Tom Walkinshaw jest ojcem Aston Martina DB7. Ale dla siebie wybrał zupełnie inny silnik
Tom Walkinshaw, właściciel TWR, to legenda brytyjskiego motorsportu. Chciał mieć wyjątkowe "daily". Więc jego Aston Martin DB7 dostał zupełnie nowy silnik.
Powiedzieć, że Tom Walkinshaw i jego TWR są zasłużone dla brytyjskiej motoryzacji, to nic nie powiedzieć. Wiele najbardziej kultowych silników i modeli wyszło z warsztatów tego jegomościa. Co ciekawe, sam Aston Martin DB7, będący w gruncie rzeczy mocnym rozwinięciem Jaguara XJS (serio, to ta sama platforma), też jest zaprojektowany przez TWR.
Niemniej, sam twórca miał nieco inny pomysł na jednostkę napędową.
Aston Martin DB7 zamiast Ferrari. Trzeba było coś poprawić
Gdy Aston Martin DB7 debiutował na rynku, wyposażony był w świetny rzędowy silnik sześciocylindrowy ze sprężarką mechaniczną. To jednak nie wystarczało Walkinshawowi, który szukał ekscytującego GT do jazdy na co dzień. Po głowie mocno chodziło mu Ferrari 456, cudowne coupe z umieszczoną z przodu V12-ką. Ale tej legendzie brytyjskiego motorsportu nie wypadało jeździć autem konkurencji.

Dlatego pogrzebał po swoich półkach w zakładach TWR i znalazł sześcilitrowy silnik V12. Ten sam silnik znacie z Jaguara XJR-15. To niemalże wyczynowa V12-ka, a nie drogowy silnik do spokojnej jazdy.
Walkinshaw dodatkowo go rozwiercił, osiągając 6,4 litra pojemności. W silniku zakład zmienił głowicę, dołożył układ DOHC, wymienił wał korbowy oraz dodał kompletnie nowy układ sterowania silnikiem. W efekcie Tom Walkinshaw dostał DB7 z jednostką V12 o mocy 482 KM i momencie obrotowym 637 Nm.
Na tylne koła moc przenosiła sześciobiegowa przekładnia Borg Warner T56 ze dwutarczowym sprzęgłem AP Racing. Skrzynia miała bardzo długie ostatnie przełożenie. Na tyle, że samochód osiągał 291 km/h przy 5300 obr./min.
Oczywiście, zmiana silnika wymagała również poprawienia zawieszenia oraz lekkich zmian wyglądu. Te przeprowadził Ian Callum, autor projektu DB7.
Auto ponoć było wspaniałe, choć sprzęgło wymagało nieco przyzwyczajenia. Ale maniery silnika, moc, krótka skrzynia biegów która katapultowała auto do naprawdę wysokich prędkości i zmodyfikowane zawieszenie. Tutaj wszystko "grało".
Samochód pojawił się w 1996 roku (budowa trwała od 1994 roku, po godzinach pracy) i przez moment nawet rozważana była produkcja tej wersji. Choćby w limitowanych ilościach. Ale finalnie, ze względów finansowych, temat upadł.
Silnik V12 trafił do seryjnego DB7 dopiero trzy lata później i już była to słynna jednostka 5,9, która przetrwała wiele lat w zmodyfikowanych iteracjach.
Ale Aston z wyścigowym silnikiem Jaguara był tylko jeden.


