Fascynacje

Smart ForFour BRABUS vs Renault Twingo GT | PORÓWNANIE

Maciej Lubczyński

Łobuzy z różnych sfer

Jedna konstrukcja sprzedawana pod różnymi markami. Motoryzacja zna takich przykładów całkiem sporo. Badge engineering to nic nowego, ale dziś, coraz częściej, producenci podchodzą do współpracy w inny sposób. Dobrze ilustruje to przykład Mazdy MX-5 i Fiata 124 Spider lub Nowego Twingo i Smarta Forfour.

Oba te auta więcej łączy niż dzieli. W naszym porównaniu przedstawiamy sportowe odmiany modeli, które również mają ze sobą bardzo wiele wspólnego. Renault Twingo GT i Smart Forfour Brabus. Choć trzeba przyznać, że charakter miejskiego zawadiaki dominuje w obu samochodach, to zestawienie pokazało nam, że jeden drugiemu nierówny. Różnic między Twingo, a Smartem jest sporo.

Zacznijmy jednak od podobieństw. Miejskie auto zostało tak naprawdę od podstaw przygotowane we Francji. Renault opracowało silnik, układ jezdny, skrzynie biegów (w liczbie mnogiej, bo do wyboru mamy zarówno automaty jak i manuale). Można więc powiedzieć, że Smart pod technicznym względem jest przebranym Francuzem. Nie można tego uznać za wadę, bo o ile względem nieusportowionej wersji Twingo szału nie robi, to ciężko o nim powiedzieć, że jest kiepskim autem. Ba! Z zarówno jednym jak i drugim można czerpać całą masę przyjemności.

W obu samochodach, pod maską pod podłogą bagażnika, na tylnej osi, znajduje się benzynowa jednostka 0.9 TCe. Turbodoładowany motor rozwija 109 KM. Zarówno Twingo jak i Smart są wyposażone w automatyczną, dwusprzęgłową przekładnię (EDC w Renault, w Smarcie pod nazwą Twinamic), lecz Renault można zamówić również z 5-biegowym manualem. Ta skrzynia cierpi na, typowy dla francuskich mechanizmów, brak precyzji, za to automatyczna EDC całkiem przyjemnie zmienia biegi. Zdecydowanie wskazujemy dwusprzęgłówkę jako naszego faworyta.

Lepszy?

Francuski producent chwali się, że Twingo w wersji GT otrzymało szereg usprawnień, które czynią z niego prawdziwego miejskiego sportowca. Z podobnymi deklaracjami spotkamy się, chcąc porównać „standardowego” Forfour z odmianą Brabus.

Jak już być może wiecie z osobnego testu Twingo GT , wprowadzone przez Renault Sport modyfikacje są widoczne, ale nie tak dogłębne, by w pełni zadowolić miłośników sportowych wrażeń. Nieco niższy dźwięk z wydechu, (bardzo) delikatnie usztywnione zawieszenie i przede wszystkim 19 KM wyższa moc, to trochę za mało, by w pełni usprawiedliwić napis Renault Sport na tylnej klapie.

W przypadku Brabusa, lista zmian wygląda tak samo. To, co najbardziej różni te auta to styl. Sami spójrzcie jak mocno różnią się one z zewnątrz.

Mimo to, Twingo i Brabus jeżdżą jak gokarty, nie dostają zadyszki w zakrętach, a wrażenia z jazdy podkreślają całkiem zadziornym brzmieniem 3-cylindrowych silników. Czego brakuje najbardziej? Chyba możliwości wyłączenia ESP. Niestety, kaganiec jest założony na stałe i nie ma sposobu, by go zdjąć i pobawić się tylnym napędem w pełni. Jakiekolwiek zerwanie przyczepności podczas startu? Maluchy mówią stanowcze nie. Ze Smarta czyni to chyba jedynego Brabusa, który nie potrafi zamielić kołami w miejscu.

Do pełni szczęścia brakuje jeszcze nieco bardziej precyzyjnego układu kierowniczego. Ruchy kierownicą są szybko przekazywane na przednie koła, zwinności nie brakuje, ale cały układ jest wyprany z jakichkolwiek doznań. Warto zauważyć, że nie ma tu również zjawiska torque steeringu, bo napędzana jest oś tylna.

Tacy sami, a inni

Dane techniczne mówią, że Twingo przyspiesza do setki w 10,4 sekundy, a Brabus potrzebuje na to 0,1 sekundy więcej. W praktyce, objawia się to minimalną przewagą Twingo, wynikającą z masy własnej niższej o kilka kilogramów. Jeśli wynik nie brzmi fascynująco, bierzcie poprawkę na wymiary aut. Zarówno Twingo jak i Smart „dramatyzują” szybkie starty i przyspieszenia, sprawiając wrażenie bardziej dynamicznych niż rzeczywiście są. Nie jest to poziom Abartha 595, ale i tak, wrażeń jest tu pod dostatkiem. Kolejną zaletą, jest elastyczność niespełna litrowych silników. 170 Nm osiągane przy 2000 obrotów na minutę załatwia sprawę – maluchy rwą się do jazdy przy każdej dwucyfrowej prędkości, co w mieście jest więcej niż wystarczające.

A w trasie? Malutkim Twingo mieliśmy okazję pokonać drogę z Warszawy do Wrocławia i z powrotem. Pod względem dynamiki, francuski mieszczuch nie ma się czego wstydzić. W pozostałych kwestiach, charakter auta niestety boleśnie przypomina, że autostradowa jazda zdecydowanie nie należy do priorytetowych zadań Twingo. Powyżej 120 km/h we wnętrzu Renault jest bardzo głośno, a podatność na boczne podmuchy wiatru wymaga od kierowcy nieustannego skupienia.

Smart radzi sobie z trasą nieco lepiej. Kokpit nie jest wypełniony tak głośnym szumem jak w Twingo, w fotelach całkiem wygodnie połyka się kilometry, a nieodżałowany brak obrotomierza w Renault, Smart załatwia charakterystycznym „grzybkiem”, który wskazuje obroty silnika (jest on jednak opcjonalny).

Jazda Brabusem w testowanej wersji Xclusive generalnie jest przyjemniejsza niż Twingo, bo za kwotę 101 200 zł otrzymujemy bardzo kompletnie wyposażony pojazd. W swojej klasie nie ma sobie równych, co nie powinno dziwić, gdy uświadomimy sobie, że pieniądze, które trzeba zostawić w kasie u dealera to równowartość przyzwoicie wyposażonego Passata lub Mondeo. Twingo z kolei jest sporo tańsze, ale znacznie bardziej ubogie. Żadne zaskoczenie, ale pamiętajcie, że nie znajdziecie tu np. systemu audio z wyższej półki, czy pełnej, skórzanej tapicerki.

Na liście standardowych elementów dla odmiany Xclusive znajdują się takie pozycje jak automatyczna klimatyzacja, obrotomierz czy skórzana tapicerka Nappa. Nie oznacza to jednak, że nie możemy jeszcze poszaleć z opcjami, bo Brabusa można doposażyć naprawdę bogato. System audio JBL, zestaw infomediów z ekranem dotykowym (swoją drogą, jest to znany z Renault R-Link w innej „skórce”), asystent pasa ruchu czy kamera cofania, gdyby 3,5-metrowe nadwozie stanowiło kłopot przy parkowaniu.

Parkowanie? Dla Renault i Smarta jest to prawdziwy żywioł

Zostawmy na chwilę sportowe emocje. Nie sposób nie wspomnieć, że oba auta są piekielnie zwrotne. Nieco ponad 8,5-metrowa średnica zawracania imponuje i sprawia, że miejskimi bliźniakami z przyjemnością manewruje się po najciaśniejszych ulicach. Z pewnością napęd na tył pozwolił zwiększyć maksymalny możliwy skręt kół. Za to, należą się brawa dla inżynierów.

We wnętrzach można znaleźć wiele podobieństw, jednak Smart jest znacznie lepiej wykończonym samochodem. Znajdzie się tu nawet trochę miękkich materiałów. Doceniliśmy środkowy, opcjonalny podłokietnik i fantastyczną kierownicę. Wygląda jak wyjęta z supersamochodu i doskonale leży w dłoniach. Oba auta legitymują się identyczną ilością miejsca w kabinie – jest go całkiem sporo. Dzięki umieszczeniu silnika na tylnej osi udało się wygospodarować rozsądną przestrzeń dla pasażera z przodu. Z tyłu, zmieszczą się bez wyrzeczeń pasażerowie średniego wzrostu. Zastrzeżenia można mieć tylko do bagażników. Ponownie – kluczowe jest tu umiejscowienie motoru, który akurat w kwestii przestrzeni bagażowej nie służy niczemu dobremu. Ważne jest jednak to, że spokojnie można się zapakować na weekendowy wyjazd.

Na koniec dnia czeka nas jeszcze rzut oka na cyfrowe wskaźniki poziomu paliwa. Okazuje się, że auta potrafią spalić sporo bezołowiowej! W mieście, zużycie bez problemu sięgnie okolic 9-10 litrów. Zarówno Brabus jak i Twingo GT kuszą, by spod świateł startować z pole position, dlatego obniżenie zużycia paliwa może okazać się trudnym zadaniem. W trasie, auta zadowolą się około 7 litrami na 100 km, co przy małych, 35-litrowych bakach daje mizerny zasięg wynoszący nieco poniżej 500 km.

Który jest więc lepszy?

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Te dwa, bliźniacze łobuzy mają nieco inne charaktery. Smart skłania do sportowej jazdy, ale wydaje się być nieco mniej porywczy. Kultura nie jest mu tak do końca obca, nadal jest niezwykle zwinny, ale przywita Cię w swoim wnętrzu z klasą. Nawet zapach jest tu elegancki, skórzany. Twingo, pozbawione jest tej ogłady. Przypomina szczeniaka, który cieszy się na Twój widok i nie zwraca uwagi na to, czy obślini Cię w trakcie zabawy.

Nie wahalibyśmy się jednak długo, gdyby cena nie grała roli. Smart bazuje na udanym Twingo i swoim wyposażeniem oraz dodatkami tworzy niezwykle atrakcyjnego miejskiego zawadiakę. Nietrudno jednak domyślić się, że w segmencie A niska kwota na fakturze jest szczególnie pożądana. Budżetowy gokart do miasta, to zdecydowanie rola, w której Twingo się odnajduje. Choć można go bez problemu doposażyć do kosmicznej wręcz kwoty 80 tysięcy złotych, podstawowe GT wyceniono na 55 900 zł. Już wtedy daje dużo frajdy. Smarta w wersji Brabus możecie mieć za 88 300 zł. Brakuje mu wtedy wielu elementów wyposażenia i chyba w porównaniu z Twingo traci sens, bo za kwotę wyższą o kilkadziesiąt tysięcy złotych dostajemy bardziej prestiżowy znaczek, nieco lepsze wyciszenie i trochę miękkiego materiału w kokpicie.

Podobne artykuły