Volkswagen ID.Polo 2026 to sensacyjny przełom. Poznałem z bliska najważniejszy samochód tej marki
Ten miejski elektryk jest bardzo ważny dla marki. Volkswagen ID.Polo może też taki stać się na rynku. To prawdziwy Volkswagen, tylko nowocześniejszy.
"True Volkswagen" - takie hasło informowało mnie w hamburskim starym porcie, gdzie się znalazłem. Wiadomo, marketing rządzi się swoimi prawami. Wszyscy wiemy za to ludzie docenili markę z Wolfsburga. I doskonale też wiemy, że ostatnio zachwytów było raczej mniej niż więcej. Nowy Volkswagen ID.Polo nie powinien bojowo nastrajać nikogo. Oczywiście poza tymi, którzy nie chcą elektryfikacji.
Ta jednak ma się dobrze, a "nowe Polo" na żywo robi bardzo ciekawe wrażenie.
Volkswagen ID.Polo wygląda jak powrót do strefy komfortu
Przez ponad 20 lat funkcjonowania w branży i w "kulturze motoryzacyjnej" mogę z pamięci wyciągnąć wszystkie argumenty przeciwko Volkswagenowi. Jeśli chodzi o estetykę to "nuda", czy "brak polotu". Ale milionom ludzi to pasuje. Także to, że te samochody się nie starzeją. I sądzę, że tak może być z nowym ID.Polo.
Wraz z obecnymi na wydarzeniu kolegami uznaliśmy "ej, ale to dobrze wygląda", choć tak naprawdę wygląda... jak Polo. To, co mnie się podoba, to świetne ukrycie tego, że samochód jest elektryczny. Proporcje są zadziwiająco "spalinowe". Mam wątpliwości co do jasności pasa LED w topowej wersji, ale przynajmniej wizualnie nie razi. Tylne lampy są ciekawe. Ale w sumie najlepsza jest prosta, klasyczna bryła tego samochodu.

W środku mamy minimalizm, ale i klasykę. W całkiem niezłym stylu. To wnętrze częściowo poznaliście już w Volkswagenie ID.3 Neo, ale to w Polo debiutuje "w całości". Prezentowany w studio model dodatkowo miał jasną tapicerkę, co daje naprawdę fajny efekt.
Ale, najważniejsze to powrót fizycznych przycisków. Prostych, wygodnych, świetnie uzupełniających multimedia. Do tego genialnie narysowany tryb retro, zmieniający nasze zegary w "stare Polo", a multimedia w odtwarzacz kasetowy i telewizor.
No i materiały. Mówimy o Polo, a w aucie mamy wykończone materiałem (choć wcale nie miękkim) deskę rozdzielczą, a także boczki drzwi. Również z tyłu. Ciekawy szew na przednich drzwiach kończy się pinem, który jest wymienny. VW stawia na personalizację!
Materiały nie są bardzo miękkie, ale jest ich dużo i są dobrej jakości.
I choć mówimy o samochodzie, który ma kosztować w bazowej wersji 25 000 Euro, nie ma mowy o oszczędnościach. W najwyższej wersji znajdziemy światła Matrix LED, a w opcjonalnym wyposażeniu znajdziemy audio Harman Kardonn (bardzo dobre) i fotele z funkcją masażu (acz bez certyfikatu ergoActive).

W topowej wersji, niestety, będzie też podświetlany znaczek na kierownicy. To o jedną rodzynkę w cieście za dużo.
ID.Polo nowym Golfem?
Nowe Polo ma niecałe 4,06 długości, więc trudno nazwać do samochodem kompaktowym. Ale rozstaw osi wynosi 2,6 metra, a to już minimalnie mniej niż Golf VII. Krótkie zwisy pozwoliły dodatkowo wygospodarować naprawdę dużą przestrzeń w środku. Na zdjęciach macie maksymalnie odsunięte do tyłu fotele, a z tyłu wciąż jest trochę miejsca. W normalnych ustawieniach, nawet wysokie osoby spokojnie i w miarę wygodnie usiądą z tyłu. W miarę, bo kanapa jest jednak nieco za nisko, a nawet w topowej wersji nie ma podłokietnika z tyłu. No cóż. To w końcu ID.Polo.
Za to w bagażniku jest ogrom przestrzeni. Trzeba tylko opuścić podłogę. Volkswagen deklaruje 441 litrów, a kufer wygląda jak porządny, niemiecki Keller, czyli piwnica. Jak na ten segment, jest świetnie.
Do wyboru będą trzy napędy i dwie baterie
Volkwagen ID.Polo ma szanse stać się samochodem bardziej niż miejskim, dzięki wyposażeniu i przestrzeni. Ale jeśli chodzi o napęd, to moim zdaniem, tylko w najwyższych wersjach.
Auto postawiono na kompletnie nowej, przednionapędowej platformie MEB+, która stanie się bazą dla wielu mniejszych, budżetowych modeli koncernu.
W najsłabszej wersji dostaniemy 116-konny silnik spięty z akumulatorem o pojemności 37 kWh netto (LFP). Naładujemy go z mocą maksymalnie 90 kW, więc nie ma tutaj rewelacji. VW stawia na niskie zużycie energii, więc deklarowany zasięg to 315 km. Do 100 km/h przyspiesza w 11 sekundy. Ten wariant dostępny będzie tylko w podstawowej wersji Trend.

W wyższej wersji Life lub topowej Style mamy dwa rodzaje napędu do wyboru.
Słabszy ma ten sam akumulator, ale 135 KM. Co ciekawe, ma większy zasięg - 329 km. Sprint do 100 km/h to 9,8 sekundy. W tym segmencie to wystarczy.
W opcji jest też wersja z większym akumulatorem 52 kWh (NMC). Tutaj mamy większą (choć nie bardzo wysoką) moc ładowania 105 kW. A samo Polo ma 211 KM i może przejechać do 456 km. I w tej wersji już możemy potraktować ID.Polo jako samochód uniwersalny. Tyle, że ten nie będzie kosztował 25 000 Euro.
Wszystkie wersje za to będą posiadały funkcję V2L, pozwalającą na zasilanie zewnętrznych urządzeń.
Ceny poznamy niedługo
Volkswagen ID.Polo w polskich cennikach pojawi się gdzieś na początku maja. Wtedy też rozpocznie się możliwość zamawiania auta w "przedsprzedaży". Z tego co się dowiedzieliśmy, nie jest planowana żadna odmiana specjalna na start. Dostępne będą Trend, Life i Style, z odbiorem (i pojawieniem się w salonach) wczesną jesienią.
Każda z odmian auta będzie miała na pokładzie cyfrowe zegary, automatyczną klimatyzację i odpowiedni zestaw systemów wsparcia. W odmianie Life dojdzie aktywny tempomat, kamera cofania, lusterko fotochromatyczne, czy składane lusterka boczne.

Najwyższa wersja Style dysponować będzie wspomnianymi światłami LED Matrix, klimatyzacją dwustrefową, ogrzewaniem foteli i kierownicy, a także możliwością korzystania z cyfrowego kluczyka w telefonie.
Niemniej, szczegóły wyposażenia na polski rynek są jeszcze dopracowywane. Zobaczymy też, jak będzie z ceną.
Bazująca na tej samej płycie podłogowej Cupra Raval zaczyna się od 99 999 zł.


