albo jakiegokolwiek „zmęczenia” układu napędowego. Dodatkowo, przy pedale gazu wciśniętym do oporu nieco głośniej słychać silnik, a przy odpuszczaniu gazu pojawiają się nawet niewielkie strzały z wydechu. Ale wciąż to za mało do pełnej „rasowości”, a za dużo na po prostu szybki samochód do codziennej jazdy. Równie szybkie, co sam Mercedes-AMG, są jego hamulce. Choć nie ma tu nawet w opcji ceramiki, to zastosowany układ z czterema wentylowanymi tarczami jest skuteczny, wydajny i precyzyjny.

Mercedes-AMG C 43 4Matic Coupe | fot. Dominik Kopyciński

Warto?

Dlatego też zastanawiam się, czy przesuwając model w kierunku prawdziwych AMG, ale jednocześnie nie pozwalając mu na pełne szaleństwo (jak w C63), samochód nie stał się nieco… nieokreślony. Czy warto się nim zainteresować? Na pewno, bo jest kompletny, a lista wyposażenia pozwala na uzyskanie samochodu zarówno szybkiego, jak i komfortowego. Mamy dobre audio Burmester Surround (nie idealne, ale gra bardzo porządnie), mamy wygodne fotele z ogrzewaniem (opcjonalnie mogą być jeszcze wentylowane), wydajne przednie lampy Multibeam LED, komplet asystentów, niezwykle skuteczne kamery 360 stopni (świetny obraz nawet w nocy) oraz, tradycyjnie, zupełnie nieergonomiczny system COMAND Online. Za ile?

Mercedes-AMG C43 zaczyna się od 324 500 zł. Nasz egzemplarz przekracza 400 000 zł (408 428 zł), a nie ma aktywnego wydechu czy kubełkowych (zapewne wciąż rewelacyjnych) foteli. Moim zdaniem, z sensowną konfiguracją można zmieścić się „z trójką z przodu”. Wystarczy zastąpić np. wprowadzonego przy okazji liftingu asystenta jazdy autostradowej DRIVE PILOT oraz aktywne wspomaganie parkowania przez wydech i zrezygnować z pakietu Premium Plus na rzecz Premium (m. in. brak szklanego dachu panoramicznego). Powinno się udać.

Jeśli należycie do tych, którzy poszukują ponad 300 KM i 4×4 w Mercedesie z V6 pod maską, a nie kręci Was zupełnie otoczka AMG, macie opory przed szarpiącą skrzynią (też bym miał), a bardzo stabilne i pewne prowadzenie możecie zamienić na jeszcze nieco więcej komfortu – zawsze pozostaje Wam C400 4Matic. Ma 333 KM, przekładnie 9G-Tronic i kosztuje o niemal 70 000 zł mniej w podstawie. Wady? Nie da się do niej dokupić akcesoriów AMG Performance. Przynajmniej według konfiguratora.

Zalety:
  • Potężny silnik zapewnia świetne osiągi
  • Pewne prowadzenie i neutralność w zakręcie
  • Całkiem niezły komfort jazdy
  • Przyjemne, nienachalne brzmienie V6
  • Poprawiona jakość i uroda wnętrza po faceliftingu
  • Z tyłu wygląda chyba lepiej niż C63

Wady:
  • Koszmarnie szarpiąca na niskich biegach skrzynia
  • Spalanie potrafi poszybować w kosmos, zwłaszcza w mieście
  • Ani głośny, ani cichy wydech
  • Nieco „zbyt długi” układ kierowniczy
  • COMAND Online zupełnie nie wytrzymuje porównania z MBUX

Podsumowanie

Bardzo szybki, bardzo pewny, bardzo wydajny. Teoretycznie świetna robota. Spalanie bardziej adekwatne do C63, ale można mu wybaczyć. Mniej – szarpiącą skrzynię biegów. Jednak jak dla mnie, Mercedes zrobił samochód, który choć obiektywnie trudno mu coś zarzucić, to przekonuje mniej niż poprzednik. Tam była fajna, mocna klasa C, która potrafiła zamienić się w prawie AMG. Tutaj mamy mniej przyjazne na co dzień „prawie AMG”, ale z naciskiem na „prawie”. I o dziwo nie chodzi tu o brak akcesoryjnego wydechu AMG.

Dane techniczne
Dane techniczne producentaMercedes-AMG C 43 rMaticCoupe
Silnikbenz., biturbo, V6, 32 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność2996 cm³
Moc maksymalna287 kW (390 KM) przy 6 100 obr/min.
Maks. moment obrotowy520 Nm przy 2 500 - 5 000 obr/min.
Skrzynia biegówautomatyczna, dziewięciobiegowa
Napęd4x4
Zawieszenie przódwielowahaczowe, regulowane
Zawieszenie tyłwielowahaczowe, regulowane
Hamulcetarczowe went./tarczowe went.
Bagażnik / po złożeniu siedzeń400/- l
Zbiornik paliwa66 l
Typ nadwoziacoupe
Liczba drzwi / miejsc2/4
Wymiary (dł./szer./wys.)4686/1810/1405 mm
Rozstaw osi2840 mm
Masa własna /ładowność1775/410 kg
Masa przyczepy / z hamulcem750/1800 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie12,7/7,6/9,5
Emisja CO2217 g/km
Prędkość maksymalna250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h4,7 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądowewg wskazań komputera
Cena wersji podstawowej(C 180 Coupe) 155 600 zł
Cena wersji testowej324 500 zł
Cena egz. testowego408 428 zł