To byłby absolutnie genialny Volkswagen. Gotowy do produkcji Phaeton drugiej generacji skończył w magazynie
Dokładnie 10 lat temu miało dojść do wielkiej premiery. Dowiedzieliśmy się jednak o niej dopiero 4 lata temu – wtedy to właśnie Volkswagen Phaeton drugiej generacji po raz pierwszy ujrzał światło dzienne.
Jeśli kiedykolwiek mieliście do czynienia z tym samochodem, to wiecie, że jest wybitną i bardzo niedocenianą konstrukcją. Volkswagen Phaeton zostawił odrobinę przestrzeni swoim kuzynom z grupy, zwłaszcza Bentleyowi Flying Spur, ale tak naprawdę niczego w nim nie brakuje. To niemal idealna limuzyna: fantastycznie wykończona i do dziś oferująca genialny komfort podróżowania.
Historia Phaetona skończyła się już ponad 10 lat temu, aczkolwiek druga generacja była w grze bardzo długo. Niemiecki koncern miał w zasadzie gotowy samochód, który szykowano do debiutu na rynku w 2017 roku.

Cztery lata temu, w 2022 roku, Niemcy uznali, że można otworzyć szufladę i pokazać model, którego nigdy nie dostaliśmy. I choć zapewne byłby to produkt niszowy, to jedno trzeba mu oddać – prezentował się doskonale.
Ostatnio znowu natknąłem się na zdjęcia tego samochodu i doszedłem do wniosku, że warto wrócić do tej historii z dwóch powodów. Po pierwsze: rezygnacja z Phaetona pokazuje jak bardzo zmienił się świat motoryzacji. Po drugie, to także dowód na to, że grupa Volkswagena musiała zmienić swoją strategię, skupiając się na tym, czego się od niej oczekiwało. To, co chcieli robić, musiało zostać w przeszłości.
Volkswagen Phaeton D2 korzystał z architektury, która wciąż jest kluczowa dla koncernu
Mowa tutaj o platformie MLB, oferowanej w różnych rozmiarach w samochodach z wielu segmentów. Tutaj oczywiście w grę wchodziła ta najbardziej zaawansowana wersja, która wywodziła się z Audi A8. Stąd też decyzja, aby pod maską znalazły się tylko najlepsze silniki. Mowa o jednostkach 3.0 TFSI V6, 3.0 TDI V6, 4.0 TDI V8 i 6.0 W12.

Krótko mówiąc: to miał być dowód na to, że Volkswagen dalej potrafi robić ciekawe projekty, nawet pomimo braku Ferdynanda Piëcha za sterami. Samochód uzbrojono też w najnowsze rozwiązania techniczne, w tym w świetny system Innovision Cockpit, którego wycofania nie mogę zrozumieć. Volkswagen opracował naprawdę dobrą i ładną koncepcję "cyfrowego kokpitu", której pozbył się w ekspresowym tempie. Jedynie Touareg dostał to rozwiązanie – nie zobaczyliśmy go w żadnym innym modelu.
Uważam też, że Volkswagen Phaeton drugiej generacji wyglądał po prostu dobrze. Elegancki, klasyczny, o dobrych proporcjach i przyjemnych detalach. Jako cichociemna limuzyna niemal idealny.
Dlaczego ten projekt skończył w koszu? Odpowiedź jest prosta: afera Dieselgate
Przestawiła ona nie tylko to w jakim kierunku musi zmierzać Volkswagen, ale wpłynęła na całą branżę motoryzacyjną. Musieliśmy zapomnieć o szalonych projektach i nietypowych niszowych samochodach. W Wolfsburgu skupiono się na elektryfikacji, rozwijając platformę MEB. Resztę tej historii doskonale znacie.
I napiszę to z czystym sumieniem: gdyby taki Phaeton trafił na rynek, to w tej chwili, jako "używkę", rozważyłbym go z czystym sumieniem.


